Isaac Bashevis Singer, „Szosza”


Wydawnictwo MUZA, Warszawa 2001
Tłumaczenie: Szymon Sal
Liczba stron: 375
Źródło: biblioteka w Wołominie

Jedna z najbardziej warszawskich powieści Singera. Wpis dedykowany Dominikowi za naprawdę niezwykłe oprowadzanie po Warszawie 😉

Szoszę upolowałam kiedyś (daaaawno temu) na praktykach w wołomińskiej bibliotece. Wiele razy podczas roznoszenia książek mijałam półkę z literaturą hebrajską/żydowską i wiele razy sobie powtarzałam No, czas najwyższy wrócić do Singera. Zobaczyłam Szoszę, stwierdziłam, że tytuł jest całkiem ciekawy i po paru chwilach książka była już na moim koncie.

Tytułowa Szosza to mieszkanka przedwojennej ulicy Krochmalnej w Warszawie. Ma ten problem, że… Nie wiem. Nie umiem tego opisać. Nie jestem specjalistą od chorób umysłowych czy też upośledzeń, więc Wam troszkę o Szoszy opowiem. W pewnym momencie przestała rosnąć: w wieku ponad 25 lat (to wynika z moich obliczeń) wzrostem przypominała dziecko. Umysł również miała dziecięcy. Nie można było powierzyć jej właściwie żadnego zadania, ponieważ kiedy np. szła do sklepu po drobne sprawunki, wracała do domu bez zakupów i bez pieniędzy. Miała bardzo dużo lęków, nie była w stanie nauczyć się czytać, interpretowała świat po swojemu.

Główny bohater, Aron, w dzieciństwie mieszkał niedaleko Szoszy, przyjaźnili się. Po dwudziestu latach nieobecności na Krochmalnej wraca do Warszawy, by pisać sztukę teatralną. w której ma zagrać Betty, kochanka milionera z Ameryki. Aron do zbyt szczęśliwych ludzi nie należy – pisanie mu nie idzie, sama Betty ma naturę depresyjną i zniechęca go do życia, dodatkowo Aron wplątuje się w różne romanse (m.in. z zagorzałą komunistką). Ponowne spotkanie z Szoszą (która nigdy o nim nie zapomniała) dosłownie odmienia jego dotychczasowe życie.

Teraz poruszę trzy sprawy. Pierwsza z nich to Warszawa. O tym, że interesuje mnie literacki obraz stolicy, pisałam już tu i tu. W Szoszy Warszawa staje się jednym z bohaterów tak naprawdę, przy czym opisane jest tutaj głównie środowisko żydowskie. Żydowska Warszawa żyje, jest żywym organizmem, w którym toczy się handel i życie codzienne. Dziwnie mi się co prawda czytało o terenach, które wyglądają teraz zupełnie inaczej (pewnie się powtarzam, ale to naprawdę dziwne uczucie), ale to nie pierwszy i nie ostatni raz, trzeba się przyzwyczaić. Niestety…

Kolejna rzecz to Szosza. Wydaje mi się, że w dzisiejszych czasach łatwiej jest być osobą z niepełnosprawnością bądź z upośledzeniem umysłowym. Są lekarze, lekarstwa, rehabilitacje, co człowiek wymyśli. Bohaterka powieści Singera urodziła się w złych czasach, gdzie nikt praktycznie nie był w stanie jej pomóc. Niedorozwinięta na ciele i umyśle, jedyne oparcie znalazła w Aronie – kiedy po raz pierwszy zapoznawałam się z treścią tej książki, wydawało mi się to wielce nieprawdopodobne. Zwłaszcza, że Aron miał plany zupełnie niezwiązane z Warszawą, a tym bardziej z ulicą Krochmalną. Według mnie Szosza w innych czasach (kilkaset lat wcześniej) miałaby szansę zostać prorokinią albo wioskową meszuge, traktowano by ją jako element magiczny w społeczności żydowskiej.

Trochę wody już upłynęło, odkąd skończyłam czytać Szoszę, a nie mogę przestać się zastanawiać nad tym, jak bardzo zagadkową postacią była. Nie chcę za dużo napisać, bo jeszcze zdradzę spory kawał książki. ;/

Dalsza sprawa – Ameryka u Singera. Zauważyłam, że jest to kraina mlekiem i miodem płynąca, zestawiona w kontraście z biedną Polską oraz Kresami. Do pierwszej każdy chce się przenieść, od drugich uciec jak najdalej, bo Polska to ciemnota, zabobon, ubóstwo i galopujący antysemityzm.  Należy jeszcze dorzucić ZSRR, do którego chcą zbiec komuniści, przy czym kompletnie nie słuchają opowieści o tym, jak to ktoś się wyniósł do Związku i słuch po nim zaginął.

Nie żebym się wymądrzała, ale kilka książek Singera już przeczytałam (lista poniżej ^^) i zdążyłam zauważyć tendencję do gloryfikacji Ameryki w powieściach, gdzie bohater dopiero chce emigrować, a gdy doszło już do emigracji, nagle inny kontynent okazuje się być wielkim rozczarowaniem. I co z tego, że można dorobić się fortuny (naprawdę, nie mam pojęcia, jakim cudem to możliwe, że KAŻDY bohater Singera, który emigruje do Stanów chociażby, zaraz zaczyna spać na pieniądzach. Też tak chcę. Ameryka lekarstwem na wszystko!). Czyżby sam autor był rozczarowany po ucieczce z Europy? *domniemania wścibskiego Czechożydka* Niesamowite. Ciężko mi się do tego ustosunkować, albowiem moja jedyna emigracja polegała na wyprowadzce z rodzinnego Wołomina do Warszawy na Grzybowską, tak więc będę się tylko dziwić.

Czy mogę to polecić? Jak najbardziej! Według mnie jest to jedna z najciekawszych i najbarwniej napisanych powieści Singera. Czyta się bardzo szybko.

Moja ocena: 6/6

Inne książki Isaaka Bashevisa Singera:
Cienie nad rzeką Hudson (audiobook)
Szumowiny
Szatan w Goraju
Sztukmistrz z Lublina
 Niewolnik (audiobook)
Yentl the Yeshiva Boy
Grosiki na raj i inne opowiadania
Certyfikat
Gimpel Głupek i inne opowiadania

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii literatura w języku jidysz, Miesiące tematyczne, wątek żydowski i oznaczony tagami , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s