Jáchym Topol, „Droga do Bugulmy”

Wydawnictwo Czarne, 2006
Liczba stron: 85
Źródło: Dedalus

Topol to jeden z tych pisarzy, których nie do końca rozumiem, ale którzy mnie strasznie fascynują. 

Pierwszą powieścią Topola, z jaką miałam do czynienia, była Siostra, którą usiłowałam przeczytać w oryginale. Po dwudziestu stronach się poddałam, albowiem nic nie zrozumiałam. Czytanie polskiego przekładu zajęło mi cztery miesiące z przerwami, nie potrafiłam jednak rzucić tego w diabły – chwilami świat wykreowany przez pisarza tak mnie wciągał, że zapominałam o bożym świecie. To samo miałam przy Drodze do Bugulmy (która przy okazji była o wiele prostsza, niż Siostra).

Świat po roku 1989. Europę opanował terroryzm, ustrój kapitalistyczny się nie sprawdza. Praski kat Eman podróżuje wraz z synem-narkomanem oraz umierającym ojcem przez Symberię w poszukiwaniu Bugulmy, która ponoć jest „ostatnim bastionem komunizmu”. Równolegle do ich historii toczy się inna, w której główne role grają Karla oraz Lekarka, pracujące w prosektorium gdzieś na Symberii, preparują tam ciała Symbiraków, by oczekiwały na przyjście Boga.

Z tego, co zauważyłam, Topol w swojej twórczości często nawiązuje do lat dziewięćdziesiątych, do czasów po upadku komunizmu. Pokazuje, że kapitalizm niekoniecznie musi być piękny i różowy. Nie gloryfikuje komunizmu, nie – zauważa, jak wielkim chaosem był upadek reżimu, jak wielu ludzi wtedy się zagubiło w nowej rzeczywistości. Topol opisuje ćpającą młodzież, dorosłych bez pracy, bez większych perspektyw (mimo wszystkich możliwości, które niesie ze sobą nowy ustrój), przesiąkniętych reżimem, ogólnie rzecz ujmując – świat zdegenerowany. W Drodze do Bugulmy przedstawicielami wyżej wymienionych grup są członkowie rodziny kata – on sam bez pracy, jego syn uzależniony od narkotyków, żona porównująca swoje życie z tym, co przeżyła Lekarka, Niemka. Ci ludzie nie mają szans na bycie szczęśliwym, zwłaszcza, że kapitalizm legł w gruzach. Komunizm dawał im stabilizację, odnajdowali się w nim. I mimo, iż Eman z synem starają się do niego wrócić, nie będzie im to dane.

Nie bardzo wiem, co mądrego mogę jeszcze o tym napisać. Może tyle, że Droga do Bugulmy jest o wiele łatwiejsza w odbiorze, niż Siostra czy Anioł, który będzie recenzowany w ramach Miesiąca Tematycznego w kwietniu. I od niej warto zacząć przygodę z Topolem.

Moja ocena: 4,5/6

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii Dramaty, literatura czeska i oznaczony tagami , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

12 odpowiedzi na „Jáchym Topol, „Droga do Bugulmy”

  1. Anna pisze:

    Okładka trochę jak z „Szamana” E.Bondiego tylko ładniejsza i wcześniejsza:)
    i nie pytam o przekład, bo raz, że zgadłam, dwa, że sprawdziłam. Wiem, że się coś ostatnio czepiam, ale książka nie tłumaczy się sama, a jak już sama jesteś, że tak powiem „z branży” bohemistycznej to chyba wypada. No i tych tłumaczy nie ma u nas tak dużo znowu.

    • czechozydek pisze:

      Powiem Ci szczerze, nie rozumiem Twojego komentarza. ^^’ Dzisiaj jestem jak potłuczona, ciśnienie musi być niskie. Chyba, że chodzi Ci o to moje „nierozumienie” – zapomniałam dopisać, że to nie była kwestia niezrozumienia „Sestry” w taki sposób, że nie rozumiem ani słowa – chodziło o to, że narracja była dla mnie za ciężka i mimo, iż rozumiałam, o co mniej więcej chodzi, nie łapałam głębszych sensów. Ostatnio nawet miałam o tym na warsztatach w iszipie, kolega miał identyczny problem. W ogóle kiedyś wrócę do oryginału „Sestry”, tylko nie wiem, kiedy.
      A, i czytałam to na drugim roku, mój czeski wtedy kulał.

      • Anna pisze:

        że tłumacza książki warto podawać:) mnie już się czasem jebie i mówię „przeklad” zamiast „tlumaczenie”. i ze my bohemisci powinnismy podawac tlumacza, bo jedziemy na jednym wózko:) taka czepliwa jestem.

      • czechozydek pisze:

        Aaaaaaa, już łapię xD Ale to dobry pomysł, zastanawiałam się ostatnio, czy do tego opisu pod okładką nie dawać czegoś więcej niż liczbę stron i źródło 🙂

  2. Anna pisze:

    no tłumacz na pewno sobie na to zasłużył, nawet bardziej niż liczba stron:) tak z ciekawoście wczoraj przeglądałam te vieweghi i pawlowską i powiem ci, że u niektórych vieweghów w ogole nie znalazlam w necie informacji (a więc jednak książki tłumaczą się same), a u reszty to nigdy nie słyszałam o tych ludziach, a taka byłam pewna, że tłumaczy czeskich (jeśli o literaturę chodzi oczywiście) to jak na lekarstwo.
    a tak wracając do „Szamana”, z którym skojarzyła mi się okładka, planujesz przeczytać?

    • czechozydek pisze:

      Tak, tylko nie wiem, kiedy. I chyba będę musiała kupić, bo w znajomych bibliotekach tego nie ma _^_
      A, teraz mi się przypomniało – „Sestrę” czytałam w przekładzie Engelkinga, wg jednej pani doktor z ISZiPu to nie jest za dobre tłumaczenie xD Co o tym sądzisz? Zetknęłaś się z tym?

  3. Anna pisze:

    Szaman chyba nie jest specjalnie drogi, w sumie to nie wiem, bo dostaliśmy od tłumacza. Ale jeszcze nie czytałam, leży w łazience, próbowałam wczoraj rano, na pierwszy stronach Szaman się wypróżnia – dalej nie wiem, bo skończyłam szybiej niż on^^ W każdym razie pierwsze strony brzmiały jak typowy Bondy.
    Z tłumaczeniem Sestry się nie spotkałam, ale spotkałam się z Engelkingiem ogólnie i uważam go za jednego z najlepszych tłumaczy w Polsce, chociaż możliwe, że lepszą rękę ma do poezji (w końcu sam jest poetą). Ciekawe, która to pani doktor jest taka mądra;p

    • czechozydek pisze:

      Miałam już różne doświadczenia z tą panią doktor, nawet kiedyś pożyczyłam jej książkę (pisałam pracę na analizę tekstu literackiego i pani doktor nie znała książki). Przy oddawaniu powiedziała, śmiejąc się charakterystycznie, że książka się jej nie podobała xD

      • Anna pisze:

        możliwe, że jedyną sprawną książką jest Macura. grozila mi bardzo wymyslnymi torturami jesli cos zrobie tej książce.
        oczywiście, jeśli mówimy dalej o tej samej pan doktor;p

      • czechozydek pisze:

        Mam dziwne wrażenie, że o tej samej xD Ostatnio na wykładzie fakultatywnym z mistyfikacji w kulturze czeskiej kazała mojej grupce analizować piosenkę o wineczku xD

  4. szurens pisze:

    Topol nie jest lekki i dla mnie, choć ta książka była ciekawa… w przkładzie oczywiście L.Engelkinga, str 🙂 76 i obrazki… http://szurens.blogspot.com/2013/02/nowa-dostawa.html

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s