Janina Bauman, „Zima o poranku”


Wydawnictwo Znak, miasto 2009
Tłumaczenie z angielskiego: Janina Bauman, Anna Sak
Liczba stron: 266
Źródło: biblioteka w Wołominie

Klasyka, jeśli chodzi o zagadnienie getta warszawskiego. Dedykowane pani, która zamawiała tę książkę w wołomińskiej bibliotece i czekała, aż ją zwrócę 🙂

Moi drodzy, wspomnienia Bauman czekały na swoją kolej od momentu, kiedy je odkryłam – a było to na praktykach w bibliotece. Wreszcie się doczekały, a ja zachodzę w głowę, czemu wcześniej po to nie sięgnęłam.

Janina przeżyła wojnę jako podlotek, można by powiedzieć bardziej współcześnie, że jako nastolatka. Wraz z matką i siostrą znalazła się w warszawskim getcie, z którego po pewnym czasie udało im się uciec. Do końca wojny ukrywały się u najróżniejszych osób – od okultystki poprzez prostytutkę na najzwyklejszych mieszkańcach wsi skończywszy.

W swoim dość krótkim życiu zdążyłam się naczytać masy najróżniejszych wspomnień, drugowojennych zwłaszcza. I kiedy czytałam Zimę o poranku, zastanawiałam się, co nowego ten konkretny tom wnosi do mojego życia. Doszłam do następujących wniosków:

– książka ta tyczy się getta warszawskiego, o którym wiem cały czas za mało i pewnie nigdy nie będę wiedziała tyle, co bym chciała. Przed oczyma wciąż mi stoi tytuł książki Marka Edelmana I była miłość w getcie; to stwierdzenie nabiera dodatkowej autentyczności przy lekturze książki Bauman: w getcie rzeczywiście była nie tylko miłość, ale także i namiastki codziennego życia, co Janina opisuje przy każdej okazji.

– to połączenie wspomnień i dziennika, ale nie takie, jak w Dzienniku Helgi, tylko odwrotne: więcej wspomnień, mniej dziennika. Jak dla mnie zrównoważone proporcje. Zapiski Bauman dopowiadają, ale również urozmaicają historię nastolatki z getta. Poza tym większa ilość wspomnień spisanych po latach sprawia (według mnie), że książka jest bardziej wdzięcznym materiałem badawczym. Ostatnio analizowałam Dziennik Helgi i ciężko mi się na tym pracowało, bo brakowało mi jakiejś refleksji z perspektywy lat czy też większego zaplecza historycznego.

to nie są przeżycia związane z obozem koncentracyjnym. Nie wiem, czy wbiłam sobie jakiś beznadziejny schemat do głowy, ale byłam szczerze zdziwiona za każdym razem, kiedy Janina z rodziną mogła zostać zdemaskowana i kiedy zawsze udawało im się wyjść cało z opresji. I praktycznie żadna z przywoływanych postaci do obozu nie trafiła. Taki… ewenement. Oczywiście, cieszę się, że autorce się ten rodzaj krzywdy nie stał, bardzo się cieszę! Tylko byłam po prostu zdziwiona, chyba za dużo książek o obozach czytam…

– bardzo przybiło mnie to, że autorka nie miała ani chwili, by móc cieszyć się młodością. Przynajmniej ja to tak odebrałam. Janina nie pozwalała sobie na słabości (rozumiem, nie mogła), a na zachowania typowe dla jej wieku przyszedł czas dopiero pod koniec wojny. Okrucieństwo wojny przejawia się tutaj pod kilkoma postaciami, ale jakoś ta jedna sprawiła, że do tej pory nie mogę przestać myśleć o przeżyciach Bauman. Przypomniałam sobie, jaka ja byłam w wieku Janiny z czasów wojny, jak źle miałam poukładane w głowie i zastanawiałam się, czy – gdybym była na jej miejscu – poradziłabym sobie.

Podsumowując, bo mogłabym o tym pisać godzinami – podobało mi się. To nie są kolejne wspomnienia z czasów wojny; na mojej prywatnej półeczce w sercu Zima o poranku stoi obok dzieła takich jak wspomniane I była miłość w getcie czy też Dziennik Anny Frank.

Warte przeczytania.

Moja ocena: 5,5/6

Powiązane z gettem warszawskim:

Uri Orlev, Wyspa na ulicy Ptasiej
Igor Ostachowicz, Noc żywych Żydów
Izabela Czajka-Stachowicz, Pieśni żałobne getta
Paulina Sołowianiuk, Ta piękna mitomanka. O Izabeli Czajce-Stachowicz

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii literatura o Holokauście, literatura wspomnieniowa (żydowska) i oznaczony tagami , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

2 odpowiedzi na „Janina Bauman, „Zima o poranku”

  1. rysberlin pisze:

    🙂 🙂

    przelecialem okiem przez blog, zrobilem sobie liste zakupow. do berlina (nie bylas, jak napisalas)
    zapraszam, a po „niebo pod berlinem” przeczytaj nowy, bardzo subiektywny ale przepelniony anegdotami „berlin. przewodnik po duszy miasta”

    😀

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s