Stosik na ten semestr.

Ostatnio zachciało mi się zrobić jakieś porządki w księgozbiorze na Grzybowskiej* – postanowiłam sprawdzić, ile mam swoich książek do przeczytania. Ciągle biegam do BUWu, a jakoś nie mogę się pochwalić, że przeczytałam coś, co jest moją własnością…

Cóż, oto efekty moich porządków. Wielki stos! I mam zamiar uporać się z nim do czerwca! Już wyjaśniam, czemu do czerwca.

Kuba spytał mnie, po co wrzuciłam na Facebooka zdjęcie stosu. Bo to motywacja do czytania!

Wielu blogerów książkowych robi sobie stosiki i wyzwania z nimi związane. Spotkałam się ze stosami na weekend, na wakacje, na miesiąc… Czasem też niektórzy po prostu chcieli się pochwalić darami losu 😉

Mój stos to książki przywiezione z Wołomina w momencie przeprowadzki z zamiarem szybkiego przeczytania (he, he), prezenty, zakupy… Źródła mam rozmaite.

Dlatego postanowiłam uporać się z tą stertą do czerwca, ponieważ niektóre tytuły kurzą się u mnie na półce ponad rok (Nocną pracę kupiłam na początku trzeciego roku studiów…) i jakoś nie mogłam się do tej pory za nie zabrać. Dość tego! Przy moim tempie czytania własnych tomiszczy z prezentami na ostatnie urodziny uporam się w okolicach 2016 roku.

Co wchodzi w skład stosu:

  1. Michal Viewegh, Wycieczkowicze – zdobycz z warszawskich Targów Książki. Wiecie, że lubię Viewegha _^_
  2. Jáchym Topol, Nocna praca – kupione w Dedalusie przy Nowym Świecie (świeżo po otwarciu sklepu). Za mało Topola czytam, a to przecież genialny pisarz…
  3. Uri Orlev, Biegnij chłopcze, biegnij – prezent urodzinowy od niezastąpionych Agi i Magdy 🙂 Nie chciałam iść na film przed zapoznaniem się z pierwowzorem. Teraz mam za swoje, bo nigdzie w kinach już tego nie grają ;/ Muszę poczekać…
  4. Julian Stryjkowski, Juda Makabi – odrzut biblioteczny. Lekko zszargany, ale to nie problem, naprawi się. Wiecie, że do tej pory nie przeczytałam niczego od Stryjkowskiego?
  5. Mariusz Szczygieł, Zrób sobie raj – prezent urodzinowy ode mnie dla mnie _^_ Kiedyś to już czytałam, ale dobrze by było sobie odświeżyć.
  6. Mariusz Szczygieł, Gottland – patrz wyżej.
  7. Juraj Červenák, Władca wilków – Nie przeczytałam ani jednej słowackiej książki, nie po drodze mi do nich. To kupił sobie kiedyś Kuba i nawet Mu się ten Władca wilków podobał…
  8. Literatura s hvězdou Davidovou – do pracy magisterskiej. Czytam na wyrywki i pieję z zachwytu. Przy najbliższym pobycie w Czechach (maj!!!) muszę to sobie kupić, inaczej skisnę.
  9. Marcin Filipowicz, Urodzić naród – kupione dawno temu gdzieś na kampusie uniwersyteckim. Od razu się przyznam, że mam sentyment do autora, więc wpis nie będzie nosił znamion obiektywizmu 😉
  10. Peter Hames, Czechosłowacka Nowa Fala – moja Biblia w okresie pisania pracy licencjackiej. Egzemplarz biblioteczny mi nie wystarczał, musiałam zrobić zakupy na Allegro. Do tej pory nie przeczytałam tego od deski do deski, znam dobrze tylko niektóre rozdziały.
  11. Miłosz Bukwalt, Literackie portrety żydowskich ojców w prozie Brunona Schulza i Danila Kiša – odkupione od znajomej. Książka ponoć świetna i obecnie trudna do zdobycia, zapewniano mnie, że to okazja. Cóż, zobaczymy ^^
  12. Beata Chomątowska, Stacja Muranów – prezent urodzinowy od Siostry 🙂 Wielkie tomiszcze, tego raczej nie będę czytać w komunikacji miejskiej. ^^’
  13. Miroslav Žamboch, Krawędź żelaza tom 1 i 2 – dawno nie było Žambocha na blogu, prawda? Pierwszy tom czytałam już ze dwa lata temu, ale chcę go sobie odświeżyć.
  14. Shmuley Botleach, Koszerny sex – zaskoczeni? Wcale się nie dziwię. To cudo znalazłam na wyprzedaży w Empiku; do tego pory nie znalazłam okazji, by dowiedzieć się, na ile seks może być koszerny. Dla ciekawskich: jest to coś w rodzaju poradnika napisanego przez rabina. Cóż, rabini mogą się spokojnie wypowiadać na tematy związane z seksem i małżeństwem, w końcu sami w większości przypadków mają żony 🙂

Dużo tego… Nie umiem zwalczyć pokusy wypożyczania coraz to nowych książek z BUW-u, także pewnie się zejdzie, nim dojadę do końca listy.

W miarę upływu czasu będę linkować tutaj wpisy o danych książkach. 🙂

PS Byłam dzisiaj w BUW-ie w celach researchowych (bibliografia do pracy magisterskiej, ba! konspekt się same nie napiszą). Po przewertowaniu wiele obiecującej publikacji pt. Auschwitz w Internecie mam wrażenie, że albo ja jestem dziwna, albo z autorem jest coś nie tak… Będę pisać m.in. o młodziutkiej prostytutce w Oświęcimiu (patrz ten wpis), także poszukuję teraz dosłownie wszystkiego, co zawiera w sobie słowa kluczowe „seks” i „Auschwitz”.

Chyba ktoś przerósł poziom mojego szaleństwa, albowiem w wymienionej powyżej książce znalazłam historie o orgiach w Oświęcimiu, o pewnej żonie jakiegoś Niemca, która lubiła znęcać się nad więźniami i miała torebkę z ludzkiej skóry… To i inne wynaturzenia trochę mnie wbiły w krzesło. Im dłużej zgłębiałam temat, tym częściej nasuwały mi się na usta słowa „Co ja, &!@#$, czytam?!”. 

Wyszłam z biblioteki ze smutkiem, że nie mogę pić alkoholu (jeszcze) i nie mogę strzelić sobie piwa z powodu szoku.

*tak, mam dwa księgozbiory – na Grzybowskiej w Warszawie i jeden w Wołominie. Poważnie się zastanawiam, jak zwiększyć w mieszkaniu powierzchnię na książki bez wiercenia dziur w ścianach i wywalania rzeczy do szafy. xD

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii biblioteki, blog, pozostałe i oznaczony tagami , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s