Bohumil Hrabal, „Sprzedam dom, w którym już nie chcę mieszkać”


Świat Literacki, 1996
Tłumaczenie: Janusz Anderman i Tadeusz Lis
Liczba stron: 131
Źródło: biblioteka ISZiP

Skłaniający do refleksji tom opowiadań i niezwykła ekranizacja. Wpis dedykowany Janowi, dzięki któremu sięgnęłam po tę książkę 😉

Lubię Hrabala. Ostatnio opowiadałam Wam o moim pierwszym spotkaniu z jego twórczością, dzisiaj powiem coś o tym, dlaczego go lubię.

Hrabal opisuje zwyczajne życie w komunistycznej Czechosłowacji. Mimo, iż widzi niezwykłe i niespotykane aspekty rzeczywistości, w której żyje, na ogół pisze o tym, co go spotyka. O swoim małżeństwie, miłości do kotów, pracy, doświadczeniach z czasu wojny i tużpowojennych. Nie wymieniłam wszystkich zagadnień, jest tego więcej, tylko że nie miałam jeszcze z nimi do czynienia. W jego dziełach zwyczajne życie nabiera dodatkowych znaczeń, staje się ponadczasowe, albowiem każda z opisanych przez niego sytuacji dostaje własny bagaż symboliczny. Czasem momenty, w których człowiek nie powinien się śmiać, są tak przedstawione, że nie sposób nie chichotać przez chwilę. I odwrotnie.

Spodziewałam się chociaż kilku tragikomicznych chwil w tomie opowiadań, którego tytuł widzicie u góry. Bardzo się zdziwiłam, kiedy ich nie dostałam.

Sprzedam dom… to zbiór opowiadań. Powstał na podstawie doświadczeń Hrabala z pracy w odlewni stali w Kladnie, gdzie wysyłano inteligentów i przedstawicieli burżuazji w ramach reedukacji. Rzecz się dzieje w latach pięćdziesiątych.

Przykro mi się zrobiło podczas lektury. Przykro, bo zaprezentowane historie nie mają ani krzty nadziei na lepsze jutro. Mężczyźni oraz więźniarki pracujący na złomowisku tkwią tak naprawdę w beznadziei, którą zafundował im reżim. Nawet nie wiem, co mogłabym jeszcze dopisać.

Większość moich doświadczeń z Hrabalem jest pozytywna. Myślałam, że po cholernie (wybaczcie) przygnębiającym i dołującym Auteczku nic gorszego ze strony tego pisarza mnie nie spotka. A tymczasem się udało.

Nie twierdzę, że te opowiadania są złe. Są naprawdę świetnie napisane. Tylko smutne.

Słówko o ekranizacji: nie mogłam uwierzyć własnym oczom, kiedy w opisie Skowronków na uwięzi na Filmwebie przeczytałam, że ten film to… komedia. No nie mogłam uwierzyć. Znam jednak kilka innych filmów Menzla i postanowiłam zobaczyć, co udało mu się zrobić z opowiadaniami Hrabala.

Da się z tego zrobić komedię. Smutną, pełną absurdów poprzedniego ustroju, ale komedię. Film bardzo mi się podobał. Przede wszystkim doborowa obsada (ponownie pojawia się Václav Neckář, którego chyba do końca życia będę pamiętać za niewinną buzię, a nie za fajne piosenki _^_) z Rudolfem Hrušinským na czele. Druga sprawa to zgrabne nawiązania do Hrabala i rozwinięcie niektórych wątków z Sprzedam dom… – miałam wrażenie, że Hrabal tylko napomknął o niektórych rzeczach i cieszyłam się jak dziecko, kiedy Menzel rozwijał to, co uznałam za ucięte w połowie ^^

Wiem, że mało napisałam o książce. Jeśli chcecie poznać inny punkt widzenia, to gorąco polecam wpis Agnieszki z Czytam, bo lubię, który również zainspirował mnie do sięgnięcia po ten tom.

Moja ocena: 5/6

Inne książki tego autora:

Pociągi pod specjalnym nadzorem

Źródło okładki: antykwariat.waw.pl

Advertisements
Ten wpis został opublikowany w kategorii Ekranizacje, literatura czeska, Miesiące tematyczne, wątek żydowski i oznaczony tagami , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s