Nadine Fresco, „Śmierć Żydów. Fotografie”


Wydawnictwo Czarne, 2011
Tłumaczenie: Magdalena Kamińska-Maurugeon
Liczba stron: 134
Źródło: biblioteka w Wołominie

Czytany przeze mnie na raty esej, który próbuje wyjaśnić, skąd wzięły się zdjęcia dokumentujące Zagładę.

Jakiś czas temu znalazłam w bibliotece tę książkę i pomyślałam sobie „E, fotografie, esej, szybko przeczytam i może się dowiem czegoś ciekawego”. Nie spodziewałam się, że czytanie zajmie mi kilka tygodni. A to tylko 134 strony!

Wpierw pokrótce opowiem, o czym to właściwie jest. Esej Fresco traktuje o masowych egzekucjach Żydów w łotewskiej miejscowości o nazwie Lipawa. Czym ten przejaw ludobójstwa różni się od pozostałych? Ano tym, że był dokumentowany. Osiem zawartych w książce zdjęć pochodzi właśnie z Lipaw.

Zainteresowałam się tą pozycją, ponieważ kilka miesięcy temu byłam na gościnnym wykładzie pewnej pani doktor ze Stanów Zjednoczonych (niestety, wyparowało mi z pamięci nazwisko) i na tym wykładzie były omawiane bodajże dwa zdjęcia z ośmiu zamieszczonych w książce Fresco, w tym to z okładki. Domyślacie się, że miałam więc blade pojęcie na temat masakry w Lipawach, chciałam poszerzyć swoją wiedzę.

Książka jest ciężka tematycznie. Nie byłam w stanie się nad nią skupić, po kilku zdaniach byłam tak przytłoczona tym, jak bardzo nieludzki może być człowiek, że odpływałam myślami gdzieś daleko. Poza tym mnogość przypisów (dokładnie 192) sprawiła, że co i rusz odrywałam się od właściwego tekstu, by dowiedzieć się, co autorka miała na myśli, pisząc któreś zdanie. Słyszałam, że ten esej warto czytać tak, by mieć palec między kartkami z przypisami i by móc co i rusz do nich zaglądać (takie czytanie równoległe), ale mi to kompletnie nie wychodziło.

Niewątpliwymi zaletami tego tekstu są badania, które autorka przeprowadziła – widać, że spędziła długie godziny w archiwach bądź na rozmowach z ludźmi (lista osób, którym dziękuje, jest dość długa). Esej bowiem to nie tylko historia konkretnych fotografii, ale też całego zjawiska robienia zdjęć przyszłym ofiarom. Fresco odsłania w tym momencie taką stronę Holokaustu, o której praktycznie nie miałam pojęcia i bardzo jej za to dziękuję.

Kiedy myślę o dziele Nadine Fresco, przypomina mi się rozmowa z kolegą Kacprem (pozdrawiam) na Targach Książki. Dyskutowaliśmy zarówno na temat samego eseju, jak i zdjęć tam zamieszczonych. I wiecie co? Mimo, iż strasznie długo i ciężko mi się to czytało, właśnie odkryłam, jaka jest rola tego tekstu. Ma nakłaniać do dyskusji. Ma sprawiać, że ludzie zaczną się zastanawiać nie tyle nad okrucieństwem w czasach Zagłady, co nad brakiem człowieczeństwa. Bo jak inaczej można wyjaśnić robienie tych fotografii? Argument o dowodach rzeczowych do mnie nie trafia. Te zdjęcia były wysyłane do rodzin jako potwierdzenie, że plan Hitlera został wcielony w życie.

Lektura warta uwagi.

Moja ocena: 5/6 (więcej nie będzie, bo jestem strasznie zmęczona tą pozycją)

Advertisements
Ten wpis został opublikowany w kategorii literatura o Holokauście i oznaczony tagami , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s