Nili Amit, „A miałam być księżniczką z bajki…”


Wydawnictwo Austeria, Kraków/Budapeszt 2009
Tłumaczenie autoryzowane: Katka Mazurczak
Liczba stron: 226
Źródło: BUW

Opowieść o dorastaniu w Izraelu i różnicach pokoleniowych. W sam raz na weekendową zmianę w pracy 😉

Książka Nili (polskie imię: Nela) Amit intrygowała mnie od dłuższego czasu swoim tytułem. Na okładce widzimy dziewczynę z karabinem, zaś tytuł świadczy o tym, że przyszłość autorki mogła się rozwinąć inaczej… O co chodzi z tą księżniczką z bajki, pytałam sama siebie.

Odpowiedź na to pytanie jest dość długa i złożona, a zaczyna się w połowie lat czterdziestych gdzieś na Uralu. W lokalnym szpitalu dwójka polskich Żydów zostaje rodzicami małej Neli. Po jakimś czasie (już po wojnie, gdy Żydom nie grozi już niebezpieczeństwo*) rodzina przyjeżdża do Polski i przez kilka lat mieszka we Wrocławiu, by potem zrobić aliję do Izraela.

Księżniczki z bajki raczej nie przeżywają tego, co przyszło w udziale Neli i jej rodzicom. Nieznajomość języka hebrajskiego spycha ich na margines, przy czym tylko córce udaje się przedostać do innych, wyższych kręgów w hierarchii izraelskiej.  Księżniczki również nie idą do wojska, nie mieszkają w kibucu, mogą za to ewentualnie poznawać znanych ludzi (i pić z nimi). Życie Neli (teraz Nili) jest bardzo ciekawe, ale dalekie od tego, co robią księżniczki.

Również to, co się dzieje z rodzicami Nili jest odmienne od życia rodziców księżniczek. Chociażby matka: w Polsce obrotna kobieta z poglądami dość komunistycznymi, w Izraelu staje się robotnicą i ma wielkie problemy z nauczeniem się hebrajskiego. Stopniowo dopada ją zmęczenie życiem i chyba tylko dzięki jednej z opowieści o matce wiemy, że znajdowała czasem powody do radości.

Zaskakujące jest też to, jak szybko zmieniały się obyczaje w Izraelu – młodzież nie chciała już postępować według zasad rodziców, zwłaszcza, jeśli chodziło o sprawy damsko-męskie i zawieranie małżeństw. Zwykle życie księżniczki z bajki jest dość stereotypowe, a Nili i jej znajomi doświadczali zgoła innych rzeczy 😉

Szczególnie się uśmiałam przy wstawkach humorystycznych, czyli przy poradniku kupowania ubrań dla mężczyzn oraz dialogu nieplatonicznym. Nie zdradzę więcej, to trzeba przeczytać! 🙂

Dzięki tej zgoła nieksiężniczkowej książce dowiedziałam się, jak wyglądał proces dorastania u młodej polskiej Żydówki w Izraelu. Przy okazji po raz pierwszy zetknęłam się z piosenką, do której link znajdziecie poniżej.

To Ma Avarech, utwór napisany przez Rachel Shapirę ku pamięci pewnego chłopaka z kibucu, który zginął w trakcie wojny sześciodniowej. I który był znajomym Nili Amit. Zamieszczam Wam wykonanie Shiri Maimon.

A miałam być księżniczką z bajki… warto przeczytać. Autorka ma fajny, lekki styl pisania, mam wrażenie, że chwilami proces tworzenia tej książki był dla niej czymś w rodzaju zabawy. 🙂

* znając życie ktoś się czepnie tego zdania – chodzi o to, że nie istniało względne niebezpieczeństwo.

PS Miałam się wybrać na chwilę na Targi Książki, a potem na spotkanie blogerów, ale się rozchorowałam… Także wpisu o tym raczej nie będzie ;/

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii literatura izraelska (po hebrajsku), literatura wspomnieniowa (żydowska), wątek żydowski i oznaczony tagami , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s