Isaac Bashevis Singer, „Cienie nad rzeką Hudson” (audiobook)


Wydawnictwo MUZA, 2009
Czyta: Maciej Mydlak
Czas trwania: 27 godz. 44 min.
Źródło: pożyczone

Niezwykle wciągająca i interesująca opowieść, ale audiobook za długi ^^’

Lubię prozę Singera, lubię również audiobooki, także nic dziwnego, że dałam się skusić i zabrałam się za słuchanie Cieni nad rzeką Hudson. Moja dwumiesięczna przygoda z tą książką zakończyła się wczoraj i czuję… Niedosyt? Zmęczenie? A może radość, że wreszcie niektóre historie mam za sobą? Powiem Wam szczerze, czuję to wszystko naraz. 😉

Bohaterowie Cieni nad rzeką Hudson są różni. I jest ich wielu. Łączy ich to, że pochodzą z Europy Wschodniej, że stracili członków rodziny w czasie Holokaustu, że nie muszą pracować fizycznie na swoje utrzymanie i że zmagają się z własnymi demonami, zatruwającymi ich dusze. Do niektórych postaci czułam sympatię, do innych podchodziłam obojętnie, a niektórzy doprowadzali mnie do białej gorączki ze względu na swoją głupotę i wyimaginowane bolączki. _^_ Kilka razy zdarzyło mi się zrobić przerwę w słuchaniu, ponieważ musiałam odpocząć. Singer stworzył bohaterów z krwi i kości, ludzi, których moglibyśmy spotkać w prawdziwym życiu (i chyba stąd wynika moja irytacja xD).

Z powieści Singera wyłania się obraz Stanów Zjednoczonych jako krainy mlekiem i miodem płynącej, gdzie nikomu nie może stać się krzywda i dokąd emigrują całe fale żydowskich uchodźców z Europy. Zaskoczyło mnie to, że bohaterowie nie muszą się trudnić pracą fizyczną albo chociażby urzędniczą, by móc się utrzymać – każdy z nich prowadził jakieś interesy bądź wykorzystywał do życia odszkodowanie za to, co wycierpiał w czasie wojny. Moja wiedza na temat okresu tuż po wojnie jest nikła, trzeba będzie na ten temat poczytać.

Co mi się podobało? Sposób, w jaki Singer opowiada. Używa niezbyt skomplikowanego języka, każda z postaci na swój sposób gawędzi, kiedy opowiada o swoich losach. Ciekawa jestem, jak wyglądał oryginał powieści (pisany w jidysz) – autor bowiem zaznaczał w tekście, w jakim języku odzywa się jakaś postać w danym momencie (na przykład: „Odezwał się po polsku xxx”). Mogłoby być ciekawym eksperymentem pisanie danych kwestii w konkretnym języku (zrobiłby się taki patchwork xD).

O audiobooku: Maciej Mydlak ma niezwykle przyjemny głos, którym świetnie operuje (każda z postaci miała własny sposób mówienia, przy czym kobiety nie były przesadzone – a mogło się tak zdarzyć! – natomiast mężczyźni zyskiwali na charakterze. Zwłaszcza Jasza Kotik, którego praktycznie znienawidziłam ^^’). Wtrącenia w obcych językach czyta ładnie (a trochę tego było – jidysz, hebrajski, angielski, niemiecki, Bóg wie, co jeszcze), chyba tylko raz coś tak przekręcił, że aż podskoczyłam z wrażenia. Całość jednak jest dopracowana,  można mu wybaczyć tę wpadkę. 😉 Natomiast w wielu momentach bardzo mnie męczyła długość audiobooka, zastanawiałam się, kiedy to się wreszcie skończy.

Komu polecam? Jeśli ktoś jest zainteresowany Singerem, niech bierze w ciemno. Jeśli nie ma cierpliwości do audiobooków, to polecam sięgnięcie po papierowe wydanie.

Moja ocena: 6/6

Źródło okładki: http://www.audioteka.pl

Advertisements
Ten wpis został opublikowany w kategorii Audiobooki, literatura o Holokauście, literatura w języku jidysz. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s