Marcin Filipowicz, „Urodzić naród. Z problematyki czeskiej i słowackiej literatury kobiecej II połowy XIX wieku”

10422948_732848500092349_4074445201706802345_n
Wydawnictwa Uniwersytetu Warszawskiego, Warszawa 2008
Liczba stron: 275
Źródło: kupione przy okazji na uniwersytecie

Niepotrzebnie zaczęłam czytanie czeskiej literatury kobiecej od współczesnych powieści! Okazało się, że klasyka ma sporo do zaoferowania.

Słowo wstępu: jako studentka slawistyki na Znanej Warszawskiej Uczelni miałam zajęcia z doktorem Filipowiczem, jednakże nie dotyczyły one literatury. Słyszałam jednak, że autor omawianej dzisiaj książki ma jakieś osiągnięcia na tle literaturoznawczym, także gdy ujrzałam Urodzić naród, nie mogłam sobie odmówić zakupu.

Byłam bardzo ciekawa przede wszystkim tego, co znajdę w tej książce – dotychczas czytałam jedynie Babunię Bożeny Němcovej oraz fragmenty utworów Karoliny Světlej, także nie mogę nawet powiedzieć, że mam blade pojęcie na temat literatury kobiecej drugiej połowy XIX wieku. Urodzić naród uświadomiło mi bądź przypomniało o istnieniu takich autorek jak Teréza Nováková, Terézia Vansová czy Elena Maróthy-Šoltesová.

Przede wszystkim – obiekt dzisiejszych rozważań to publikacja bardzo szczegółowa z odniesieniami do współczesnych tekstów teoretycznych oraz do szeroko pojętej czeskiej, słowackiej i europejskiej literatury (w tym polskiej, ku mojemu zdziwieniu). Spodziewałam się, że będzie mowa li i jedynie o literaturze czeskiej/słowackiej z ewentualnymi nawiązaniami do tytułów niemieckich czy węgierskich. A tu niespodzianka! Zazdroszczę autorowi tak szerokiego umysłu, rozeznania oraz umiejętności wplatania cudzych myśli w rozważania na temat jakiegoś tytułu.

Podczas studiów czytałam masę artykułów czy książek naukowych (mniej lub bardziej przydatnych, patrz mój licencjat). Na szybko jestem w stanie przypomnieć sobie może z dziesięć naprawdę ciekawych tekstów. Jeśli chodzi o literaturoznawstwo, bardzo często autorzy piszą takim językiem, że z miejsca przysypiam (i ja śmiem się nazywać blogerką książkową! 🙂 ). Tymczasem Urodzić naród mnie pozytywnie zaskoczyło! Raz, że odniesienia do teorii są zgrabnie wplecione w tekst, dr Filipowicz płynnie przechodzi z jednej myśli do drugiej, dwa, razem stanowi to niezwykle wciągającą i ciekawą całość.

Zazdrość mnie zżera aż miło, gdy widzę styl autora i jego pomysły na pociągnięcie wątku – nie trzeba znać omawianych książek, by się połapać w treści. Kolejne moje wyobrażenie mogłam wyrzucić do kosza, gdy zaczytywałam się w którymś z kolei rozdziale i byłam ciekawa, jak się historia danej bohaterki potoczy. Dzięki tej książce na bank sięgnę po niektóre czeskojęzyczne teksty (bo przy słowackich się zapluję ze śmiechu*). Poza tym mile mnie zaskoczyło to, że niektóre pozycje literatury podmiotu da się spokojnie rozpatrywać z dzisiejszej perspektywy (np. feministycznej).

Gorąco polecam bohemistom, czechofilom (znającym czeski, to się może przydać) i tym, którzy chcieliby przeczytać dobrą literaturoznawczą pozycję.

Zdjęcie książki pochodzi z mojego Instagramu. 😉

 * ja naprawdę nie mam nic do Słowaków (nawet popełniłam o nich notkę), ale ostatnio ich język mnie bawi jak czeski Polaków ^^’

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii literatura o Czechach, pozostałe, wątek czeski i oznaczony tagami , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s