Ladislav Fuks, „Portret Marcina Blaskowitza”

 Czytelnik, Warszawa 1988
Tłumaczenie: Edward Madany
Liczba stron: 132
Źródło: biblioteka w Wołominie

Jeśli chcecie doszukiwać się gdziekolwiek homoseksualizmu w twórczości Fuksa, ta książka jest wdzięcznym przedmiotem do badań. Wpis dedykowany Ewie :*

Warszawa, Znana Warszawska Uczelnia, rok 2012, czerwiec. Egzamin z literatury. Byłam przygotowana dosłownie na wszystko, jakoś zbyt pewnie się nie czułam. Po wylosowaniu fragmentu utworu zaczęłam się histerycznie śmiać, ponieważ trafił mi się jeden z ostatnich akapitów Pana Teodora Mundstocka Fuksa. Rozmowa na temat twórczości Fuksa przebiegała gładko, to jeden z moich ulubionych pisarzy, rozumiecie. I kiedy zaczęłam mówić o homoseksualizmie Fuksa, pani doktor zapytała, czy czytałam Portret Marcina Blaskowitza. Z zaznaczeniem, że właściwie tylko tam można doszukiwać się jakichkolwiek podobnych tematów. Jako lokalna yaoistka* która piszczy na widok wszystkiego, co gejowskie, nie mogłam usiedzieć w miejscu, ponieważ cały czas myślałam o tej książce.

Podczas lektury starałam się nie popełnić typowego dla yaoistek błędu i nie doszukiwać się podtekstów tam, gdzie ich nie ma. Dzięki temu nie zepsułam sobie przyjemności z czytania…

Cała fabuła polega na tym, że główny bohater zaprasza do siebie do domu niejakiego Potockiego – człowieka, który z „naszymi” Potockimi nie ma nic wspólnego, jest to zwykły łobuz. Cel naszego protagonisty był jasny: zwabił Potockiego do siebie, by móc go zabić. W atmosferze narastającego napięcia i grozy opowiada mu historię swojej przyjaźni z trójką chłopców, w tym z tytułowym Marcinem Blaskowitzem. Jest wszechmogący i wszechwiedzący – tylko od niego zależy, co się stanie z Potockim, który w jego rękach zamienił się w przerażoną marionetkę.

Poza naprawdę wciągającą historią (przeczytałam Portret… w jeden wieczór, co zdarza mi się naprawdę rzadko!) urzekła mnie subtelność i delikatność, z jaką bohater opowiadał o Marcinie. Nie trzeba być yaoistą, by wyczytać między wierszami, że żywił w stosunku do Marcina silne, aczkolwiek do końca nienazwane uczucia. Brawa dla Fuksa! Pierwszy raz zetknęłam się z tak delikatnym opisem.

W ponad stu stronach Fuks zawarł jeszcze kilka innych, bardzo ważnych wątków, m.in. relacje czesko-niemieckie (ponieważ Blaskowitz był Niemcem), przyjaźń oraz… wybaczanie. Nie zdradzę jednak, o co dokładnie z tym wybaczaniem chodzi 😉

Osobiście jestem zachwycona. Polecam każdemu, kto szuka pewnego rodzaju gry autora z czytelnikiem. Nie mam zbyt wielkiego doświadczenia, jeżeli chodzi o literaturę czeską, ale Ladislav Fuks to dla mnie jeden z mistrzów i kropka.

Moja ocena: 6/6

Inne powieści Ladislava Fuksa:
Palacz zwłok
Myszy Natalii Mooshaber

* yaoi – nurt w mandze i anime, dotyczący relacji gejowskich (łagodniejsza opcja to shounen-ai). Yaoistka – piszcząca fanka wszystkiego, co związane z yaoi, niekoniecznie musi być homo- bądź biseksualna, ale jedno nie wyklucza drugiego 😉

Advertisements
Ten wpis został opublikowany w kategorii literatura czeska, wątek czeski i oznaczony tagami , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s