Etgar Keret, „Rury”


Wydawnictwo W.A.B., Warszawa 2011
Tłumaczenie: Agnieszka Maciejowska
Liczba stron:
Źródło: BUW

Już wiem, jaka tematyka w nadmiarze mi szkodzi – wojsko i Arabowie.

Potrzebowałam poczytać Kereta. Przechodzę teraz dość ciężki okres w życiu (bałagan w pracy, problemy z pogodzeniem Call Center i studiów, ogólnie mi smutno ^^’) i potrzebowałam chociaż kilku jego opowiadań. Wiecie już, jaki wpływ miały na mnie Kolonie Knellera i film na ich podstawie: pierwszy raz w życiu czytałam z wypiekami na twarzy i wielkim zacieszem opowiadanie o świecie dla samobójców*. Twórczość Kereta wyciąga mnie z depresji, rozjaśnia dzień, no chyba założę fanklub. 😉

Rury wyciągnęłam z półki w BUWie na chybił trafił (podobnie, jak kiedyś Kolonie!), licząc na kolejne literackie katharsis. Cóż… Nie udało się tym razem. ^^’

To nie jest zły tom. Na Wikipedii wyczytałam (oczywiście wiemy, że wszystko, co jest z Wikipedii, należy brać w nawias i samemu weryfikować, niemniej jednak Wiki jest bardzo przydatnym narzędziem do poszukiwania ekwiwalentów słownych w obcych językach, zdjęć oraz bibliografii ^^), że to pierwszy wydany w ogóle zbiór opowiadań Kereta. I takie też odniosłam wrażenie podczas pochłaniania kolejnych opowiadań. Czuć tu taki gorzko-słodki klimat, jak w Koloniach Knellera, ale to takie jakby wpół drogi.

Czytałam opowiadania jednym ciągiem podczas dyżuru w pracy. Nie polecam tego robić! Była sobota (szabat, genialna pora do zgłębiania twórczości pisarzy izraelskich!), niby święty spokój na linii, ale jednocześnie coś się porobiło z ciśnieniem, za oknem zrobiło się buro i tylko się dodatkowo dobijałam. Zwłaszcza, że główne tematy tego tomu to śmierć, służba wojskowa i Arabowie.

Nie mam nic przeciwko Arabom i służbie wojskowej, Boże broń. Tego było po prostu za dużo… Masa złości, niezrozumienia, odrzucenia Arabów, walki na granicy… Zdaję sobie sprawę z tego, że są to ważne sprawy, wręcz codzienność dla Izraela. Przy czym w innych tomach jakoś znalazła się równowaga tematyczna; tutaj natomiast miałam ochotę zwinąć się w kłębek i usnąć. A krzesła mamy całkiem wygodne, jakbyście byli ciekawi, także nietrudno przysnąć.

Kilka nowelek znam ze zbiorków od wydawnictwa Czuły barbarzyńca, chociażby tytułowe Rury. Z nowych mało co mi się podobało, najwięcej sympatii mam do opowiadania Julia – o kobiecie, której zmarł ukochany. Piękne w swoim okrucieństwie. Warto przeczytać.

Czy mogę to polecić – myślę, że tak, ale lepiej wpierw zapoznać się z czymś nowszym. Debiut zapowiada świetność i rozwinięcie się talentu pisarza, ale wg mnie najlepsza opcja to przeczytanie wpierw chociażby Kolonii Knellera.

PS Na podstawie jednego z opowiadań powstał film 9,99$ – trailer zapowiada świetną ekranizację historii chłopaka, co nagle staje się guru dla swojego otoczenia. Nie miałam jeszcze okazji obejrzeć całości, może Wam się to udało?

Macie trailer na zachętę.

*chyba jestem dziwna, ale to nie nowość, prawda?
Inne książki Etgara Kereta:
Pizzeria Kamikaze
Gaza blues
Kolonie Knellera

Advertisements
Ten wpis został opublikowany w kategorii Ekranizacje, literatura izraelska (po hebrajsku), wątek żydowski i oznaczony tagami , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s