Miroslav Žamboch, „Bez litości”


Wydawnictwo Fabryka Słów, Lublin 2011
Tłumaczenie: Paweł Doliński
Liczba stron: 464
Źródło: biblioteka w Wołominie

Trzeba uczciwie przyznać, że ilość brutalnych scen może zmrozić delikatne serca niewiast, ale bez obaw, nie jest to typowa książka trafiająca tylko w męskie gusta, panie też znajdą tu coś dla siebie…

Słucham?

Już dawno temu powiedziałam sobie, że Žamboch jest dobry na wszystko. Może nie tak, że po przeczytaniu którejś jego książki doznałam katharsis i stwierdziłam, że jestem w stanie odmienić swoje życie na tyle, by z Cathrynkowego stało się zajebiste, ale dzięki prozie tego pana odpływam i to mi wystarczy.

Teraz, po Czas żyć, czas zabijać doszłam do wniosku, że jestem na bakier z niektórymi starszymi dziełami Žambocha. I tak oto wzięłam sobie na dwa dyżury do pracy Bez litości. Albowiem aż dwa dyżury wystarczyły, bym się z tym uporała xD

Bez litości ma formę powieści, nie zbioru opowiadań – to mnie bardzo zaskoczyło, częściej bowiem nazwisko Žamboch kojarzy mi się z opowiadaniami bądź z lubianą bardzo przeze mnie powieścią w odcinkach o agencie JFK. ^^ Ale dobrze, przejdźmy do rzeczy. Jak wygląda inna odsłona życia najemnika Baklego?

Bakly tym razem prawie skończył spłacać wieloletni dług. Przez przypadek wplątał się w ratowanie młodej kobiety ze stosu dla czarownic. I, wskutek kolejnego przypadku, dostaje nietypowe zlecenie…

Pierwszym ciosem w tył głowy* dla mnie była wiadomość, że Bakly spłaca dług, ale zupełnie inny niż ten, który jest w Czas żyć… —-> przez chwilę zabrakło mi tchu z wrażenia. Czy to świadome zagranie autora (wpędzanie bohatera w tarapaty) czy też dowód na to, że się Žambochowi coś poplątało? W przypadku tej postaci dług to motor napędowy, ale żeby aż tak się nad nim znęcać, no nie można. Aż mi się przykro zrobiło… Ale z drugiej strony, kiedy przyszło otrzeźwienie, pomyślałam: Zaraz, przecież on spłaca długi po to, by ratować ludzi, których kocha. Swoją rodzinę.

Drugi cios to fakt, że Bakly raczej nie ma problemów z kobietami. Imaginujcie sobie: to były gladiator, jest cały pokiereszowany (brawa dla ilustratora z Fabryki Słów, jego rysunki bardzo mi się podobały), zajmuje się szeroko pojętym obijaniem cudzych twarzy, a tymczasem jakoś nawiązuje kontakty z różnymi paniami. Niekoniecznie te z tłem seksualnym. Co i rusz przypominała mi się Saga o Ludziach Lodu (skojarzenie totalnie od czapy, wiem), gdzie niektórzy panowie z rodu Ludzi Lodu byli tak brzydcy, że nie można było na nich nawet patrzeć, a tymczasem zawsze jakaś baba na nich leciała. A jak to jest z Baklym? Czasem nawet zapominałam o właściwej fabule, bo skupiałam się na tych wątkach damsko-męskich.

Trzeci cios – dojechałam do połowy książki i nagle się zorientowałam, że właściwie nie wiem, o czym ona jest. Pamiętam, że podobne przeżycia miałam z Wylęgarnią. Czytam, czytam i potem zonk – ale o co chodzi? Tutaj skakałam od wątku pobocznego do wątku pobocznego, wzrok prześlizgiwał mi się po scenach walki i mordobicia i tylko szukałam czegoś bardziej z… treścią. Kurczę, a nieopisywana dotąd Krawędź żelaza mnie tak wciągnęła!

Czwarty – po skończeniu nie bardzo wiedziałam, o czym tutaj napisać. O kobietach? O tym, że Bakly się stacza w coraz głębszy alkoholizm? O tym, że magia to nie jest nic dobrego? Serio, nie wiem nawet do tej pory. I mam nadzieję, że mi wybaczycie, że nie wiem. ^^’

Czy mogę to komuś polecić? Ujmę to tak – jeśli kogoś zainteresował ten wpis i postanowi sprawdzić, o co tak naprawdę chodziło w Bez litości, to niech do mnie napisze po przeczytaniu książki. Jestem ciekawa opinii.

Moja ocena: 3/6

*traktujmy te ciosy w głowę jako momenty zaskoczenia.

Inne powieści Miroslava Žambocha:
Czas żyć, czas zabijać (e-book)
Percepcja

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii literatura czeska i oznaczony tagami , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

4 odpowiedzi na „Miroslav Žamboch, „Bez litości”

  1. Klaudia pisze:

    A mi się Bez Litości strasznie podobała! I mimo wszystko wiedziałam o co chodzi.Teraz pisze o niej pracę maturalną 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s