Ulubione biblioteki: BUW.

Kuba pojechał (a raczej poleciał, co było wielką sensacją u mnie w Call Center) sobie na Blog Forum Gdańsk, także znowu mam wolną chatę i masę czasu w ciszy i spokoju… Wierzycie w to ostatnie? Ja też nie. Piątek w pracy, dzisiaj na wycieczce, jutro w pracy i nad książkami na studia… Człowiek chciałby odpocząć, a tymczasem jedyną formą odpoczynku jest bieganie po Wilanowie, gdzie wieje jak diabli. 😉

Pojechałam też dzisiaj rekreacyjnie do BUWu, by się zaopatrzyć na kolejny tydzień. Mam nową politykę książkową: raz na tydzień jeździć do BUWu i starać się za każdym razem wymieniać wypożyczane książki. W sensie biorę cztery, po tygodniu oddaję cztery. Na razie wychodzi, ale nie wiem, ile tak pociągnę.

Z tej okazji postanowiłam Wam powiedzieć, dlaczego lubię BUW, skoro panuje obiegowa opinia, że ta biblioteka jest straszna. UWAGA: nie uświadczycie tutaj opisów historii BUWu rodem z Wikipedii, wpis jest subiektywny do granic możliwości 😉 (zdjęć poglądowych również nie będzie).


Kuby nie ma, to tak wyglądają moje wieczory. Mniej więcej ^^’

Biblioteka Uniwersytecka w Warszawie (w skrócie BUW) to jedna z największych bibliotek, jakie w życiu widziałam. Znajduje się przy ulicy Dobrej 56/66, po drugiej stronie ulicy jest tzw. nowy kampus Wydziału Neofilologii czy czegoś takiego. Dojazd mam badziewnie prosty, bo koło mojego bloku jeżdżą autobusy nr 105 oraz 102 (zatrzymują się też przy Uniwersytecie Warszawskim), przy czym tylko 105 dojeżdża bezpośrednio do BUWu.

Podczas szkolenia bibliotecznego na pierwszym roku zachwyciłam się ilością regałów, mimo, iż mijaliśmy tylko dział z książkami prawniczymi ^^’ Mój umysł mola książkowego przemnożył to przez różne kategorie i nie minęło wiele czasu, kiedy znowu tam zawitałam. I wsiąkłam na dobre.

BUW ma przezarąbisty księgozbiór. Czego nie znajdziecie tam, odszukacie chyba tylko w Bibliotece Narodowej. W momencie, kiedy opanuje się system sygnatur na książkach, jesteśmy w stanie dojść do naprawdę rozmaitej tematyki. Mi przy pisaniu różnych prac pomagało chodzenie między regałami, co i rusz trafiałam na tomy, które okazały mi się później przydatne.

A te zbiory beletrystyki!!! Wiecie, że moją rozrywką jest chodzenie do różnych działów i branie książek na chybił trafił. W beletrystyce można przebierać i przebierać. Ile razy wyszłam z książką, o której istnieniu nie miałam wcześniej pojęcia… ^^’

Wystrój całkiem mi się podoba, na ogół spotykam się z drewnianymi półkami i toną kurzu, tymczasem połączenie metalu i szkła wydaje się być ciekawym zastosowaniem. Chociażby ze względów technicznych, bo metal i szkło łatwiej się czyści. Poza tym są krzesła, stoliki, czasem nawet fotele (kiedyś były pufy z kulkami styropianowymi, ale je pozabierano, buuu), można sobie przycupnąć i tworzyć prace na zajęcia. Ale… nie w czasie sesji, kiedy to czasem trudno o dobre miejsce na podłodze przy barierkach (true story!), a przy kontaktach już nic nie uświadczysz.

Biblioteka ma też wady. Po pierwsze: mogą z niej wypożyczać jedynie studenci i pracownicy UW. Dlatego też skrót BUW jest rozwijany jako Biblioteka Uniwersytetu Warszawskiego, ponieważ ludzie często są przekonani, że to biblioteka tylko dla UW. Według mnie to w miarę logiczne rozwiązanie, ponieważ gdyby wypożyczalnia w BUWie była dostępna dla wszystkich, bez przerwy panowałby tam tłok, a książki szybko by się zużywały. Oczywiście, Czytelnia jest dostępna dla każdego – kiedyś trzeba było płacić za kartę czytelniczą 9 zł/rok, ale czy tak jest teraz, nie wiem. W każdym razie: często robiłam tak, że jak znajomy coś potrzebował, brałam listę lektur i wypożyczałam na swoje konto.

Po drugie: system sygnatur jest dość skomplikowany. Sama musiałam pobiegać po bibliotece, by porządnie załapać, o co w tym chodzi. Teoretycznie istnieje możliwość zostawienia rewersu w Wypożyczalni, ale to się kompletnie nie opłaca – czas realizacji zamówienia to ok. 40 minut, podczas gdy ja znajduję swoje pierdółki w maksymalnie 10. Powiecie pewnie, że można się połapać w sygnaturach. Ano można, ale tutaj pojawia się nowa przeszkoda – rozmieszczenie regałów. Każcie studentowi pierwszego roku znaleźć samemu Księgozbiór Dydaktyczny. 😉 I to jeszcze konkretne regały! Ile razy latałam z kąta w kąt, bo nie mogłam trafić do swojego działu i w końcu musiałam się pytać o drogę. Niby drogowskazy oraz tablice informacyjne są widoczne, ale jest ich trochę za mało.

Często też studenci (czyt. moi znajomi) skarżą się na to, że w BUWie znajduje się jeden egzemplarz danej książki i ten właśnie egzemplarz jest w ciągłym ruchu. Niby istnieją inne biblioteki, ale nie każdemu po drodze do publicznych czy do BNu.

Najważniejszą wadę zostawiłam na koniec, mimo, iż według mnie to nie wina bibliotekarzy – często poszukiwanej książki nie ma na półce, a w systemie widnieje jako dostępna. Niektórzy czytelnicy (wiem z plotek i z autopsji) się wycwanili na tyle, że biorą jakąś książkę i na przykład chowają na regale obok bądź całkiem wynoszą z działu. Chodzi o to, by nikt jej nie wypożyczył. Pracownicy musieliby stanąć na rzęsach, by uporządkować tego typu sprawy; taka ilość książek uniemożliwia zaprowadzenie ładu. Sama miałam dzisiaj problem, albowiem szukałam na półce powieści Magdy Szabó pt. Zamknięte drzwi. W systemie dostępna, na półce nie ma… I nie dojdziesz, co się stało.

Mimo tych wszystkich wad kocham BUW 🙂 Studentom UW radzę się nie bać i korzystać z księgozbioru, póki się da.

PS Notka powstała wskutek spotkania z moim Ulubionym Bibliotekarzem. Ten pan to typ gawędziarza po trzydziestce; czasem trafiam na niego w Wypożyczalni i zawsze usłyszę komentarz do tego, co wypożyczam. Dzisiaj rozgorzała między nami dyskusja o Bibliotece samobójców Dagny Kurdwanowskiej, a kiedyś… To było przed tym, jak Kuba mi się oświadczył. Wypożyczałam Nigdy nie wyjdę za mąż Czajki-Stachowicz i mało nie padłam trupem przy pytaniu, czy też nigdy nie stanę na ślubnym kobiercu. No co, nie spodziewałam się! Parę tygodni potem Kuba się oświadczył i skończyło się ewentualne niechcenie 😉

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii biblioteki, blog, pozostałe i oznaczony tagami , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s