Josef Bor, „Terezińskie rekwiem”


Wydawnictwo Literackie, Kraków 1978
Tłumaczenie: Juliusz Zychowicz
Liczba stron: 93
Źródło: Allegro

Dies irae, dies illa,
solvet saeclum in favilla
teste David cum Sibylla!

Po raz pierwszy w historii tego bloga zamieszczam fragment utworu. Uważam, że bez tego nie da się zrozumieć Terezińskiego rekwiem. Także radzę słuchać w trakcie czytania notki.

Wspominałam przy przedostatnim wpisie (Raj pośrodku piekła) o tym, że w getcie w Terezinie kwitło życie kulturalne. Króciutka powieść Josefa Bora to kolejny dowód na to.

Terezińskie rekwiem znalazłam przez przypadek podczas buszowania na LubimyCzytać.pl. Raz, że zdziwił mnie tytuł, dwa – okładka. Piękny, ciemnoniebieski kolor. Uwielbiam niebieski, więc ta książka bardzo zapadła mi w pamięć. Podobnie, jak później treść.

W 1944 roku w Theresienstadt odbyła się premiera Requiem Verdiego. W przeciwieństwie do Mozarta, którego dzieło jest jednocześnie epitafium artysty, Verdi zawarł u siebie olbrzymi ładunek najróżniejszych emocji, które potem starali się odtworzyć żydowscy śpiewacy w getcie.

Kompletnie nie znam się na muzyce, na tejże nomenklaturze zwłaszcza, dlatego postaram się opisać wszystko własnymi słowami. Znałam Verdiego przez przeczytaniem tej książeczki, dlatego też nawet nie musiałam sobie puszczać utworu z YouTube, ponieważ w trakcie lektury grał mi w głowie.

Jakże trafny był wybór właśnie tego Requiem! Jakże trafny, skoro za jego pomocą artystom udało się przekazać cały ból i cierpienie, jakiego przyszło im doświadczyć! Otwierałam szeroko oczy, ponieważ wszystko, co było doświadczeniem więźniów, wprost wypływało spomiędzy liter, potokiem wlewało się do mojego serca! To jeden z nielicznych razów, kiedy chciałam zapłakać nad książką, a zwłaszcza nad jej zakończeniem.

To nie było zwykłe życie kulturalne, dzięki któremu można było się oderwać na chwilę od rzeczywistości. To była najwyższa z możliwych kultura. Chylę czoła przed kunsztem autora, który w prosty sposób przybliża całą historię, jednocześnie sprawiając, że ja, zatwardziały żydołak, mam ochotę się popłakać.

Kiedy słucham Requiem, często przechodzą mnie teraz ciarki.

Polecam.

Moja ocena: 6/6

Źródło okładki: antykwariat-mit.pl

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii literatura czeska, literatura o Holokauście, Literatura obozowa, wątek żydowski i oznaczony tagami , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s