Arkadiusz Moszczyński, „Morderstwo pod Jesziwą Mędrców Lublina”


Wydawnictwo Wydaje.pl, 2012
Liczba stron: 121
Egzemplarz recenzencki

Świetna lokalizacja, tajemnicze morderstwo i dużo wstawek historycznych. Trochę za dużo.

Kolokwialnie rzecz ujmując: podjarałam się na wieść o tym, że taka książka wyszła. Podczas pobytu w Lublinie kilka lat temu udało mi się zwiedzić rzeczoną jesziwę (była jeszcze w stanie częściowego remontu) wraz z innymi pozostałościami po lublińskiej dzielnicy żydowskiej. Bardzo mi to miejsce przypadło do gustu (zwłaszcza synagoga w jesziwie, moja pierwsza w życiu! Warszawska przyszła sporo później), muszę tam wrócić przy najbliższej okazji. W ogóle udało mi się dość porządnie zwiedzić Lublin, każdy przewodnik był w stanie mnie zaciekawić. Dlatego aż zastrzygłam uszami z wrażenia, kiedy zobaczyłam na Lubimy Czytać tę powieść.

Miałam dość duże wymagania. Niestety, troszkę boleśnie zderzyłam się z rzeczywistością, ale po kolei.

Akcja dzieje się w latach trzydziestych, kiedy widmo napaści Hitlera na Polskę jest jeszcze dość niewyraźne. Niedługo ma nastąpić otwarcie Jesziwy Mędrców Lublina, największej takiej szkole w tej części Europy. Główny bohater przyjeżdża do Lublina z Warszawy i jest pilnym obserwatorem rzeczywistości, jak go otacza.

Podczas lektury miałam na uwadze to, że mam do czynienia z debiutującym pisarzem i że sama bym pewnie lepiej nie napisała. Z drugiej strony jednak… Zauważyliście, że mało opowiedziałam o akcji?

Dlatego mało, że treść właściwa była gęsto poprzetykana wstawkami o historii kraju bądź lokalnej. To naprawdę ciekawy zabieg (robienie sobie przerwy i posłuchanie ciekawej opowieści), ale na dłuższą metę bardzo męczy, albowiem po kilku stronach już nie wiedziałam, o czym była mowa wcześniej. Może to też wina tego, że czytałam w pracy, gdzie dodatkowo rozpraszał mnie dzwoniący Tel Awiw bądź Londyn Luton (macie troszkę żargonu telemarketerów). W każdym razie – fajna sprawa, ale nie w nadmiarze. Warto też wspomnieć o tym, że język tych wstawek znacząco się różnił od języka reszty powieści.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA
Wnętrze synagogi Jesziwy Mędrców Lublina,
z prawej moja dzielna przyjaciółka D~Bogna 😉

Sama jesziwa pojawia się kilkakrotnie; mam wrażenie, że tytuł jest błędnie dobrany. Bardziej by mi pasowało Morderstwo w Lublinie, ponieważ całe miasto jest często i gęsto wspominane. Albo konkretne lokalizacje, które znam z wycieczki*.

Skoro doszliśmy do morderstwa… Nie czytam kryminałów. Już wspominałam o tym parę razy. Nie wiem, nie rozumiem, nie trafia do mnie. Czasem wpadam na pomysł, by coś przeczytać, różnie z tym potem bywa.

Tutaj jednak sam wątek morderstwa.. Jest rozpisany tajemniczo. Mianowicie przeczytałam 50% e-booka i nikt nie zginął! xD Myślę sobie: ki diabeł? Czemu nikt nie umarł? Zazwyczaj chyba na początku ktoś ginie… A tu niespodzianka, bo śmierć następuje znacznie później 😉 Nie wiem, czy to był celowy zabieg, ale w moim laickim przypadku poskutkował, albowiem byłam coraz bardziej zaciekawiona, co się właściwie wydarzy. Troszkę potem się dzięki temu zawiodłam, ale to swoją drogą…

Ja tu tak gadu gadu, a są plusy. Lublin już omówiliśmy. Drugi to odniesienia do współczesnej sytuacji społeczno-politycznej w Polsce. Chociażby to, że jedna z bohaterek słyszała coś o książce, gdzie dwaj bracia ukradli księżyc 😉 Myślałam, że spadnę z krzesła i się powieszę na kablu od słuchawek. Panie Arkadiuszu, wielkie brawa! Potem się koledzy dziwnie na mnie patrzyli, bo się popłakałam ze śmiechu. Tu nie ma co opowiadać, to trzeba przeczytać 😉

Ogólnie oceniam Morderstwo pod Jesziwą Mędrców Lublina pozytywnie, czekam na inne powieści.

Moja ocena: 3,5/6

Za książkę pięknie dziękuję autorowi 🙂

* Tak btw. to byłam święcie przekonana na początku, że akcja toczy się w latach pięćdziesiątych i kiedy doczytałam do momentu z wiadomością o otwarciu jesziwy, zmartwiałam na moment i przeczytałam poprzednie dwie strony jeszcze raz. To nie wina autora! To tylko moje skojarzenia stylistyczne ze Złym 😉

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii E-booki, literatura polska o Żydach, wątek żydowski i oznaczony tagami , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

5 odpowiedzi na „Arkadiusz Moszczyński, „Morderstwo pod Jesziwą Mędrców Lublina”

  1. Mój komentarz dotyczy opinii zamieszczonej w portalu Lubimy Czytać.
    Szanowna Pani!

    Pięknie dziękuję za przeczytanie mojej książki i obszerną recenzję. Jako żyjący jeszcze (ledwo co, ale dobre i to) autor, skorzystam z okazji i odniosę się do kilku Pani uwag.
    Zdziwiło mnie Pani zwątpienie, czy w sposób zamierzony mieszam fabułę z mini-wykładami z historii. Otóż nie powinna Pani mieć takich wątpliwości, gdyby przeczytała Pani uważnie ostatni rozdział p.n. „Od autora”. Napisałem w nim:
    „Starałem się, być może ze szkodą dla sensacyjnej fabuły, przedstawić jak najwięcej osiągnięć odrodzonej Rzeczpospolitej, a w tym Lublina, do 1930 roku. Okres ten był bardzo skutecznie wymazany z podręczników i książek w PRL-u. Dla mnie i wielu moich rówieśników, którym fałszowano historię naszego kraju, są to rzeczy nieznane. Dopiero w ostatnich latach mam okazję i czas, żeby się z nimi bliżej zapoznać, a są fascynujące.”.
    Swoją drogą podziwiam Panią, że przysypiając nad moimi „podręcznikowymi” tekstami, dotarła Pani jednak do ostatniego rozdziału.
    Cele mojej pisaniny przedstawiłem również w moim „profilu” na portalu Lubimy Czytać:
    „Polecam moje książki – doskonałe na dwugodzinną podróż. Staram się dostarczyć w nich trochę sensacji i rozrywki, a przede wszystkim dużo ciekawych informacji. W ten sposób pragnę nadać im jakąś wartość cywilizacyjną…”
    Wracając do podręczników. Zapewniam Panią, że w PRL-u nie było żadnych podręczników szkolnych, w których pisano by o osiągnięciach II RP. Ucząc się podstawówce i w liceum przeczytałem kilka tysięcy książek z miejskiej biblioteki – w żadnej z nich nie spotkałem słów jesziwa, cheder, menora, itp. Na pewne tematy i autorów był cenzorski „zapis”. Książka S. R. Dobrowolskiego „Chmurnie i durnie”, z której czerpałem opis otwarcia Jesziwy Mędrców Lublina ukazała się dopiero w 1980 roku…
    Ma Pani to szczęście, że urodziła się w wolnej już Polsce. Ma Pani dostęp do wszystkich źródeł historycznych i może bez przeszkód rozwijać swoje zainteresowania. Ale już osoby dwadzieścia
    lat starsze znalazłyby chyba coś sobie nieznanego w mojej książeczce. Ciekawe, czy na przykład taki erudyta jak Mariusz Szczygieł byłby czymś zaskoczony…
    Oczekuje Pani moich nowych książek! Bardzo dziękuję! Ale na początek proszę przeczytać moje wcześniejsze, troszkę autobiograficzne „dzieło” – „Mój bozon Higgsa”. Tam, podręcznikowe wykłady z fizyki jądrowej i historii ośrodków CERN w Genewie i ZIBJ w Dubnej prowadzone są w wydzielonych rozdziałach, na przemian z wątkiem sensacyjnym i dosyć śmiałym wątkiem erotycznym. Łatwo więc te rozdziały pominąć, aby nie stracić wątku akcji. Chociaż, niektóre Czytelniczki twierdzą, że mam dar przystępnego pisania o rzeczach bardzo skomplikowanych…
    Tyle autopromocji.
    Jestem Pani bardzo wdzięczny za recenzję (najbardziej za to, że Panią rozśmieszyłem) i ocenę. Nie jest to co prawda zbyt wysoka ocena, ale jeśli u Pani niejaki Reymont dostał za „Ziemię Obiecaną” tylko 7-kę, to ja na swoją 5-kę nie narzekam.
    Serdecznie pozdrawiam,
    Arkadiusz Moszczyński.

    • czechozydek pisze:

      Bardzo dziękuję za komentarz. Noty dotyczące książki i Pana czytałam, ale w trakcie pisania tekstu zapomniałam się do nich odwołać, najmocniej za to przepraszam.
      Ogromnie wręcz się cieszę, że żyję w dzisiejszych czasach, chociaż wydaje mi się, że poszukiwania jakiejkolwiek wiedzy w czasach PRL-u odebrałabym jako przygodę życia. Mówię to, bo znam samą siebie, dość dziwnie interpretuję rzeczywistość. 😉

  2. jwss pisze:

    muszę poznać oryginał … jwss

    • Anonim pisze:

      Można kupić ebooka w księgarni wydaje.pl (za 8 złotych) lub mogę Pani(Panu) podesłać mailem (gratis) w dowolnym formacie,

      Pozdrawiam, Arkadiusz Moszczyński.

      • czechozydek pisze:

        W przypadku innych książek polecam również kontakt ze mną – jeżeli mam e-booka lub wiem, gdzie daną książkę można znaleźć, chętnie się podzielę wiedzą. 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s