Jáchym Topol, „Nocna praca”


Wydawnictwo W.A.B., Warszawa 2004
Tłumaczenie: Leszek Engelking
Liczba stron: 301
Źródło: Dedalus

Ciężkie, męczące, grzebiące w duszy człowieka – mówiłam kiedyś, że uwielbiam Topola?

Nocna praca długo czekała na swą kolej. Ilekroć spoglądałam na tę książkę, nie mogłam się za nią zabrać. Podświadomie chyba wiedziałam, że aby wgryźć się porządnie w prozę Topola, potrzebuję zabrać się za nią w stosownym momencie. I ten moment dość długo nie nadchodził. Gdy wreszcie zaczęłam czytać, dalej nie byłam pewna, czy to już ten czas…

Topol jest dla mnie ciężki. Siostrę (moje pierwsze spotkanie z tym pisarzem) czytałam przez około cztery miesiące – raz byłam zachwycona i pochłaniałam kilkadziesiąt stron dziennie, innym razem chciało mi się płakać po dwóch i rzucałam książkę na tydzień lub dwa. Koniec konców to zmęczyłam, czułam bowiem, że warto.

Omawiana dzisiaj powieść była dla mnie ciężka od początku do końca. Zaczyna się co prawda dość standardowo: dwóch chłopców zostaje wysłanych na wieś w czasie, kiedy nastepuje inwazja wojsk Układu Warszawskiego na Czechosłowację. Pisząc „standardowo”, mam na myśli, że jest to zwykłe przedstawienie historii, powiedzmy, że gołe fakty. Z czasem robi się coraz ciężej, poznajemy historię Ondry i Małego, widzimy, jak reagują na nich wiejskie dzieciaki oraz dorośli. W tle unosi się tajemnica (ojciec chłopców jest wynalazcą, znika po wysłaniu synów na wieś).

Ciężkość polega na tym, że autor dawkuje nam okrucieństwo, do jakiego może się posunąć człowiek. Zabójstwo, spędzenie płodu, bicie i otwarta nienawiść skierowana do drugiego człowieka, wreszcie potraktowanie go jak bydło – wątki te przemykają gdzieś na drugim planie, czasem wychodząc na pierwszy. Z racji tego, że swoje zainteresowania kieruję w stronę Holokaustu, uważam, ze zdążyłam się już trochę uodpornić na okrutne elementy rzeczywistości. Topol udowodnił mi, że się bardzo myliłam.

Nie to jednak było najstraszniejsze – Topol opisuje też matkę chłopców, która jest alkoholiczką. Musicie wiedzieć, że mam alergię na tę tematykę. Sceny, gdy matka chciała zabrać synków do ZOO bądź gdy Mały wynajdywał coraz to nowe i sprytniej pochowane po mieszkaniu butelki alkoholu, przyprawiały mnie o łzy.

Okrucieństwo i ciemniejsza strona rzeczywistości według Topola są niewytłumaczalne. Autor nie daje nam odpowiedzi na to, skąd się to wszystko wzięło i dlatego dzieją się rzeczy złe. Jako czytelniczka po prostu zanurzyłam się w cierpieniu…

To dobra, chociaż trudna powieść.

Inne książki tego autora:
Anioł
Droga do Bugulmy

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii literatura czeska, wątek czeski i oznaczony tagami , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s