Janina Katz, „Moje życie barbarzyńcy”


Agencja Wydawnicza Jacek Santorski, 2006
Tłumaczenie z duńskiego: Bogusława Sochańska
Liczba stron: 176
Źródło: biblioteka w Wołominie

Nie spodziewałam się takiej historii o dziecku, któremu udało się przeżyć Holokaust.

O Janinie Katz gdzieś już kiedyś słyszałam. Mam to do siebie, że słyszę nazwisko (bądź tytuł), spycham gdzieś w zakamarek pamięci, a potem sobie o tym przypominam pod wpływem impulsu. Tym razem bodźcem, który sprawił, że odświeżyłam sobie nazwisko autorki, była wyprawa do biblioteki. Ujrzawszy Moje życie barbarzyńcy stwierdziłam, że dawno nie było wspomnień z czasu wojny na blogu i trzeba urozmaicić wpisy 🙂

Ostatnio pisałam Wam o tym, jak to czytałam Niebo pod Berlinem w dojazdach do pracy. Podczas jazdy z dworca na Służewiec przewalałam z dziesięć stron… W przypadku książki Katz było tego o wiele więcej. Lektura tak mnie pochłonęła, że ostatnie dwadzieścia stron doczytywałam kilka godzin później na dworcu, nie wiedząc, co się wokół mnie dzieje! Coś niesamowitego. 🙂

Kilka słów wyjaśnienia: Janina Katz jest polską Żydówką, która pod koniec lat sześćdziesiątych wyemigrowała z kraju do Danii. Pisze po duńsku, co mnie wprawia w zakłopotanie, bo czytam o przedwojennym Krakowie, mając świadomość, że wpierw nie było to napisane po polsku, tylko po duńsku. Ale może tylko ja tak mam. Anyway: Katz przeżyła wojnę jako dziecko, z tym, że… wojna jej praktycznie nie dotyczyła. Przynajmniej na samym początku.

Nie umiem tego ubrać w inne słowa – autorka jako dziecko miała strasznie dużo szczęścia! Ukrywana przez polską rodzinę, jedyne, czego nie mogła robić, to wychodzić na dwór, poza tym miała coś na kształt normalnego dzieciństwa. Rodzice w obozach, ojciec zresztą z Płaszowa nie wrócił, wokół szaleje piekło, a tymczasem mała Janina biegała sobie po domu i modliła się dziecięcymi modlitwami do Najświętszej Panienki. Byłam w szoku, naprawdę.

Do tej pory stykałam się ze strasznymi opowieściami o dzieciach w getcie (Dziennik Helgi), o dzieciach ukrywających się w lesie bądź w ruinach (Pieśni żałobne getta, Wyspa z ulicy Ptasiej), o dzieciach w obozach koncentracyjnych… Pierwszy raz jednak miałam okazję przeczytać o dziecku, dla którego lata wojny były w miarę spokojne. Nie wierzyłam własnym oczom, kiedy autorka opisywała swoje modły do Najświętszej Panienki bądź co robiła w domu, gdzie ją ukrywano. Nie twierdzę, że każde dziecko musiało przejść przez getto, aż tak niekompetentna w tej dziedzinie nie jestem. Po prostu przeżyłam szok, bo nigdy nie miałam okazji zapoznać się ze szczegółami takiego życia.

Zresztą Moje życie barbarzyńcy to nie tylko historia ukrywanego dziecka. To też opowieść o dorastaniu, ponownym poznawaniu własnej matki, o próbie odnalezienia się w państwie komunistycznym.

Czuję się zachęcona do zgłębiania tematyki Holokaustu z perspektywy dzieci. Bardzo. Autorka ma lekkie pióro, przytacza bardzo dużo przykładów, odniesień do historii własnej rodziny. Będę polować również na inne jej książki.

Polecam każdemu, kogo zainteresował mój dzisiejszy wpis. Czujesz się zachęcony do przeczytania? To leć do biblioteki i bierz! Naprawdę warto 🙂

Moja ocena: 5,5/6

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii literatura o Holokauście, literatura wspomnieniowa (żydowska), literatura żydowska w innych językach i oznaczony tagami , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s