Spotkanie z Helgą Hoškovą-Weissovą (ŻIH, 21.03.2013)

Oto pierwszy wpis o charakterze czysto sprawozdaniowym. Nie umiem pisać relacji i sprawozdań, także jeśli macie jakieś zastrzeżenia, to piszcie w komentarzach 🙂

Wczoraj, po wielu tygodniach czekania, mogłam wyruszyć w kierunku Żydowskiego Instytutu Historycznego na spotkanie z autorką Dziennika Helgi. Moje trajkotanie o evencie i nieustanny spam na Facebooku sprawił, że wszyscy wiedzieli, gdzie dnia 21 marca Czechożydek się wybiera. ^^’

Spotkanie odbyło się w sali wystawowej w Błękitnym Wieżowcu, naprzeciwko wejścia do Instytutu. W sumie przyjemna jest ta sala, tylko po pewnym czasie zrobiło się dość duszno i czułam, jak na twarzy pojawiają mi się wypieki (a bardzo tego nie lubię). Ludzi było sporo, spotkałam paru znajomych (spam na Facebooku zdał egzamin! xD). A, zamiast pisać o ważnych rzeczach, piszę o szczegółach, co ja robię!

Bohaterką wieczoru została, oczywiście, pani Helga, która mnie urzekła swoim niewielkim wzrostem i urokiem osobistym. Na spotkaniu było dużo śmiechu (mimo bardzo poważnej tematyki!), samej autorce zdarzyło się kilka razy zażartować. Opowiadała o początku wojny, o życiu w Pradze, o getcie w Terezinie (wszystko to można znaleźć w książce), ale również o swoich znajomych (w tym o Arnošcie Lustigu*, którego znała od dzieciństwa i z którego podobno był straszny łobuz _^_), sąsiadach (Bohumil Hrabal się kłania) oraz o rodzinie. Rozmowę prowadził Aleksander Kaczorowski, jego wypowiedzi przekładał siedzący z boku tłumacz, pani Helga odpowiadała po czesku, a potem odpowiadał jej tłumacz. Dość skomplikowane i nużące dla osób, które znają czeski w dobrym stopniu, w imieniu Czechów się nie wypowiadam.

To, co teraz napiszę, nie będzie zbyt profesjonalne, ale czuję, że musi się tu znaleźć – kontakt z autorką. Weissová ma ponad osiemdziesiąt lat, ale umysł jasny jak kryształ (cytat z mojej mamy). Po jej oczach – ciekawskich, ciągle zerkających na prowadzącego i tłumacza oraz na widzów – było widać, że ma się do czynienia z kimś mądrym, doświadczonym, a jednocześnie nieskażonym tak nieprzyjemnymi elementami podeszłego wieku. Kiedy sama z nią rozmawiałam, nie chciałam odchodzić od stolika, przy którym siedziała. Zresztą, tę rozmowę będę przytaczać co i rusz jako anegdotkę _^_ Otóż poszłam po autograf i, jako pierwsza z osób w kolejce, odezwałam się do niej po czesku (dziękując za przybycie i mówiąc, że dla mnie spotkanie z nią to bardzo ważne doświadczenie w życiu). Pani Helga poderwała głowę znad mojej książki, spojrzała na mnie zdziwiona i spytała, czy jestem Czeszką! Mój czeski nie jest wybitny, ale sam fakt, że się do niej odezwałam, chyba zbił ją z tropu. Potem zresztą udowodniłam, że Czeszką nie jestem, bo przy proszeniu o dedykację użyłam konstrukcji, która dla Czecha jest zrozumiała, ale nikt jej nie używa – „Dla Doroty”. Wyobraźcie sobie sytuację, kiedy autorka dziennika z czasów Zagłady tłumaczy Wam po czesku, czemu się mówi inaczej xD

Na ścianach powieszono kopie rysunków autorki z czasów pobytu w Terezinie i lat powojennych oraz odbitki drzeworytów (ostatnie zdjęcie). Fotografie nie oddają ogromnej ilości tych prac. Jeśli ktoś z Was miałby chwilę, może obejrzeć wystawę w ŻIHu jeszcze przez dwa tygodnie, także zapraszam 😉

Garść fotografii (made by Czechożydek):

Pani Helga z tłumaczem książki, Aleksandrem Kaczorowskim

 

      

Pod każdą ramką znajdowały się podpisy po polsku i angielsku, objaśniające, co dany obrazek przedstawia

kopie drzeworytów

Piękna czeska dedykacja 🙂

Takie wydarzenia są bardzo ważne dla mnie. Zostało bardzo niewielu tych, którzy przeżyli oraz świadków Zagłady, niedługo będziemy znać ich historie tylko z drugiej ręki albo z książek. Jak tylko będę w stanie, będę jeździła na tego typu spotkania.

Na koniec – chciałabym gorąco pozdrowić panią Iwonę z agencji Aim Media, wszystkich odpowiedzialnych za wydarzenie oraz dr Danielę Pelčákovą z ISZiPu 🙂

P.S. Co mi się bardzo nie podobało, a nie było zależne od organizatorów – na sali były dzieci. Jak je zobaczyłam, myślałam, że rozszarpię rodziców. Jestem wielką przeciwniczką rozmawiania z dziećmi (tak do dwunastu lat) o Holokauście. Dzieci według mnie nie są w stanie zrozumieć, dlaczego coś takiego miało miejsce, a mogą się tylko nabawić nerwicy i koszmarów sennych. Na sali toczyły się rozmowy o śmierci, o sposobach, w jaki ludzie ginęli… Jak dziecko może to zrozumieć? Nie, nie, moje dziecko dostanie do rąk pierwszą książkę o Zagładzie, kiedy podrośnie. Nie wcześniej.

* O Lustigu jeszcze nie pisałam, więc tak szybciutko: czeski pisarz żydowskiego pochodzenia, w czasie wojny przebywał m.in. w terezińskim getcie, jest autorem powieści i opowiadań o tematyce Holokaustu (na podstawie jednej z nowel powstał film Diamenty nocy, o którym piszę pracę licencjacką ^^). W Polsce ukazała się jego powieść pt. Niekochana.

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii eventy, literatura czeska, literatura o Holokauście, literatura wspomnieniowa (czeska), literatura wspomnieniowa (żydowska) i oznaczony tagami , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

4 odpowiedzi na „Spotkanie z Helgą Hoškovą-Weissovą (ŻIH, 21.03.2013)

  1. Anna pisze:

    kto tłumaczył? na zdjeciu jest za mały fragment człowieka żebym mogła ewentualnie poznać…

    • czechozydek pisze:

      Chodzi Ci o tłumacza książki czy tego, co autorka mówiła? Pierwszy to Kaczorowski, drugi – nie wiem, nie został przedstawiony.

      • Anna pisze:

        Kaczora to ja bym poznała bez podpisu:) chodziło mi o tłumacza spotkania. Jakoś mnie strasznie wkurwia ignorowanie tłumaczy, że na plakacie akcji nie ma, ale jak już wrzucają fotki z akcji na stronie ŻIH i jest tam w kącie pan tłumacz to przecie go można przedstawić. O przedstawianiu na spotkaniach nawet nie mówię…
        Nie daj pani boże, żebym kiedy została tłumaczką, oj nie daj… (właściwie powinnam napisać, że nie chcę być tlumocnici, bo prekladatelką to jasne;p)

      • czechozydek pisze:

        Bycie tlumocnici to ciężka robota, mnie przeraża xD Właśnie dla mnie to też było dziwne, że nie przedstawiono tłumacza, a się gościu napracował (raz tylko się pomylił, ale można mu to wybaczyć).

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s