Jakuba Katalpa, „Němci”


Wydawnictwo Host, Brno 2012
Liczba stron: 416
Źródło: pożyczone

Zapowiadało się na historię porzuconego dziecka, a tymczasem… Zyskałam masę splecionych ze sobą ludzkich losów.Kolejna już lektura z zajęć o Niemcach sudeckich (mam jeszcze parę do opisania). Ta wprawiła mnie w osłupienie i zachwyciła swoją formą.

Wszystko zaczyna się od pogrzebu. Umiera ojciec narratorki, bezimiennej Czeszki (na zajęciach daliśmy jej na imię Dorota, by było łatwiej o niej mówić), mieszkającej w Anglii. Dorota spotyka się w Pradze z rodziną i niby wszystko idzie zwyczajnym, przewidywalnym torem, kiedy nagle pada pytanie, co zrobić z niemieckimi krewnymi. Oho, pomyślałam sobie, już się zaczyna. Nie miałam pojęcia, że zaczyna się jedna z najbardziej zaskakujących i nieschematycznych historii, z jakimi miałam do czynienia…

Stopniowo dowiadujemy się wraz z narratorką, że jej ojciec był synem Niemki. Matka zostawiła go po wojnie w Czechosłowacji, bo ponoć był bardzo słabego zdrowia i mógł nie przeżyć podróży do Niemiec. Zostawienie dziecka nie znaczy, że się o nim zapomniało – przez wiele lat Niemka wysyłała na praski adres paczki ze słodyczami. Widzicie żelki na okładce? I wszystko jasne. Dorota postanawia pojechać do niemieckiej rodziny, by dowiedzieć się, jak to naprawdę było z tym porzuceniem i paczkami. Czemu jej biologiczna babka nigdy ich nie odwiedziła?

Po przyjeździe Doroty do Niemiec nagle część książki poświęcona współczesności się kończy. Cofamy się do początku dwudziestego wieku (zabijcie, nie pamiętam dokładnej daty), kiedy to na świat przychodzi Klára Rissmanová, wspomniana niemiecka matka.

Powieść Katalpy kojarzy mi się mocno z klockami Lego. Zobaczcie: na początku mamy określoną liczbę klocków, z których możemy ułożyć jakąś konstrukcję (czyli pierwotne założenie: niemiecka matka, przysyłane paczki, śmierć ojca narratorki i tak dalej). Później dostajemy kolejny zestaw klocków i kolejną historię do ułożenia. Mamy dwie samodzielne konstrukcje, które się nie łączą. No nie łączą, bo nie ma kolejnych części. Te przychodzą z dalszą lekturą.

Z klockami Lego bywa tak, że dostajemy do zestawu instrukcję. Wiemy, jak możemy połączyć klocki tak, by powstało coś konkretnego, np. dom, statek i tym podobne. Ale też możemy ułożyć części inaczej i wyjdzie coś innego, prawda?

Katalpa, tworząc swoją opowieść, postępuje wg mnie w ten sposób: wpierw daje klocki, tworzy z nich całość według instrukcji, następnie zmienia zamysł, odczepia coś, doczepia, dokłada z zupełnie innego zestawu i na koniec czytelnik zostaje z szokiem. xD Miałam wrażenie, że autorka chciała pokazać, jak bardzo nieprzewidywalne potrafi być życie, jak bardzo przewrotne. I że każdy człowiek tworzy własną wizję świata (w tym wizję historii swojej rodziny, co świetnie widać po ojcu Doroty i jej ciotkach). Dla mnie Němci to bardzo kreatywna układanka z ludzkich dziejów.

Przy czym nie potrafię wyrzucić z głowy jednej myśli: jaka tak naprawdę była Klára Rissmanová? Nie dostałam podczas czytania wszystkich klocków. Wszystko wskazywało na to, że muszę dorzucić swoje.

Polecam. Jeśli Němci ukażą się po polsku, będę tę książkę ostro reklamować. Na razie zachęcam do czytania w oryginale: język nie jest trudny, wielu rzeczy można wywnioskować z kontekstu. Mi się to czytało bardzo przyjemnie.

PS Jutro wpis walentynkowy. Będzie tylko troszkę o Żydach, tylko troszkę. 😉

Advertisements
Ten wpis został opublikowany w kategorii literatura czeska, literatura o Czechach i oznaczony tagami , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

2 odpowiedzi na „Jakuba Katalpa, „Němci”

  1. Tadeusz pisze:

    Dlaczego uzywasz slowa Czechozydek?

    Zydek po polsku jest bardzo obrazliwe.

    • czechozydek pisze:

      Przez chwilę myślałam, że napisałam o pochodzeniu nazwy bloga w zakładce „O Czechożydku”, ale jednak tam tego wyjaśnienia nie ma. Dzięki za pytanie, dopiszę.
      Chodzi o zmianę znaczenia słowa „Żydek” – nazwę bloga wymyślił mój narzeczony. „Żydkiem” nazywają mnie przyjaciele i część rodziny, to słowo wcale nie ma nacechowania negatywnego. Poprzez swoją działalność staram się trochę zmienić nastawienie innych ludzi i pokazać, że „Żydek” może być tylko zdrobnieniem od słowa „Żyd”, a niekoniecznie musi być obelgą.
      Oczywiście, spotyka się to z niezrozumieniem bądź konsternacją, ale chyba dzięki temu ciężko jest przejść koło bloga obojętnie.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s