Kurt Witzenbacher, „Kadisz dla Ruth. O przyjaźni w czasie nienawiści”


Wydawnictwo PROMIC, Warszawa 2012
Tłumaczenie z niemieckiego: Elżbieta Zarych
Liczba stron: 179
Źródło: BUW

O wielkiej przyjaźni w najcięższych możliwych czasach.

Opowieść Kurta o Ruth i jej rodzinie zaczyna się teraz, kilkadziesiąt lat po wojnie. Scena w synagodze, odmawiany jest kadisz. Wśród zebranych mężczyzn znajduje się autor, wspominający swoją przyjaciółkę z lat dzieciństwa, której życie tak brutalnie przerwano w czasie drugiej wojny światowej. Wraz z Kurtem przenosimy się w przeszłość, w przesiąknięte mrokiem lata trzydzieste…

Ruth była w zbliżonym do Kurta wieku, razem z rodzicami zamieszkiwała sąsiednie mieszkanie w kamienicy chłopca. Dzieci dość szybko znalazły wspólny język i były nierozłączne do momentu, gdy po dziewczynkę i jej matkę przyszło gestapo. Kurt i Ruth przyjaźnili się przez rok, a ich relacja jest nadal godna pozazdroszczenia – aż sama pozazdrościłam autorowi znalezienia bratniej duszy. 😉

O kadiszu opowiadałam Wam w notce o książce Kadisz za Rozełe. Tutaj tylko nadmienię, że modlitwą za zmarłą Ruth nie jest tylko formuła zaczynająca się od słów Jitgadal wejitkadasz szemeh raba, ale także cała omawiana dzisiaj książka. Autor, zapisując swoje wspomnienia związane z przyjaciółką sprawia, że pamięć o niej nie zginie gdzieś w otchłani dziejów i nawet, gdy on sam umrze, może się zdarzyć, że jakiś czytelnik sięgnie po jego książkę i dowie się, że kiedyś w Niemczech żyła Ruth Rozenberg, bardzo mądra i oczytana dziewczynka, której życie zakończyło się w komorze gazowej w Auschwitz.

Bardzo zaskoczyły mnie opisy żydowskich świąt, w których dane było autorowi uczestniczyć – rodzina Ruth przyjmowała go z otwartymi ramionami, tłumaczyła, na czym polegają niektóre zwyczaje i rytuały, co więcej, mały Kurt chodził z ojcem Ruth do synagogi! Nie mówię, że to coś dziwnego, Boże broń, tylko byłam zdziwiona, że Żydzi przyjmowali pod swój dach co tydzień małego chrześcijanina, i to w czasach, gdy w Niemczech rządzili już naziści.

Mam wrażenie, że większość hebrajskich tekstów modlitw autor dodał w trakcie tworzenia książki; jakoś nie trafia do mnie opcja, by mały chłopiec mógł spamiętać wszystkie modlitwy wraz z tłumaczeniami. Nie wykluczam takiej opcji… W każdym razie tekst książki jest właśnie wzbogacony o te teksty i chwała autorowi za to, dzięki temu zabiegowi byłam w stanie wczuć się w klimat, jaki mógł się wytworzyć w mieszkaniu Rozenbergów.

Polecam Kadisz dla Ruth. To piękna, chociaż bardzo smutna historia. Zastanawiam się, jak wyglądałaby taka przyjaźń w dzisiejszych czasach.

Advertisements
Ten wpis został opublikowany w kategorii literatura o Holokauście, literatura wspomnieniowa (żydowska), pozostałe, wątek żydowski i oznaczony tagami , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s