Miroslav Žamboch, „Czas żyć, czas zabijać” (e-book)


Wydawnictwo Fabryka Słów, Lublin 2012
Tłumaczenie: Konrad Bańkowski
Liczba stron: 611
Źródło: Woblink.pl

Nadciąga Bakly! Najemnik z cechami typowego Bohatera powieści Žambocha.

Oto mój pierwszy wpis o e-booku, który zdobyłam w sklepie. No dobra, nie ja zdobyłam, a Kuba, ale wiecie, o co mi chodzi. 😉 W każdym razie – pierwszy e-book od Fabryki Słów. Domyślacie się, że omówię kwestię techniczną 😉

Zdecydowałam się na przedostatnią wydaną u nas w Polsce książkę Miroslava Žambocha, ponieważ sporo się teraz w moim życiu dzieje (praca, przeprowadzka, ogólny rozgardiasz) i chciałam zwyczajnie odpocząć. Napisałam nawet w swojej opinii o Czas żyć… na Lubimy Czytać, że twórczość tego pisarza mnie rozluźnia.

Nie inaczej jest z omawianym właśnie zbiorem opowiadań. Na chwilkę zapominałam o stresującej pracy oraz o wszechobecnym bałaganie i przenosiłam się w świat Baklego – najemnika, który nie ma sobie równych, a przy tym jest szczęśliwym posiadaczem rozumu. Co nie znaczy, że będę się nad jego przygodami rozpływać!

Z postacią Baklego spotykam się po raz pierwszy. Dopiero po skończeniu Czas żyć, czas zabijać dowiedziałam się, że Bez litości (które właśnie stoi na półce i czeka na moją uwagę) to pierwsza książka, gdzie Bakly się pojawia. Cóż, mój błąd, powinnam była zacząć od czego innego xD

Bakly to Bohater Žambocha. Powinnam wymyślić cały słownik czechożydkowych pojęć ^^’ Już spieszę z wyjaśnieniami, jak ja to pojmuję – otóż według mnie taki Bohater to osobnik, który jest mega silny, nie do zabicia, ma tak rozwinięte zdolności walki, że mogłabym się skichać, a w życiu się tak nie nauczę; poza tym łatwo spuścić mu taki wpierdziel, że ledwo ujdzie z życiem i będzie przez pewien czas lizał rany gdzieś w kątku. Praktycznie w każdej  książce Žambocha, z którą miałam do czynienia, znajdzie się taki Bohater. Przykłady: Mathias z Percepcji, Marika z Wylęgarni, Koniasz (mój idol swoją drogą) czy też John Francis Kovář z serii Agent JFK. Przy czym każdy z Bohaterów charakteryzuje się tym, że ma mózg i potrafi z niego skorzystać.

Cytując Kubę (który podczas pisania przeze mnie tego wpisu zerkał mi przez ramię):

Bohater Žambocha to osoba w stylu nie daj się a zesraj się oraz pokazująca czytelnikowi, że w dupie był i gówno widział.

Pozwolę sobie również na cytat z samej siebie xD (notka o Percepcji):

U Žambocha wszyscy się tłuką. Zawsze. Jeśli gdzieś się nie tłuką, to z chęcią to przeczytam – jak na razie w każdej jego książce, która mi wpadła w ręce, główny bohater się z kimś bił. Nie znaczy to, że wszystko, co ten autor napisze, opiera się tylko na mordobiciu i jest nudne.

Czy jest coś, co wyróżnia Baklego na tle innych Bohaterów Žambocha? Owszem. Po pierwsze, ma córkę i rodzinę, którą stara się za wszelką cenę chronić.Na odległość, przez co nie poznajemy ich bliżej, ale trudno. Podczas czytania miałam też wrażenie, że gdyby mógł zrezygnować z zabijania, wiódłby życie szczęśliwego dziadka (oczywiście, po zestarzeniu się), wychowującego wnuki gdzieś na farmie. Takie życie, niestety, nie jest mu dane, przynajmniej nie podejrzewam o to autora.

Bardzo podoba mi się sposób narracji u Žambocha – raz pierwszo-, raz trzecioosobowa, dzięki czemu można uwypuklić niektóre cechy bohatera. Sceny walki opisano w taki sposób, że nawet ja, kompletny laik w tej dziedzinie, byłam w stanie je sobie wyobrazić. Facet ma wyobraźnię i umie z niej korzystać, a to duży plus u pisarza. 😉 (powiedziała Cath, zdając sobie sprawę z tego, jakim banałem właśnie rzuciła).

Czasem jednak następował przerost formy nad treścią, a bardziej nierównowaga między scenami walki (tj. mordobicia) a czymkolwiek innym. O ile w Percepcji Žamboch pokazał jeszcze, jak wygląda jego wizja wampirów i wampiryzmu, tak tutaj poprzestał na kreowaniu świata, po którym poruszał się Bakly. A kreowanie polega na tym, że padają nazwy i/lub warunki atmosferyczne. Już Koniasz w Krawędzi żelaza poruszał się w ciekawszych lokalizacjach. _^_ Prawdę mówiąc, niektóre opowiadania są strasznie nudne i kiedy chciałam odpocząć od klientów w pracy i poczytać nad jedzeniem, nie byłam w stanie skupić się na lekturze, albowiem wyobrażałam sobie tylko obite gęby przeciwników Baklego oraz hektolitry krwi.

Natomiast, jeśli chodzi o stronę techniczną, nie mam żadnych „ale” oraz żadnych większych zastrzeżeń – wszystko jest OK. Czasem tylko myślałam, że czytnik mnie oszukuje, bo do końca rozdziału jeszcze sporo zostawało, a na stronie tymczasem widziałam jeden akapit. Potem się okazywało, że na następnym arkuszu znajdowała się ilustracja xD Uroki posiadania czytnika. A, bardzo fajnym pomysłem było dodanie okładki i skrzydełek z wydania papierowego (na początku i końcu e-booka). 🙂

Co by nie przedłużać, bo notka ma już swoje rozmiary – Czas żyć, czas zabijać może nie jest jakieś wybitne, ale cały czas da się czytać. Jestem ubezpieczona przed zajęciem się Bez litości – być może nie przywiążę się na stałe do postaci Baklego, ale kto wie? W każdym razie polecam to wszystkim, którzy mają ochotę na niezobowiązującą naparzankę w wydaniu Žambocha.

Moja ocena: 4,5/6

Inne książki Miroslava Žambocha:
Percepcja

Advertisements
Ten wpis został opublikowany w kategorii E-booki, literatura czeska i oznaczony tagami , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s