Izabela Czajka-Stachowicz,”Moja wielka miłość”


Wydawnictwo W.A.B., Warszawa 2013
Liczba stron: 137
Źródło: BUW

To już druga książka Stachowicz, nad którą nie klnę xD Sukces!

Miałam czytać Dubo… Dubon… Dubonnet, ale się nie udało. Przyczyna była prozaiczna – egzemplarz z BUWu gdzieś wcięło (tzn. ktoś wypożyczył). Ale już oddał, albowiem udało mi się to dzisiaj zgarnąć. Teraz zerkam na mały stosik na stoliku – efekt wyprawy do biblioteki. Będzie co czytać w pracy.

Bardzo potrzebowałam czegoś w rodzaju rubryki plotkarskiej. Lektury lekkiej, ale jednocześnie wartościowej, dzięki której dowiem się o czymś ważnym. Zapytacie zapewne, co mi podszepnęło, bym wzięła do rąk kolejną książkę Stachowicz – mitomanki, wariatki, co według mnie powinna skończyć w psychiatryku, będąc w zbliżonym do mojego wieku. Odpowiem Wam tak: tutaj Bella nie skupia się na sobie i tłumach, które ją otaczały. W centrum zainteresowania jest ON – wielki, potężny, z olbrzymim brzuchem, farbowaną brodą i bagażem doświadczeń życiowych. Franz Fiszer.

Filozof, który przejadł cały majątek (nie przepił, stronił bowiem od alkoholu). Człowiek ekscentryczny do n-tej potęgi. Utrzymywany przez wielu, kochany przez rzesze ludzi. W tym Czajkę. Poznała go już w czasie trwania jej drugiego małżeństwa (moje czytanie nie po kolei jest straszne, wiem) i ten z miejsca podbił jej serce, wyśmiewając ją. Świetnie się rozumieli, chociaż niektóre ich rozmowy przypominały łaszenie się dziecka, co za swoje umizgi dostaje tęgi ochrzan. 😉

Fiszer robił to, czego ja nie mogłam zrobić, albowiem nie było mnie wtedy na świecie – krytykował Czajkę. Krzyczał na nią, wyzywał, wytykał wady i tragicznie wręcz głupie zachowania. Nie było mowy o jakimkolwiek tłumaczeniu Belli – była kobietą, istotą z założenia głupią i naiwną. Gdzie tu jakiekolwiek rozumienie u niej metafizyki! Teraz się domyślacie, jaką miałam radochę podczas lektury.

Spieszę z jednym sprostowaniem – to było uczucie platoniczne. Zresztą, inne wypadałoby zbyt dziwnie, w końcu Fiszer był już w sędziwym wieku siedemdziesięciu paru lat. Także Czajka okazywała uczucia, karmiąc Franusia, dbając o jego brodę i brwi, dostarczając wszelkich możliwych rozrywek i obracając się z nim w warszawskim towarzystwie. Warto też wspomnieć o tym, że towarzyszyła mu do samego końca, dbając o to, by w ostatniej drodze miał wyszczotkowaną brodę i dobrze się prezentował.

Już dawno temu stwierdziłam, że Stachowicz była osobą nieźle pokręconą. Ale przy okazji oddaną i kochającą. Dowody na to znalazłam również w Mojej wielkiej miłości.

Stylistycznie książka jest napisana dobrze, nie mam do czego się przyczepić. Co śmieszniejsze, na Wikipedii piszą, że omawiane innym razem przeze mnie zbiory wspomnień powstały później… Dlaczego więc oceniłam je jako słabsze? Paradoks, nie pytajcie. Nie wiem.

Na koniec wrzucę jeszcze cytat, pokazujący, jak się kochali Stachowicz z Fiszerem 😉

– Franusiu, ty naprawdę za dużo ode mnie wymagasz. Zrozum, on, on jest potrzebny mi do życia. Ja… ja go…
– Cicho, idiotko! Słuchać tych bredni nie mogę. Pomyśleć tylko: bęcwał potrzebny jest jej do życia! I ty twierdzisz, że rozumiesz cośkolwiek z metafizyki! Kretynko, opamiętaj się, póki czas!

Spieszę z wyjaśnieniem: Bella była bardzo kochliwa nawet w trakcie trwania małżeństwa z Jerzym Gelbardem, co Fiszer usiłował wybić jej z głowy, albowiem bardzo Jerzego lubił i szanował. I przy okazji chciał udowodnić Belli, że jest (parafraza z Tuwima, nadużywana przeze mnie) bardzo wybitną idiotką.

Tylko skończę to, co teraz męczę i zaraz zabieram się za Dubo… Dubon… Dubonnet. Chociażby dlatego, by w końcu dowiedzieć się, co oznacza tytuł. 😉

Inne książki Izabeli Czajki-Stachowicz:
Małżeństwo po raz pierwszy
Pieśni żałobne getta
Nigdy nie wyjdę za mąż

Książki o Izabeli Czajce-Stachowicz:
Paulina Sołowianiuk, Ta piękna mitomanka

Advertisements
Ten wpis został opublikowany w kategorii literatura polska o Żydach, literatura wspomnieniowa (żydowska), literatura żydowska pisana po polsku, wątek żydowski i oznaczony tagami , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

2 odpowiedzi na „Izabela Czajka-Stachowicz,”Moja wielka miłość”

  1. melanek pisze:

    Jeśli nadal szukasz czegoś lekkiego ale na poziomie polecam ‚Miłość przez małe m’ Mirallesa. Dopiero co ją zaczęłam, ale jest ciekawie pokręcona ;p

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s