Jehoszua Perle, „Żydzi dnia powszedniego”

żydzi dnia powszedniego
Wydanie z Wolnych Lektur
Tłumaczenie: Michał Friedman
Liczba stron: 164 (PDF, format A4)
Źródło: WolneLektury.pl

Jedna nagroda żydowskiej sekcji PEN Clubu to za mało, ta powieść zasługuje na co najmniej pięć!

Słowo wstępu: Żydów dnia powszedniego mogę polecić każdemu. Dosłownie każdemu.

Mendele mieszka z matką i ojcem. Dla obydwojga rodziców jest to drugi związek (owdowieli kilka lat wcześniej). Mendele ma rodzeństwo zarówno ze strony ojca, jak i matki. Dodajmy jeszcze dziadków i będzie obraz całej rodziny chłopca.

Mendele uczy się w chederze i obserwuje otaczającą go rzeczywistość oraz innych ludzi. Jest co obserwować – matka narzeka na ojca i to, że mieszka w skromnych warunkach (a u poprzedniego męża miała mosiężne klamki w drzwiach, symbol luksusu), ojciec pracuje bez słowa skargi, by utrzymać rodzinę, a od czasu do czasu pojawia się ktoś z licznego rodzeństwa Mendla.

Akcja powieści dzieje się w zwykłym miasteczku, jakich wiele w tamtych czasach było. Nie trzeba wcale wyjeżdżać do wielkich miast (jak np. Warszawa, miejsce pracy siostry Mendla), by zobaczyć, jak wiele typów ludzi żyje na świecie. Perlemu udało się zrobić coś niezwykle trudnego – każda z jego postaci jest człowiekiem z krwi i kości. Człowiekiem, którym mogą sterować emocje bądź tradycja żydowska.

Za pierwszym i drugim podejściem do tej książki (ponownie mówię, że zajęcia ze wstępu do literatury jidysz to sama rozkosz) ciarki przebiegały mi po plecach. Taka różnorodność ludzkich losów, taki rozstrzał w jednej rodzinie (zszytej z dwóch)… Ciężko tutaj doszukiwać się, kto właściwie rządzi w domu i rodzinie, kto przejmuje jakie role społeczne. Zwłaszcza, że rodzice Mendla mają za sobą już jedno małżeństwo.

Gdzieś słyszałam, że Żydzi dnia powszedniego to powieść z wątkami autobiograficznymi. Jestem skłonna w to uwierzyć, chociaż (w przeciwieństwie do postaci Szolema z powieści Z jarmarku) Mendele się nie zmienia przez całą książkę. Może trochę dojrzewa (wskutek różnych doświadczeń z kobietami), ale w gruncie rzeczy jest cały czas tym samym chłopcem. Wydaje mi się to podejrzane – celowy zabieg autora czy niedopatrzenie?

Jak już powiedziałam, polecam każdemu. Zachwycam się tą książką przy każdej możliwej okazji 🙂

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii E-booki, literatura w języku jidysz, Miesiące tematyczne, wątek żydowski i oznaczony tagami , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

2 odpowiedzi na „Jehoszua Perle, „Żydzi dnia powszedniego”

  1. Darek pisze:

    Zgadzam się w pełni z opinią o książce Perlego – z jednym zastrzeżeniem wszakże – to „miasteczko” to moje miasto rodzinne, Radom. Nie jest dziś małym miastem, bo ponad dwustutysięcznym, nie był również wtedy, liczył bowiem na przełomie wieków blisko 90 tys. dusz, z czego ok. 35 tys. stanowili Żydzi. Byli oni zatem zespoleni z resztą społeczeństwa nierozerwalnie zadawałoby się… Dziękuję za dobrą recenzję, dobrą nie tylko merytorycznie, nacechowaną bowiem emocjami, co stawia moje miasto w lepszym świetle. Polecam także książkę innego Żyda – Bernarda Gotfryda „Widuję ich w snach”. Jest to zbiór opowiadań z okresu drugiej wojny światowej i tuż przed.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s