Erica Jong, „Pamięć dopisze”


Wydawnictwo Zysk i S-ka, Poznań 2001
Tłumaczenie: Renata Kopczewska
Liczba stron: 310
Źródło: BUW

Niezwykła historia o… amerykańskim śnie? Kobiecej odwadze i pomysłowości? O tym, jakie to Żydówki potrafią być zaradne? Sama nie wiem! 🙂

Miałam zacząć publikować zaległe wpisy przedwczoraj, ale nagle się okazało, że zamiast spędzać święta w pracy na rozmowach z klientami mogłam spędzić je poza Warszawą, chorując u rodziny narzeczonego. Straciłam głos… xD  Także mam nagle więcej czasu i trzeba go jakoś wykorzystać, chociażby do pisania notek.

Dzisiaj opowiem Wam o książce, którą znalazłam na Lubimy Czytać jakiś czas temu i aż do tej pory nie mogłam sobie o niej przypomnieć podczas wizyt w bibliotekach. Tymczasem okazało się, że miałam pięćset okazji na przeczytanie czegoś naprawdę wartościowego! Przynajmniej dla mnie.

Sara jest córką znanej piosenkarki. Próbuje ułożyć sobie życie, wychowując samotnie dziecko i starając się o pracę w Radzie Historii Żydów w Nowym Jorku. Kiedy dostaje posadę, odkrywa nagle zdjęcie niezwykle podobnej do niej kobiety. Tajemnicza dama daje się sfotografować na początku dwudziestego wieku i ma na imię Sarah…

Może troszkę podkoloryzowałam, albowiem główna bohaterka troszkę o swojej rodzinie wie. Ale niezbyt wiele. To wręcz zbrodnia ze strony otaczających ją ludzi, albowiem jej matka, babka oraz prababka to niezwykle barwne i kontrowersyjne persony swoich czasów. Pozwólcie, że je przedstawię (bez zbędnych spoilerów):

1. Prababka, Sarah, imigrantka z Cesarstwa Rosyjskiego, wybitnie zdolna portrecistka. Jej życie polega na schemacie „od zera do bohatera”, a raczej od pracownicy w marnym zakładzie krawieckim zaraz po przybyciu do Ameryki do rozchwytywanej artystki. Tę postać polubiłam najbardziej. Raz, że była przesiąknięta wręcz życiem w sztetlu i tradycją małomiasteczkowych Żydów, dwa, że w niej odnalazłam portret imigrantki, która doszła do wszystkiego w życiu sama.

2. Babka, Salome, zdolna pisarka, która wsławiła się wydaniem naprawdę bulwersującej powieści o Paryżu lat dwudziestych. Później jej życie układało się różnie, może nie do końca tak, jak oczekiwałam, ale nie mam na co narzekać. Dzięki tej postaci pojawia się w powieści wątek Holokaustu i traumie ocalałych. Autorce udało się napisać o tym, jak to amerykańscy Żydzi przyjmowali wiadomości o istnieniu obozów śmierci. Te opisy nie były dla mnie aż tak sugestywne, jak to, co zrobił Singer w Cieniach nad rzeką Hudson, ale i tak machnęłam ręką – w końcu ta powieść nie polega tylko na opisach przeżyć ocalałych.

3. Matka, Sally, znakomita piosenkarka, ulubienica tłumów, nieradząca sobie ze sławą. Kolejny przykład artysty, któremu uwielbienie tłumów z powodu słabej psychiki nie służy. Postać, która mi się najmniej podobała (nie byłam w stanie jej polubić, zwłaszcza za eksperymenty ze środkami odurzającymi), ale nie mogłam nie być pod wrażeniem tego, co zrobiła i jak wielu ludzi ją kochało.

Kontynuatorką rodu jest Sara, a po niej jej córka, Dove. Życie jednej i drugiej wydawało mi się dopiero rozpoczęte, mimo tego, iż Sara swoje też już zdążyła przejść.

Co mi się podobało: przede wszystkim pokazanie środowiska emigracyjnego w Stanach na początku dwudziestego wieku. Wiecie, ile bym dała, by wejść do jakiejś galerii czy wydawnictwa założonego przez Żydów z Europy Środkowo-Wschodniej, usłyszeć jidysz przemieszany z rosyjskim lub polskim i poczuć tę atmosferę przeniesionego sztetla? Nie będzie mi to nigdy dane i ubolewam nad tym. Ale dzięki powieści Jong udało mi się na moment spojrzeć na to, jak formowała się emigracja. Nie wiem, na ile opisy z tej powieści są wiarygodne, będę musiała pogłębić swoje studia. 😉

Następne: kobiety i ich samodzielność. Chociażby Sarah, której udało się zrobić naprawdę wiele rzeczy! A w carskiej Rosji nie miałaby żadnych szans na rozwój. I albo zmogła by ją jakaś choroba, albo zginęłaby w czasie Holokaustu. Nieświadomie cieszyłam się, że tej konkretnej bohaterce układa się życie na obczyźnie, ponieważ wyobrażałam sobie w przerwach od czytania jej alternatywne losy, gdyby nie wyjechała.

Co mnie jednak zastanawiało – wszystkie bohaterki były jakoś zależne od mężczyzn. Oni dopełniali ich życia, bez nich bohaterki wydawały się nie tyle wybrakowane, co niekompletne. Z mojego Cathrynkowego punktu widzenia wygląda to dziwnie i często dumam nad tym, czemu autorka kładła taki duży nacisk na relacje z mężczyznami.

Ogólnie to bardzo mi się ta powieść podobała i żałuję, że nie nakręcono na jej podstawie filmu. 😉

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii literatura o Holokauście, literatura żydowska w innych językach, wątek żydowski i oznaczony tagami , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s