Spotkanie z Samuelem Willenbergiem (ŻIH, 1.08.2013)

Wybaczcie, że nie ma teraz wpisów o książkach, ale mam przerwę w czytaniu zarówno czeskiej, jak i jakkolwiek pojętej żydowskiej literatury. Kilka książek ciągle czeka na moje zainteresowanie…

Dzisiaj jednak mam Wam coś do opowiedzenia. Wczoraj bowiem byłam na spotkaniu (może nie tyle autorskim, co po prostu zwyczajnym) z ostatnim żyjącym więźniem obozu zagłady w Treblince, Samuelem Willenbergiem. Wydarzenie to dla mnie wielkie, nie spodziewałam się bowiem, że uda mi się go kiedykolwiek spotkać. Inaczej się czyta o obozach, a inaczej słucha od naocznego świadka…

Willenberg przyjechał do Polski z dwóch powodów: kolejna rocznica wybuchu powstania warszawskiego oraz siedemdziesiąta rocznica wybuchu powstania w Treblince, w wyniku którego Willenbergowi udało się uciec z tego piekła. Mimo, iż stuknęła mu już dziewięćdziesiątka, zgodził się przyjechać do Polski po raz drugi w tym roku. Dla mnie jest to godne podziwu, bo wielu ludzi w jego wieku nie może już sobie pozwolić na żadną podróż.

Spotkanie zaczęło się od spóźnienia gości, albowiem hotel źle zabukował taksówkę xD Po pojawieniu się państwa Willenbergów zdarzenie owo wywołało ogólną wesołość. Ten stan przyjemnej głupawki pojawiał się jeszcze wielokrotnie, albowiem Igo (takie przezwisko ma Willenberg od czasów niepamiętnych) sypał dowcipami i porównaniami jak z rękawa, a najciekawsze (moim skromnym zdaniem) dotyczyły jego relacji z żoną. Wyobraźcie sobie, jak wielki to musiał być kontrast – tu opowiada o swoich przeżyciach z Treblinki i o ucieczce, a potem narzeka na żonę, która zdjęła mu marynarkę wraz z beretem („No i cały seksapil mi zabrała”) xD Myślałam, że padnę ze śmiechu (chociaż okazja wcale ku temu przecież nie sprzyjała!).

Willenberg przyjechał z żoną, Krystyną, która jako nastoletnia dziewczyna uciekła z getta warszawskiego przez mur. Poznali się niedługo po wojnie w Łodzi, gdzie już na pierwszym spotkaniu Samuel zażartował, że jeśli Krysia chce załatwić mieszkanie dla siebie i swojej rodziny, to musi za niego wyjść za mąż (w momencie opowiadania tej historii przez panią Krystynę Samuel zaczął machać rękami i pokrzykiwać: „Ja tylko żartowałem!!!”). Sytuacja ta miała miejsce 66 lat temu, dwa lata później wzięli ślub i tak oto znoszą się nawzajem przez 64 lata. Powiem Wam szczerze, to piękny staż. Zwłaszcza, że oni do siebie pasują – widok pani Krystyny, odgarniającej mężowi włosy za ucho to coś niesamowitego. I żartowali z siebie nawzajem, szturchali się, poprawiali wzajemnie… Chciałabym móc tak siedzieć kiedyś z Kubą i opowiadać innym, jak wyglądała polska blogosfera 64 lata wcześniej xD

Oczywiście, nie mogłam się powstrzymać i musiałam pobiec po autograf. Długo biłam się z myślami, czy iść i poprosić o podpis w Buncie w Treblince (cudem kiedyś kupionym na Allegro; teraz podobno polskie wydanie jest nie do zdobycia, ludzie przynosili panu Samuelowi do podpisania angielskie), ale okazało się, że pod koniec spotkania nie ja jedna miałam przy sobie egzemplarz książki. Ten autograf jest chyba najważniejszym w mojej kolekcji. Willenberg strasznie się ucieszył, jak do niego podeszliśmy i przepraszał, że takie niewyraźne te podpisy, ale z racji wieku strasznie ciężko mu się pisze…

W okolicach godziny siedemnastej wybiegłam z Błękitnego Wieżowca i pognałam na przystanek autobusowy, zapominając, że zaraz godzina W i wszystko stanie xD Ale dzięki temu miałam okazję zobaczyć, jak na środek skrzyżowania wychodzi młodzież z biało-czerwonymi racami…

Jestem naprawdę szczęśliwa, że udało mi się dotrzeć na to spotkanie. Kto wie, czy jeszcze kiedyś uda mi się spotkać z państwem Willenberg.

Advertisements
Ten wpis został opublikowany w kategorii eventy, Literatura historyczna (o Żydach, diasporze, Izraelu), literatura o Holokauście, literatura wspomnieniowa (żydowska), Spotkania autorskie, wątek żydowski i oznaczony tagami , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

2 odpowiedzi na „Spotkanie z Samuelem Willenbergiem (ŻIH, 1.08.2013)

  1. Blanka W. pisze:

    Z tego co piszesz, to naprawdę świetny z niego facet i tworzą z żoną wspaniałą parę, pomimo okropnych przeżyć. Szkoda, że książka ciężka do zdobycia, bo mam teraz wielką ochotę ją przeczytać. Ale może mnie też uda się ją upolować na Allegro.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s