Wątek żydowski: Władysław Reymont, „Ziemia obiecana”


Wydanie z Wolnych Lektur
Liczba stron: 321 (PDF, kartka A4)
Źródło: WolneLektury.pl

O koegzystencji trzech narodów, czyli Łódź  i Żydzi oczyma noblisty.

Długo się wahałam, czy pisać tutaj o Ziemi obiecanej. Nie dlatego, że Reymont nie miał żydowskich korzeni i cała ta powieść nie jest o Żydach. Kiedy chodziłam na zajęcia dodatkowe z historii i kultury żydowskiej na UW, bardzo często a to prowadzące, a to któryś ze studentów przywoływał właśnie Ziemię obiecaną, a mi było głupio, bo tego nie znałam. Ciążyło mi to na sumieniu, dlatego też zaopatrzyłam się w e-booka. Chciałam zobaczyć, ile pierwiastka żydowskiego znajdę u Reymonta.

Spodziewałam się nie wiadomo czego, jakichś wstawek w jidysz, a tu… Sami zobaczcie.

Akcja powieści rozgrywa się pod koniec XIX wieku. Łódź, jak wiecie zapewne z lekcji historii, była znana z fabryk tekstylnych i przemysłu lekkiego – len, bawełna, te sprawy. Reymont bierze na warsztat trzech przyjaciół – Polaka, Niemca i Żyda – którzy postanowili założyć własną fabrykę. Obracają się w świecie fabrykantów łódzkich, nawiązują różne kontakty i ubijają interes. Streściłam w telegraficznym skrócie.

Nie będę Wam opowiadać o szczegółowej problematyce utworu, lepiej ode mnie streścił to któryś z redaktorów na Wikipedii. Trzeba jednak oddać autorowi wielki szacun, ponieważ się napracował przy opisywaniu poszczególnych grup etnicznych w Łodzi.

Skupmy się na Żydach. Zachodziłam w głowę, czemu Reymonta stawia się na piedestale, jeśli chodzi o wątki żydowskie w Ziemi obiecanej. I powiem Wam tak: jest to pierwszy przypadek literatury tamtego okresu, która może nie omawia szczegółowo tej grupy, ale opowiada naprawdę dużo.

Żydzi przede wszystkim dzielą się na biednych i bogatych. Przepaść społeczna jest olbrzymia – na mnie duże wrażenie zrobiła postać Żydówki, zastawiającej lampkę chanukową i lichtarze szabasowe. A niedługo potem czytałam o Lucy Zukerowej i jej diamentach, wyobrażacie sobie szok.

Reymont głownie pisze o bogaczach, którzy porobili najrozmaitsze interesy, głównie w handlu i zarządzaniu fabrykami. Już chociaż Prus pisał o czymś ciekawym w Lalce – Żydzi mieli głowę do interesów, ponieważ nie zajmowali się próżnym pijaństwem i miliardem romansów, za to inwestowali w edukację. To widać po Morycu (którego w filmie Wajdy grał świetny Pszoniak) – rudym kombinatorze, koledze innych bohaterów ze studiów.

Żydzi mieszali się w rozmaite intrygi, ale z tego, co zauważyłam, to tylko wtedy, kiedy im się to opłacało. I najlepiej ze swoimi, a Polakom i Niemcom tylko pożyczać.

Nie znam się zbyt dobrze na tej epoce, ciężko mi wysnuć bardziej złożony wniosek. Zdziwiło mnie jednak to, że nikt z ziomków Moryca nie patrzył dziwnie na jego interesy. Przynajmniej nie odczułam tego mocno. W kosmopolitycznej Łodzi widocznie współpraca międzyetniczna nikomu nie przeszkadzała…

…natomiast ewentualne małżeństwo polsko-żydowskie bądź niemiecko-żydowskie było już baaaardzo niepożądane. Na ten przykład: on Polak, ona Żydówka. Kochają się bardzo, aż iskrzy między nimi. On chce się żenić, o ile ona zmieni wyznanie. Ona się waha… Wiecie, czemu? Ponieważ istniało prawdopodobieństwo, że własne dzieci będą ją wyzywać od pachciar i Żydów. O jakimkolwiek udzielaniu się w towarzystwie nie mogło być mowy. Domyślacie się, jakie zakończenie mogła mieć ta historia.

Słówko o Żydach w ekranizacji: Ziemia obiecana została przeniesiona na ekran przez Andrzeja Wajdę (na Filmwebie jest ciekawostka, że ponoć Łapicki go namawiał, by to nakręcił). Film był kandydatem do Oscara za najlepszy film nieanglojęzyczny. Był też wiele razy krytykowany (na przykład ze względu na różne wydźwięki). Osobiście uważam, że miewa słabe momenty, ale zakończenie zmiata z krzesła.

Co do Żydów… Wajda się popisał. Aktorzy mają przecudowny żydowski akcent (poza Pszoniakiem, co dodatkowo stawia jego postać w opozycji do innych – zasymilowany Żyd a jego ortodoksyjni ziomkowie), piękne kostiumy, charakteryzację… Za komuny jakoś można było ciekawie przedstawić Żydów. I od strony wizualnej, i intelektualnej. W ogóle można było o tym cokolwiek nakręcić, nie to, co teraz – wyszło Pokłosie i nagle Polskę zalała fala nienawiści… Ale o tych klimatach innym razem.

Dzisiaj bez oceny. Ziemię obiecaną warto przeczytać, ale ja się troszkę zawiodłam. Niemniej jednak warto, miałam po prostu inne oczekiwania wobec tej powieści.

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii E-booki, Ekranizacje, literatura polska o Żydach, pozostałe, wątek żydowski i oznaczony tagami , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s