Alter Kacyzne, „Chore perły i inne opowiadania”

chore perły
Wydanie z Wolnych Lektur
Tłumaczenie: Michał Friedman
Liczba stron: 64 (PDF, format A4)
Źródło: WolneLektury.pl

Piękny, plastyczny opis miejsc i ludzi – Kacyzne był mistrzem malowania słowami.

Altera Kacyzne wychwalam pod niebiosa już od momentu, kiedy zaczęłam czytać tytułowe opowiadanie z omawianego dzisiaj zbioru. Wychwalanie trwa dalej – zdjęcia Kacyzne (albowiem ten pan był również fotografem) zostały wydane w pięknym, niemieckojęzycznym albumie, a wśród fotografii znalazło się kilka zrobionych w Wołominie. 🙂 Co prawda, żadnej lokalizacji nie poznaję, ale przynajmniej mam dowód na to, że istniała u mnie w mieście żydowska społeczność.

Chore perły i inne opowiadania czytałam w ramach wstępu do literatury jidysz na studiach. Potwierdziło się moje przekonanie, że na uniwersytecie można czytać i dyskutować o książkach szokujących. Przy całej mojej erudycji i życiowych doświadczeniach doznałam lekkiego szoku podczas czytania Chorych pereł czy też Swatów w Parczewie. ^^’

Dobra, po kolei. Chore perły i inne opowiadania to… zbiór opowiadań (jak sam tytuł wskazuje). Jest ich siedem. Kacyzne zawarł w nich wiele spraw: nawiązania do Starego Testamentu (chociażby tytułowe opowiadanie, mocno zahaczające o Pieśń nad Pieśniami), kultury żydowskiej czy konwencji baśni. Sztetla właściwie tu nie uświadczymy – no, może poza Swatami w Parczewie. Uff, można odetchnąć i odpocząć od żydowskich miasteczek.

Czemu wzdycham? Wiecie, czytałam w sumie niewiele dzieł literatury jidysz, ale w niewielu jest mowa o sztetlach. Innymi słowy – w tym, z czym się zetknęłam, praktycznie nie ma innej tematyki. Pomijam I. B. Singera! Z jednej strony po co się dziwić, przecież o czymś ci twórcy musieli pisać. Mimo wszystko Chore perły i inne opowiadania to dla mnie powiew świeżości, otwarcia na inne tematy. Jeśli znacie jakieś książki pisane w jidysz, gdzie akcja nie toczy się tylko wokół sztetla, dajcie znać, z chęcią poszerzę horyzonty.

Już na wstępie wspominałam o tym, że Kacyzne był mistrzem w malowaniu słowami. Oj, był. U niego kolory i obrazy oddawały masę emocji, potrafił wyrazić więcej, niż całe elaboraty. Zresztą, zobaczcie, jak wygląda opis z Chorych pereł:

Na górze, w samym środku rozległego miasta, wznosił się, niczym senny obłok, ogromny pałac. Jego złoty dach od strony wschodniej błyskał ogniem. Wydawało się, że stoi w płomieniach. A góra, na której stał, owiana była mgłą, co sprawiało wrażenie, że pałac wisi w powietrzu. I nie zdążywszy ochłonąć ze zdumienia, królowa dostrzegła po stronie południowej następną górę. I na tej również wznosił się pałac. Ten wyglądał, jakby wynurzał się właśnie z morza mgły. I on od strony wschodniej zdawał się płonąć. Z miejsca, gdzie stała królowa wydawało się, że całe to spowite welonem miasto klęczy w jakiejś bolesnej ekstazie przed oboma pałacami.

Coś pięknego, prawda? Kacyzne był artystą. 🙂

Wracając do kontrowersji – niektóre opowiadania są przesycone erotyzmem. Nie jakimś przesadzonym, ten erotyzm jest integralną częścią ludziego życia. Przy czym (jako dwudziestojednoletnie dziecię) przeżyłam szok pod koniec Swatów w Parczewie. Czemu? Na upartego można interpretować jedną scenę jako lesbijską. 😉 Wow.

Polecam. Warto zapoznać się z pięknym językiem opowiadań oraz ich wciągającą tematyką. Do Kacyzne jeszcze w tym miesiącu wrócę!

Advertisements
Ten wpis został opublikowany w kategorii E-booki, literatura w języku jidysz, Miesiące tematyczne, wątek żydowski i oznaczony tagami , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s