Izabela Czajka-Stachowicz, „Nigdy nie wyjdę za mąż”


Wydawnictwo W.A.B., 2012
Liczba stron: 283
Źródło: BUW

Dalsze losy niezrównoważonej Belli, tym razem ciekawsze i lżej strawne xD

Nie wiem, co mnie podkusiło, by akurat teraz zabrać się za czytanie dalszej części przygód Belli Hertz. Planowałam zrobić to za rok, dwa… Tak mi poprzedni tom dał w kość (kto nie pamięta Małżeństwa po raz pierwszy, niech zerknie na wpis). Spacer po BUWie jednak zrobił swoje, wzięłam kolejny tom do domu. I muszę Wam powiedzieć, że jest już lepiej. Nie rewelacyjnie, ale lepiej xD

Bella po *SPOILER*rozwodzie*END OF SPOILER* wyjeżdża na studia doktoranckie do Berlina. Ma żelazne postanowienie – nigdy nie wyjdzie za mąż! Małżeństwo bowiem to same kłopoty. W Berlinie świetnie się bawi z innymi studentami, którzy stworzyli „kółko miłośników Belli”, wplątuje się w najrozmaitsze sytuacje (jeszcze bardziej nieprawdopodobne niż w poprzednim tomie), odkrywa swoją seksualność (SUKCES! Kto nie wie, o co chodzi, niech zerknie do Małżeństwa…) i podróżuje.

Niektóre opowieści zawarte w tym tomie mnie przerażały swoją głupotą. Jestem innym człowiekiem niż Bella, inaczej patrzę na świat; na miejscu rodziców Hertz wysłałabym córkę do psychiatryka xD Jej dziwaczne związki sprawiały, że skóra mi cierpła na karku. A podróże! Uwielbiam podróże, bardzo lubię czytać opisy, kiedy jednak czytałam o tym, jak to podczas jednej mało się nie utopiła w jednej znaczącej rzece, myślałam, że padnę trupem.

Co było dobre? Uuuu, to, co poprzednio – opis towarzystwa. Malarze, pisarze, o ile dobrze pamiętam, załapał się jakiś muzyk… Pod koniec tomu pojawiają się Broniewski i Jasieński. Oczywiście, gdzieniegdzie przebija się postać Witkacego, ale bardziej w formie anegdoty. Ciekawą sprawą było też odwołanie się do czasów, kiedy autorka była już w dość podeszłym wieku. Wyobraźcie sobie, że czytacie o tym, co Stachowicz wyprawiała na początku lat dwudziestych, a w następnym zdaniu autorka wzdycha, że osoba, która jej w tamtym czasie towarzyszyła, już od dawna nie żyje. Takie… Rozbijające. Pamiętam, jak czytałam Tłomackie 13  Zusmana Segałowicza, tam był użyty podobny zabieg. Z tym, że znajomi tego drugiego w większość zginęli w Holokauście.

Skoro o Holokauście mowa – w Nigdy nie wyjdę za mąż pojawiają się pierwsze wspomnienia z czasu drugiej wojny światowej. Są to niewielkie wzmianki, góra dwuzdaniowe, ale są. Tyle, jeśli chodzi o odwoływanie się do żydostwa Belli.

Czuję się zobligowana napisać jeszcze raz, że Stachowicz świetnie by się nadawała na redaktorkę Pudelka. Zacytuję fragment opisu z tyłu okładki:

Opowieść biegnie od anegdoty do anegdoty, może nie każda jest prawdziwa, ale od żadnej nie wieje nudą.

Taka prawda. Przy książkach Stachowicz nie sposób się nudzić.

Teraz czas na Dubo… Dubon… Dubonnet! xD

Polecam tę książkę każdemu, kto lubi dwudziestolecie międzywojenne, kto chciałby dowiedzieć się czegoś o Berlinie z tamtych lat. Przypominam – jest lepiej, niż w poprzednim tomie xD Właśnie doszłam do wniosku, że książki Stachowicz to taka trochę zakazana przyjemność. Niby rozbrajające, ale ciekawe.

Moja ocena: 4/6

Inne książki Izabeli Czajki-Stachowicz:
Małżeństwo po raz pierwszy
Pieśni żałobne getta

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii literatura polska o Żydach, literatura wspomnieniowa (żydowska), literatura żydowska pisana po polsku i oznaczony tagami , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s