Lidia Ostałowska, „Farby wodne”

Wydawnictwo Czarne, Wołowiec 2011
Liczba stron: 262
Źródło: BUW

Splecione losy czeskiej Żydówki i Romów w Auschwitz.

Farby wodne przeczytałam za namową koleżanki – jak dobrze pójdzie, na ich podstawie zrobimy fantastyczny projekt studencki 🙂 Poza tym Aga od jakiegoś czasu siedzi w tematyce romskiej i sporo mi na ten temat opowiada. Domyślacie się, że o Romach wiem niewiele, zwłaszcza o obozie cygańskim w Auschwitz… Trochę mi więc pojechała po ambicji, także ruszyłam do BUWu i zdobyłam tę książkę, by pogłębić swoją mikrą wiedzę.

Dina Gottliebova była czeską Żydówką (pochodziła z Brna), która w czasie wojny przeszła przez getto w Terezinie, a potem została wywieziona do Birkenau. Tam trafiła do rodzinnego obozu czeskich Żydów.

Dina była bardzo uzdolniona plastycznie. Wiadomość o tym szybko dotarła do doktora Mengele, który wręczył kobiecie farby akwarelowe i kazał portretować Cyganów. Żadna fotografia bowiem nie była w stanie oddać ich kolorytu twarzy, włosów oraz oczu, a to było Mengele bardzo potrzebne do badań. Dina nie miała wyjścia, musiała się zgodzić – czekało ją albo to, albo śmierć.

 Zdjęcie akwarel są, na szczęście, dostępne w Internecie 🙂

Stworzyła całą serię akwarel, z których do czasów dzisiejszych przetrwało kilka. Wszystkie znajdują się w Państwowym Muzeum Auschwitz-Birkenau. Dina wiele lat po wojnie usiłowała je odzyskać, ale jej się to nie udało.

Uwielbiam książki Czarnego. Czytałam całkiem sporo, parę doczekało się własnych wpisów tutaj. Nie wiem, jak wydawnictwo dobiera sobie autorów, ale czego bym nie czytała, to zawsze trafiam na pozycję dopracowaną w szczegółach i ze świetnie zrobioną redakcją. Na podstawie tych reportaży można zrobić wiele fajnych projektów, o pracach na studia nie mówię nawet 🙂

O Dinie Gottliebovej nie wiedziałam wcześniej nic. Słuchałam Agi jak zaczarowana, gdy ta opowiadała mi o tym, że po wojnie Dina była autorką projektów postaci m.in. Speedy’ego Gonzalesa, Ptaszka Twitty czy Kaczora Duffy’ego. W życiu układało jej się różnie, ale żyła ciekawie.

Zaczytałam się w tej książce i aż żal mi było ją kończyć. Autorka zawarła tutaj nie tylko historie Diny, ale też Romów, ich losy wojenne i powojenne. Dla mnie, osoby, któa ledwo wie, kim była Papusza, Farby wodne okazały się być kopalnią informacji.

Polecam Farby wodne na wyjazdy, ja to czytałam w drodze do i z Poznania. Nawet nie zauważyłam, kiedy mi upłynęły cztery godziny podróży. Jeśli, tak jak ja, chcecie się dowiedzieć więcej o historii Romów, spokojnie możecie po tę pozycję sięgnąć, dla laików jest ekstra.

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii Literatura historyczna (o Żydach, diasporze, Izraelu), literatura o Holokauście, wątek czeski, wątek żydowski i oznaczony tagami , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Jedna odpowiedź na „Lidia Ostałowska, „Farby wodne”

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s