Isaac Bashewis Singer, „Certyfikat”


Wydawnictwo MUZA, Warszawa 2004
Tłumaczenie: Elżbieta Petrajtis-O’Neill
Liczba stron: 271
Źródło: biblioteka w Wołominie

Młodzieńcze rozterki człowieka o starej duszy. Nie porwało mnie i zaraz wyjaśnię, dlaczego.

Certyfikat zachęcił mnie do siebie tytułem. Czasem mam coś takiego, że ciągnie mnie do danej książki tylko dlatego, bo ma interesujący tytuł. Tym razem gryzła mnie ciekawość – jaki certyfikat? Po co? Dlaczego? I za ile? 🙂 Później się doczytałam, że główny bohater to młody człowiek. Nasunęło się kolejne pytanie – po co jakiemuś młodzikowi potrzebny certyfikat?

Otóż okazało się, że Dawid chciał wyemigrować z Polski w latach dwudziestych do Palestyny. Do tego potrzebna była cała niezbędna papierkologia – certyfikat, paszport, wiza, miliard dokumentów, które kosztowały majątek i przy wyrabianiu których traciło się mnóstwo czasu. Czemu tak było? Dlatego, że w Palestynie władzę sprawowali Brytyjczycy, którzy chyba nie chcieli zalewu niepotrzebnych emigrantów. Naszła mnie myśl, że podobnie teraz bywa z wizami do Stanów…

Dawid ma dziewiętnaście lat. Podczas lektury o tym zapomniałam, albowiem sprawia wrażenie co najmniej trzydziestolatka… Zresztą, zaprezentuję Wam próbkę jego myślenia.

„Za późno, za późno na wszystko” – powiedziałem do siebie. W tamtych czasach często mówiłem do siebie. W wieku osiemnastu lat i sześciu miesięcy nie jest się już uczniem szkoły dziennej, a jest zbyt późno, aby nauczyć się zawodu. Za dwa lata wezmą mnie do wojska. Zmarnowałem najlepsze lata życia, czytając bez celu książki, rozważając odwieczne pytania, zatracając się w fantazjach seksualnych i walcząc z niezliczonymi nerwicami.

Sama pamiętam, jak miałam te osiemnaście, dziewiętnaście lat i kompletnie nie wiedziałam, co ze sobą zrobić. Byłam po maturze, bez fachu w ręku, dostałam się na wieczorowe studia (kierunek humanistyczny, po którym nie ma absolutnie żadnej przyszłości – wtedy wiele osób tak myślało) i też miałam wrażenie, że coś zmarnowałam.

Singerowi tutaj udało się oddać część uczuć młodego człowieka, któremu nagle skończyło się dzieciństwo i który nie wie, co ma ze sobą zrobić. Przy czym Dawid jeszcze kombinuje, jak tu się wyrwać do Palestyny, by zostać pionierem i uprawiać ziemię w Erec Izrael.

I tu zaczynają się schody – czemu ta powieść mnie nie porwała?

Dawid jest antypatyczny. Niby oczytany, inteligentny, zna poglądy wielu filozofów, rozważa wszystko to, co się wokół niego dzieje, ale w taki sposób, że od siebie odrzuca. Niby chce wyjechać, w tym celu nawet zawarł fikcyjne małżeństwo (nie będę zdradzać, czemu), załatwia potrzebne dokumenty, ale cały czas w jego wypowiedziach czuć zwątpienie. Czy będzie pożyteczny w Palestynie, skoro jest słabego zdrowia, czy się nadaje, czy ktoś inny nie mógłby skorzystać… To takie marudzenie człowieka, który sam nie wie, czego chce. I który wątpi – w związki, rodzinę, pracę. Czasem nie powie czegoś wprost, a ja już wiem, że wątpi i że nie widzi żadnego sensu xD Bardzo nie lubię takich ludzi. Może dlatego, że jestem optymistką – owszem, też wątpię, załamuję się, zwłaszcza teraz, kiedy jestem na swoim, pracuję i zaraz będę studiować. Ale czasami przychodziło mi do głowy, że Dawid powinien się do trumny położyć i czekać na śmierć.

Co ciekawe – nasz bohater obraca się w środowisku pisarsko-dziennikarskim. Bardzo dużo można się dowiedzieć o tym, jak traktowane było społeczeństwo żydowskie na początku lat dwudziestych XX wieku. Ortodoksyjni mieszkańcy wsi i miast byli tępieni za przywiązanie do tradycji i religii, młodzi oświeceni, dążący do asymilacji mieli pod górkę, albowiem dla Polaków cały czas byli Żydami, nawet, jak nie mówili w jidysz, natomiast dla swoich rodziców byli ludźmi wyklętymi, bo odwrócili się od tego, co święte. Z powieści Singera wypływa jasny przekaz – nie dało rady połączyć w tamtych czasach bycia Żydem i człowiekiem szczęśliwym. I nie dało się lubić swoich pobratymców. Zaskakujące jest to, że wielu Żydów w Certyfikacie to tak naprawdę antysemici.

Czy mogę to polecić… Nie bardzo. Przeczytałam, bo byłam ciekawa, jak się cała intryga z wyjazdem do Palestyny skończy, jednakże nie widzę w tej powieści nic godnego polecenia. Świetnie napisana, owszem, ale wystarczająco dużo zwątpień mam w życiu codziennym, by jeszcze dodatkowo się dołować. Innymi słowy – mnie to nie zachwyca.

Moja ocena: 3,5/6

Inne książki Isaaka Bashevisa Singera:
Cienie nad rzeką Hudson (audiobook)
Szumowiny
Szatan w Goraju
Sztukmistrz z Lublina
 Niewolnik (audiobook)
Yentl the Yeshiva Boy
Grosiki na raj i inne opowiadania

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii literatura w języku jidysz, Miesiące tematyczne, wątek żydowski i oznaczony tagami , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s