Michal Ajvaz, „Inne miasto”


Wydawnictwo Pogranicze, 2005
Tłumaczenie: Leszek Engelking
Liczba stron: 360
Źródło: BUW

Ajvaz dogadałby się z Schulzem. 🙂

Ostatnimi czasy jakoś pisanie mi nie idzie. Z czytaniem nie mam problemów, ale nazbierało się sporo książek do opisania i jakoś… Stoję z tym w miejscu.

Długo Inne miasto czekało na to, aż się za nie zabiorę – i za lekturę, i za wpis o niej. Oczywiście, zaraz po tym, jak przeczytałam kilka pierwszych stron miałam ochotę plasnąć się w czółko i zacząć się zastanawiać nad tym, jak to jest, że dobre książki odkładam na później, a mniej ambitne i fajne łykam od razu, jak tylko dostanę je do rąk. Nie wiem, na jakiej zasadzie to działa – w każdym razie przeczytałam to dość szybko. Potrzebowałam się jedynie zmotywować do sięgnięcia po książkę…

O Ajvazie nic nie wiem. Przerabialiśmy go na zajęciach chyba na drugim roku, ale wtedy były problemy z dostępnością książki w bibliotekach, nie udało mi się do niej dotrzeć. Wielka szkoda, ale udało mi się to nadrobić. Po Ajvaza warto sięgnąć!

Inne miasto składa się z trzech części, każda reprezentuje inny gatunek – wpierw jest zbiór wierszy, potem opowiadania, a na końcu powieść. Tematyka krąży wokół innego miasta (w oryginale druhého města, nazwa drugie miasto bardziej do mnie przemawia, ale o tym później), miejsca znajdującego się (jak ja to odbieram) równolegle do tej Pragi, którą znamy chociażby z pocztówek. Wystarczy zabłądzić, by trafić do miejsca magicznego, gdzie zwierzęta mówią (i dyskutują na tematy filozoficzne, jadąc przy okazji na nartach).

Dlaczego tytuł oryginalny bardziej mi się podoba? Dlatego, że jest bardziej adekwatny do treści książki. Inne miasto (nie napiszę, że Praga nr dwa, bo przecież praskie dzielnice są numerowane xD) to tak naprawdę drugie oblicze Pragi. To sfera pełna czarów, które można poczuć już w czasie spaceru po tym pięknym mieście (nie na darmo Rippellino nazwał Pragę magiczną). Wygląda na to, że Ajvaz zastanowił się nad tym, co by było, gdyby Pragę przy okazji zamieszkiwały mówiące zwierzęta oraz najróżniejsze wymyślne ludy i istoty. I co by było, gdyby dodatkowo pod ziemią rozgrywały się różne wydarzenia…

Moje serce podbiły opowiadania, wydane w części pt. Powrót starego warana. Boże, jakie one są cudowne 🙂 Zwłaszcza teksty o kangurze jeżdżącym na nartach i o waranie gnębionym przez kobietę. Cud, miód i orzeszki.

Stylistycznie Ajvaz jest podobny do Schulza (albo Debory Vogel). Podobnie jak oni używa bardzo niestandardowych określeń na barwy i kształty, plus jego bohaterowie zachowują się tak, jakby właśnie wyszli z Ulicy Krokodyli. Coś pięknego, tę książkę warto przeczytać chociażby dla samego języka.

Polecam każdemu, komu niestraszne eksperymenty językowe i wszelka abstrakcja. Nad tą książką trzeba się skupić – niestety, nie udawało mi się czytanie jej w autobusach czy metrze. A, nie popełnijcie mojego błędu i nie zaczynajcie czytać od środka; raz w przypływie „mądrości” swojej postanowiłam sprawdzić, jak mi się będzie czytało trzecią część bez znajomości poprzednich. Cóż, nie polecam. ^^’

Advertisements
Ten wpis został opublikowany w kategorii literatura czeska, wątek czeski i oznaczony tagami , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

6 odpowiedzi na „Michal Ajvaz, „Inne miasto”

  1. Anna pisze:

    ale czekaj, czeskie wydanie zawiera samo Druhe mesto (btw, ‚druhy’ oznacza często też innego – napr w ujęciu antropologicznym) – nie siedziała mi liczba stron, wydawało mi się, ze jak widzialam Ajvaza to mial niecale 200 stron – i patrze na Kosmasa – 172.
    Czyli ja tam zamierzam zacząć Innym miastem:)

    • czechozydek pisze:

      Spoko, nie miałam w rękach czeskiego wydania xD
      A zaczynaj, jak chcesz – mi było ciężko, nie mogłam się wdrożyć w lekturę.

      • Anna pisze:

        wlasnie otworzylam ebooka – i skoro polskie wydanie jest z 2005 roku, to znaczy że musiało powstać na podstawie pierwszego wydania (1993, MF), a we wstepie do wydania czeskiego z roku 2005 (Petrov) Ajvaz zaznacza że właśnie to wydanie uznaje za właściwie. w pierwszym były jakieś fikimiki z korektą tzn nie dostał po korekcie do poprawek. (zresztą też viz Wiki). ach te wydawnicze historyje!
        zjadam kornflejksy i idę czytać na noc.

      • czechozydek pisze:

        Miłego czytania 🙂

  2. Anna pisze:

    po wieczornym czytaniu (nakazałam sobie przerwać po trzecim rozdziale) – JEST ZAJEBIŚCIE. Chyba nie miałam takiego podniecenia przy Sklepach cynamonowych, bo one się snują, a tutaj zapierdala (tsunami od Petrzina!!!!), ale powiedzmy, że uczucie podobne do czytania opowiadań Margqueza. Tyle radości a tylko 125 koron! (Lucemburska zahrada też miała super recenzje)
    To jest jak mój zeszyt zapisanych snów.
    Kusi mnie http://www.kosmas.cz/knihy/143365/snovani/ ale nie ma ebooka:/

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s