Miroslav Žamboch, „Percepcja”


Wydawnictwo Fabryka Słów, 2013
Tłumaczenie: Andrzej Kossakowski
Liczba stron: 481
Egzemplarz recenzencki

Szykujcie się! Miroslav Žamboch bierze na warsztat wampiry! Będzie się działo! 🙂

Pierwszy raz piszę tutaj o Žambochu, mimo, iż miałam już do czynienia ze sporą częścią jego twórczości wydanej po polsku. Uważam, że świetnie się stało, iż ktoś postanowił rozpowszechnić go w naszym kraju. Przy jego powieściach rozluźniam się i zapominam o Bożym świecie. Zwłaszcza podczas jazdy pociągiem czy metrem _^_ To kawał porządnie zrobionej literatury, którą zbyt ogólnie określa się u nas mianem fantastyki. Na temat powieści tego pisarza wypowiedział się nawet Kuba, mówiąc, że

Žamboch jest jak Marvel. To typowa popcornowa rozrywka, która nie niesie żadnych intelektualnych i emocjonalnych przesłanek.

W moim przypadku jednak twórczość Žambocha ma właściwości rozwijające. Często zawiera odniesienie do czeskiej kultury i historii, dzięki czemu mam i powtórkę z tego, co było na pierwszym roku w ramach wykładu z dziejów regionu, i frajdę z wynajdywania smaczków. A Percepcja jest ich pełna.

Zacznijmy omawianie jednak od wampirów. Otóż główny bohater jest krwiopijcą. Dość wiekowym, ale jakoś odnajduje się w czasach współczesnych. By przeżyć, nie musi zabijać: od czasu do czasu napije się z jakiejś atrakcyjnej kobiety i więcej mu do szczęścia nie potrzeba. Mathias żyje sobie spokojnie w Czechach, które stanowią jego terytorium, nie wadzi nikomu aż do momentu, kiedy nagle napadają na niego w barze glyheny – ludzkie sługi wampirów. Zapewne się domyślacie, że na jednym ataku się nie kończy. Tak więc Mathias próbuje rozwiązać zagadkę, kto i dlaczego chce mu zaszkodzić, a pomagają mu w tym ludzki dziennikarz i… 😉 Więcej nie zdradzę.

Niby zwykła opowieść o wampirach we współczesnym świecie. Wiele takich opowieści znamy 😉 A tu niekoniecznie, chociażby ze względu na te smaczki. By zbyt nie spoilerować, wymienię tylko rodzaje. Pierwszy to nawiązywanie do wydarzeń historycznych (nie pierwszy i nie ostatni raz to widzę w książkach nie tyle Žambocha, co ogólnie wydawanych przez Fabrykę, Pilipiuk się kłania na przykład), drugi to nawiązywanie do postaci historycznych (ze dwa razy zdarzyło mi się parsknąć, bo dobór postaci do sytuacji był ekstra), trzeci to odniesienia do obecnego boomu na wampiry. Powiem Wam tyle, że można się pośmiać 😉

U Žambocha wszyscy się tłuką. Zawsze. Jeśli gdzieś się nie tłuką, to z chęcią to przeczytam – jak na razie w każdej jego książce, która mi wpadła w ręce, główny bohater się z kimś bił. Nie znaczy to, że wszystko, co ten autor napisze, opiera się tylko na mordobiciu i jest nudne. Chociaż przyznam się szczerze, że przy chyba dwudziestej walce zaczęłam porządnie ziewać, bo ile można czytać o tym, jak ktoś kogoś tłucze.

Co mi się jeszcze podobało – sam pomysł na wampiry. Otóż nie mają one alergii na słońce, dzięki czemu mogą chodzić w dzień. Są długowieczne, ale zapominalskie (nie są w stanie zapamiętać wszystkiego, czego doświadczyły podczas długiego życia). Ich skóra się nie świeci 😉 Istnieje jednak pewien szczegół który mnie bardzo mocno zaskoczył – otóż mogą jeść. Jedzenie pomaga im się regenerować i najlepiej jest, jeśli jedzą duże ilości mięsa. Nieważne, czy surowego, czy jakkolwiek przyrządzonego, ważne, że to mięso. Jedyne uniwersum z podobnymi wampirami, o jakim na razie słyszałam, to Wampir Maskarada (Kuba mi kiedyś tłumaczył, że tam krwiopijcy mogą sobie włączyć metabolizm), także szok był. Narzekanie Mathiasa na jedzenie z Maca mnie rozbawiło _^_

Mogłabym długo pisać o Percepcji. Świetnie mnie rozluźniła, pozwoliła zapomnieć o problemach związanych z pracą licencjacką. Pośmiałam się, czasem ziewnęłam (ale to dobre dla zdrowia, więc nie narzekam), kilka razy byłam zaskoczona… Nie mam na co się złościć i mogę polecić tę książkę każdemu, kto chce się przekonać, jaki potrafi być Žamboch.

Moja ocena: 5/6

P.S. Przy okazji czuję się zmotywowana, by wrzucić tutaj kilka wpisów o innych dziełach Žambocha. A jest w czym przebierać 😉 Na pierwszy ogień pójdzie pewnie Krawędź żelaza.

Za książkę pięknie dziękuję wydawnictwu Fabryka Słów 😉

Advertisements
Ten wpis został opublikowany w kategorii literatura czeska i oznaczony tagami , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

3 odpowiedzi na „Miroslav Žamboch, „Percepcja”

  1. Anna pisze:

    Widziałaś, że od przyszłego tygodnia powinien być w przedsprzedaży nowy Rudis, Konec punku v Helsinkach? Wydawnictwo chyba wysyła egzemplarze recenzenckie, zdaje się, że starczy zapytać:)

    • czechozydek pisze:

      Już pytałam, na razie mam zbyt niskie statystyki, by dostać egzemplarz. Każde wydawnictwo ma inne kryteria i ja to rozumiem 😉 Będę polować na tego Rudiša, bo ta książka mnie zaintrygowała.
      Swoją drogą wypatruj najnowszej notki, która się ukaże za jakieś pół godziny, będzie trochę w temacie 😉

      • Anna pisze:

        Etam za niskie statystyki, są tak małym wydawnictwem, że powinni się cieszyć, że mają tego Rudisa, bo nie wiem czy zbiorki opowiadań im się sprzedają, ale Pilatova się nie sprzedała (w sumie moglabym w końcu przeczytać te „Żółte oczy…”), i że ktoś się tym zainteresował… argh. Odpisali Ci z nazwiska czy tylko jako Goodbooks?

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s