Marian Pankowski, „Była Żydówka, nie ma Żydówki”


Wydawnictwo Krytyki Politycznej, Warszawa 2008
Liczba stron: 67
Źródło: BUW

Po przeczytaniu dalej nie wiem, co sądzić o tytułowej Żydówce.

Przyjrzyjcie się okładce. Co widzicie? Dla mnie odchodząca kobieta to Fajga, bohaterka opowiadania Pankowskiego. Jedyna, która ocalała z majowego transportu do obozu śmierci. Ta oto Fajga odchodzi, zostawiając za sobą… Właśnie, co?

Wielkie brawa dla autora okładki (w książce znalazłam adres Rzeczyobrazkowych, warto zerknąć na fanpejdża) – w jednym rysunku ująć spory kawałek fabuły. Fajga odchodzi, zabierając  ze sobą gwiazdę Dawida (według mnie piętno bycia Żydówką). I ten oto rysunek jednocześnie mówi i wprowadza nas w historię kobiety. Jasny, prosty przekaz.

Co zaś z opowiadaniem? Zaczyna się od tego, że Fajga ma wystąpić na spotkaniu z Amerykanami i opowiedzieć im o swoich losach. Wiadomo, taki event może być okazją do zaspokojenia swojej ciekawości i wypytania o to, co właściwie ona musiała zrobić, by przeżyć. Jak to dokładnie było, że nie stała się jedną z ofiar Holokaustu?

I teoretycznie historia Fajgi mogłaby się tak potoczyć. Amerykanie pokiwaliby głowami, nie zrozumieli mieszkania w szopie i tego, że matka uratowała córce życie, wypychając ją z transportu. Pankowski jednak miał inny pomysł na rozwinięcie całej tej sytuacji…

I tak oto przez jakąś godzinę (tekstu jest niewiele, co kilka stron pojawiają się ilustracje) raz obserwowałam Fajgę, innym razem mierzyłam się z przemyśleniami autora, by na koniec oberwać wręcz epilogiem (czyt. odezwą zazdrosnych Polaków do narodu żydowskiego).

Gdyby nie fakt, że często i gęsto natrafiałam w swoim egzemplarzu na notatki poczynione ołówkiem, niektóre fragmenty byłyby dla mnie kompletnie niezrozumiałe (dziękuję Ci, anonimowy komentatorze!). Zrzucam to na brak oczytania. To nie znaczy, że będę psioczyć na książkę – już wiem, co mogłabym przy okazji nadrobić! Na przykład coś Spinozy.

Co sądzę o całej książce? Ciężko mi powiedzieć. Nie wiem, jakie uczucia żywię wobec Fajgi – jako przykład ocalonej się sprawdza, ale nie wychodzi poza swoją rolę. Przeżyła i na tym będzie się opierać jej dalsza egzystencja. Smutne.

Jeśliby zaś potraktować Była Żydówka, nie ma Żydówki jako studium polskiego antysemityzmu, to powiem Wam szczerze, że gdyby opowiadanie było obrazkiem, wystarczyłoby jedynie dorysować doń murek z nasmarowaną sprayem gwiazdą Dawida i napisem „ŻYDZI DO GAZU”. Pankowski przedstawia antysemityzm bezmyślny, bezrefleksyjny, zaś słowa atakujące Żydów wkłada w usta dzieci. Że dzieci są głupie, wiadomo nie od dziś – plotą wszystko, co im przyjdzie do głowy. Sama pamiętam z własnego okresu podstawówkowego, jak jakiś gnojek z klasy niżej wołał za mną na korytarzu „Żyd! Żyd!”*, a na pytanie, kto to według niego jest ten Żyd, odpowiadał „To ty”. I tak przez pół godziny. Co jest natomiast znaczące: ten bezmyślny antysemityzm pojawia się również u dorosłych. To mnie przeraża bardziej, niż ilustracje do omawianej tu książki…

Warto to przeczytać chociażby dla pozastanawiania się – ile w nas, Polakach, jest tego, o czym Pankowski pisze. Czy wszystko się zgadza, czy o czymś zapomniał lub czy całość poglądów jest do wymiany.

 

* Prorok jakiś, czy co? xD

 

 

Advertisements
Ten wpis został opublikowany w kategorii literatura o Holokauście, literatura polska o Żydach, wątek żydowski i oznaczony tagami , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s