Etgar Keret, „Kolonie Knellera”

 Wydawnictwo W.A.B., 2009
Tłumaczenie: Agnieszka Maciejowska
Liczba stron: 107
Źródło: BUW

Tyle czasu zachwycałam się tutaj Koloniami, czas najwyższy napisać o nich notkę ^^

Ekscytuję się tą książką właściwie od momentu, kiedy zaczęłam ją czytać. A to będzie już… Rok z okładem. Historię czytania przybliżyłam Wam już w notce o Gaza blues

Na ten tom składają się cztery opowiadania i minipowieść pt. Kolonie Knellera. Moim ulubionym opowiadaniem jest Szprycerek z piekła – o tym, ze w pewnej wiosce w Uzbekistanie znajdowało się wejście do piekła. Zaskoczył mnie stoicki spokój, z jakim narrator referował, co się tam działo xD

Natomiast Kolonie Knellera to majstersztyk nad majstersztyki.

Zastanawialiście się kiedyś, co się dzieje z samobójcami po śmierci? Odebranie sobie życia nie w każdej kulturze jest przecież godne potępienia. Co by było, gdyby istniał jakiś specjalny świat, przeznaczony tylko dla samobójców?

Chaim trafia do takiego świata po śmierci. Odkrywa, że mieszkańcy tego miejsca żyją, jak normalni ludzie – z tym, że każdy ma świadomość, dlaczego tutaj jest i że inni są tu z tego samego powodu. Chaim pracuje w pizzerii Kamikaze, chodzi do pubu i na imprezy ze znajomym Arim, ogląda telewizję (w której lecą teleturnieje, gdzie za najzabawniejszą historię swojego samobójstwa można dostać nagrodę). Któregoś dnia dowiaduje się, że jego była dziewczyna również odebrała sobie życie i postanawia ją odnaleźć. Wyrusza więc w podróż, która odmieni jego losy.

Temat śmierci nie schodzi z ust mieszkańców. Jest nawet kryterium atrakcyjności, kiedy nie ma się żadnych blizn (zazwyczaj bardzo atrakcyjne są kobiety, które się otruły bądź zaćpały). Nawet, jeśli ktoś chciałby o niej zapomnieć, nie może, ponieważ napotyka na swojej drodze ludzi z tak poważnie uszkodzonymi ciałami, że w poprzednim świecie nie byliby w stanie żyć.

Kolonie Knellera urzekły mnie tym, że w tak niewielu zdaniach jest zawarty tak wielki ładunek emocjonalny. Chyba w każdym wpisie o książkach Kereta będę się tak powtarzać, ale co poradzę, że ten fenomen mnie tak zaskakuje. Sama bym sto lat siedziała i myślała nad tym, jak zgrabnie ująć w zdania to, co przekazuje Keret.

Mnie osobiście opowiadania Kereta napełniają niewytłumaczalnym dla mnie optymizmem. Jak tak można? Przed chwilą skończyłam czytać bardzo smutne opowiadanie o samobójcach, śmierci, rozstaniach… No tak, ale zaraz przypomina mi się historia rodziny Ariego, która właśnie po śmierci się zjednoczyła. I jak tu do tego podejść?

Słówko o ekranizacji: Tamten świat samobójców stał się jednym z moich ulubionych filmów. Jedyne, czym różni się od Kolonii Knellera, to tytuł, imiona bohaterów, kilka drobnych szczegółów oraz zakończenie. Film jest koprodukcją amerykańsko-brytyjską, ale w niczym mi to nie przeszkadzało podczas seansu, ponieważ tak naprawdę przekaz tej minipowieści jest ponadnarodowy. I udało się pokazać w filmie strach przed arabskimi terrorystami, tylko nie do końca tak, jak w książce 😉 Knellera zagrał Tom Waits, czym podbił moje serce. Gorąco, gorąco polecam film.

A komu mogę polecić książkę? Jeśli szukasz czegoś, co będzie dla Ciebie literackim wyzwaniem, sięgaj po Kereta. Ale już! 🙂

Moja ocena: 6/6

Inne książki tego autora:
Gaza blues

Advertisements
Ten wpis został opublikowany w kategorii Ekranizacje, literatura izraelska (po hebrajsku), wątek żydowski i oznaczony tagami , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Jedna odpowiedź na „Etgar Keret, „Kolonie Knellera”

  1. Pingback: Odkrycia roku 2013 – najlepsze filmy o tematyce żydowskiej. | New Shadowlife

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s