„Gdybym się urodziła przed stu laty w tymże mieście…”

W ramach króciutkiego urlopu wybraliśmy się z Kubą do Cieszyna. Raz, że ciągnęło mnie do Czech (ostatnio byłam w Pradze w sierpniu 2012 roku), dwa, chciałam zobaczyć, o co właściwie z tym Cieszynem i Czeskim Cieszynem chodzi. Czemu miasta, które kiedyś stanowiły całość, są takie popularne?

Okazało się, że Cieszyn jest miejscem magicznym – tu każdy znajdzie coś dla siebie. Nawet ktoś, kto niezbyt interesuje się Czechami.

Zyd z widokiem z wiezy. Boze, jak wysoko… #cieszyn #cieszynlove

A post shared by Dorota Prószyńska (@czechozydek) on

Czechożydek z widokiem z wieży 🙂

Cieszyn jest idealnym miejscem na przyjemne i spokojne spędzenie weekendu. Tu czas inaczej płynie: sklepy zamykają się w godzinach popołudniowych (po czeskiej stronie w okolicach dwunastej), ludzie się nie spieszą, zawsze znajdzie się chwila na spokojny spacer bądź wypicie piwa. Po obu stronach Olzy 😉

#zagranico

A post shared by Jakub Prószyński (@jakub_proszynski) on

I nie ukryjesz czechofilstwa.

Na dodatek w Cieszynie można znaleźć zabytki świadczące o wielokulturowości tego miejsca. Poczynając od dwujęzycznych tabliczek i reklam, przez kościoły różnych denominacji, kończąc na cmentarzach żydowskich.

Znalazłem w Cieszynie wiedzmińskie zlecenie: oczyść stary żydowski cmentarz z ghouli. #challengeaccepted #cieszyn

A post shared by Jakub Prószyński (@jakub_proszynski) on

Stary cmentarz żydowski w Cieszynie

Przy odrobinie wyobraźni można uatrakcyjnić sobie wycieczkę. Dobrym przykładem jest Kuba, często zmęczony moim czechofilstwem i żydołactwem. Na starym cmentarzu żydowskim wpadł na pomysł publikacji zdjęć z obu miast, przy czym komentarze do nich to opis przygody rodem z gry RPG. Wyszła z tego fantastyczna sprawa, o której Kuba na dniach napisze u siebie na blogu.

Zwiedzania ciag dalszy. Ruiny domu przedpogrzebowego, Nowy cmentarz zydowski w Cieszynie

A post shared by Dorota Prószyńska (@czechozydek) on

Nowy cmentarz żydowski w Cieszynie

Po obu stronach Olzy z łatwością można znaleźć okazję do wypicia piwa. Zarówno polskiego (polecam lokalne Brackie), jak i czeskiego – wraz z Kubą zasmakowaliśmy w Radegaście. Przy okazji po raz pierwszy w życiu zamawiałam piwo w hospodzie (u Huberta po czeskiej stronie) 🙂

Czas na napitek po pracowitym dniu. Lokalny na dodatek za 4,5 plnów. #cieszynlove

A post shared by Jakub Prószyński (@jakub_proszynski) on

Brackie, wypite w Cieszyńskiej Wenecji (za 4,50)

Z zaciekawieniem śledziłam kroki Kuby w Czeskim Cieszynie – już zwykłe zakupy w Billi czy Tesco stanowiły powód do radości, zdziwienia czy śmiesznych komentarzy.

Po czeskiej stronie nie ma zbyt wiele zabytków, ale są sklepy, hospody i olbrzymia ilość sposobności, by porozmawiać po czesku. Chociaż bywały momenty, że gdy Kuba się mnie o coś zapytał, sprzedawca natychmiast przechodził na polski… W wielu miejscach jednak spokojnie ćwiczyłam swoją czeszczyznę.

Kuba bardzo się zdziwił na widok takich butli z Radegastem. #tyledobra #cieszyn #cieszynlove #ceskytesin #radegast

A post shared by Dorota Prószyńska (@czechozydek) on

Jako Polacy niby wiele wiemy o piwie, ale wielkie butle z Radegastem zdziwiły nawet Kubę.

Poza zabytkami i cieszyńską Starówką dodatkowe wrażenia można było znaleźć nawet przy dworcu po czeskiej stronie!

Wolomin rowniez zada dostepu do morza! #ceskytesin #cieszyn

A post shared by Dorota Prószyńska (@czechozydek) on

Wołomin też chce, a co!

Cieszyn dał nam możliwość odpoczęcia i nabrania oddechu. Zrobiliśmy porządne zakupy (cieszyńskie ceny rozczulą każdego mieszkańca Warszawy), najedliśmy się, napiliśmy dobrego piwa oraz nacieszyliśmy oczy widokami na góry i piękne uliczki starówki.

To była nasza pierwsza, ale na pewno nie ostatnia wizyta w tym miejscu. Już w momencie pakowania bagaży zaczęliśmy rozmyślać o tym, jak będziemy podbijać Śląsk Cieszyński i Morawy (z obowiązkowym noclegiem w Cieszynie). 🙂

Czas pożegnać Cieszyn. A taki miły akcent znajduje się przy wyjściu z @3bros_hostel_cieszyn. #cieszynlove #ipourlopie

A post shared by Jakub Prószyński (@jakub_proszynski) on

Za wsparcie, dobre rady, wszelaką pomoc oraz nocne rozmowy o Cieszynie serdecznie dziękuję Mariuszowi i Kornelowi z 3 Bros’ Hostel – bez Was wyjazd na pewno nie byłby taki ciekawy 🙂

Wpis ze wskazówkami dojazdu, najważniejszymi atrakcjami oraz miejscami, gdzie warto zajrzeć/coś zjeść pojawi się na dniach na New Shadowlife.

A piosenkę Nohavicy postrzegam teraz w zupełnie innym świetle…

#cieszynlove

 

Advertisements
Ten wpis został opublikowany w kategorii blog, Podróże małe i duże, pozostałe, wątek czeski i oznaczony tagami , , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

3 odpowiedzi na „„Gdybym się urodziła przed stu laty w tymże mieście…”

  1. dzięki za odwiedziny i miłe słowa! Przyjedźcie zaś a zobaczysz że reszta staffu hostelu jest jeszcze bardziej pomocna:)

  2. Pingback: Zwiedzanie w stylu RPG | Pijaru Koksu Blog

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s