Etgar Keret, „Gaza blues”


Wydawnictwo Świat Literacki (obecnie Czuły barbarzyńca), 2000
Tłumaczenie: Agnieszka Maciejowska
Liczba stron: 127
Źródło: BUW

Pierwsze dzieło Kereta na blogu! Przy najbliższej okazji opowiem Wam o innym tomiku, mianowicie o Koloniach Knellera. 🙂

Z Keretem mam dość dziwną sytuację. Zachwyciłam się Koloniami Knellera, rozpowiadałam wszem i wobec, że do mojego panteonu bóstwo literackich właśnie dołączyło nowe (rodem prosto z Izraela), a potem długi czas nie sięgałam po coś innego autorstwa tego pisarza. Zawsze coś odciągało moją uwagę. Czekałam na impuls, który w końcu nadszedł pod postacią filmu Tamten świat samobójców (na podstawie opowiadania Kolonie Knellera – wiem, jestem monotematyczna xD). I zachciało mi się Kereta. Wypatrzyłam w BUWie Gaza blues i po krótkim namyśle zabrałam tę książkę do domu.

Ze zdumieniem odkryłam, że Gaza blues to nie oddzielny zbiór opowiadań, tylko wybór z kilku innych tomików Kereta. Przez moment zastanawiałam się, jaki to ma sens, zwłaszcza, że inne zbiory są wydane w Polsce. Potem zerknęłam w Internecie na daty wydań poszczególnych dzieł i i już mam własną teorię – wydawca mógł chcieć zobaczyć, jak opowiadania Kereta się przyjmą na polskim gruncie*. Bardziej opłacalne jest wydawanie najpierw jednego zbiorku, niż od razu pięciu czy ileś. To jest tylko moja teoria, jeśli się mylę, to przepraszam bardzo. Także, moi drodzy – jeśli ktoś z Was czytał tomy pt. Rury, Tęskniąc za Kissingerem czy Kolonie Knellera, może sięgnąć po Gaza blues tylko dla dwóch opowiadań – Brudy oraz Jeden pocałunek w usta w Mombasie. Resztę opublikowało już wydawnictwo W.A.B.

Nie bez przyczyny Keret jest nazywany „mistrzem krótkiej formy”. Niektóre jego opowiadania mają dwie strony. Małego formatu, treść spokojnie zmieściłaby się na stronie A4. Pisarz zaskakuje mnie zdolnością zwięzłego pisania – przy tak wielu książkach, które w życiu przeczytałam, żadna nie zawierała tak wielkiego ładunku emocjonalnego, jak jeden tomik nowelek Kereta.

Bardzo podobał mi się zawarty w tych niby zwyczajnych historiach bagaż surrealizmu – podczas lektury miałam wrażenie, jakbym nie czytała, a śniła. Na przykład opowiadanie Szalony klej, gdzie żona głównego bohatera kupiła tak mocny klej, że nie było rzeczy, która by się nie dała do czegoś przykleić.

Najbardziej rozbroiło mnie opowiadanko pt. Stłuc świnkę. To historia małego chłopca, który miał świnkę-skarbonkę i tak ją lubił, że kiedy napełniła się po brzegi monetami, nie chciał jej stłuc.

Twórczość Kereta chyba nigdy mi się nie znudzi. Jest zaskakująca, wciągająca, nie skłania, co po prostu zmusza człowieka do refleksji. Uwielbiam.

Moja ocena: ciężko jest oceniać coś, co jest układanką złożoną z części innych tomów. Dlatego dam 5/6.

* W katalogach BUWu znalazłam również książkę o wdzięcznym tytule Pizzeria Kamikaze, co do której mam podejrzenia, że jest po prostu wyciągiem z Kolonii Knellera, ale muszę to wpierw sprawdzić.

Źródło okładki: mksiegarnia.pl

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii literatura izraelska (po hebrajsku) i oznaczony tagami , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s