Oświęcim, piąta rano (29.09.2014)

Przyszedł czas na ten wpis. Po Prażingu, spacerze po olszańskim kirkucie oraz opisaniu Terezina jako stanu umysłu nadeszła pora na najcięższy temat.

Przez ostatnie kilka dni zasypywałam swoich znajomych na Facebooku oraz śledzących mnie na Instagramie ludzi zdjęciami z Oświęcimia. W granicach rozsądku, chociaż mój rozsądek ma trochę inne granice, niż u innych. Teraz czas na uporządkowanie wrażeń, wspomnień i zestawienie ich ze zdjęciami.

Przed Wami relacja z wycieczki do Oświęcimia, a konkretnie do Birkenau, Auschwitz oraz miejscowej synagogi. Poniżej macie zdjęcie mezuzy z bóżnicy właśnie.

Wpis dedykowany Agnieszce – za bycie dzielnym przewodnikiem po Birkenau i za chodzenie ze mną po całym mieście. Dzięki! 🙂

A takie rzeczy widzieliście w Oświęcimiu? #Oswiecim #synagogue #Prażing

A post shared by Dorota Prószyńska (@czechozydek) on

Wbrew temu, co niektórzy mogą sobie pomyśleć, nie pojechałam do Oświęcimia rekreacyjnie. Ani też w celu odwiedzenia po raz pierwszy obozów koncentracyjnych, bo to akurat miało miejsce w 2008 roku. Tak, pojechałam do Oświęcimia po raz drugi i po raz drugi zwiedzałam obozy – było mi to potrzebne do projektu studenckiego.

Na stację kolejową dotarłyśmy ok. piątej rano (jechałyśmy Intercity w ramach oferty SparNight, już w Pradze poprosiłyśmy o obudzenie nas w Oświęcimiu). Wysiadłyśmy jako jedyne, co w sumie nas nie zdziwiło. Wiecie, jak wygląda dworzec w Oświęcimiu o piątej rano? Cisza, spokój, raz na jakiś czas ktoś się przewinął w okolicy, miałyśmy czas na wypicie kawy i rozeznanie się w rozkładzie jazdy pociągów do Krakowa.

Skierowałyśmy swe kroki najpierw do Birkenau, bym mogła obejrzeć podobóz cygański (i ogólnie tę część obozu, gdzie mnie jeszcze nie było). Weszłyśmy jako pierwsze w momencie otwarcia bramy, czyli o ósmej rano. To wbrew pozorom genialna pora na zwiedzanie – jedyne osoby, które możecie spotkać na swojej drodze, to pracownicy muzeum, nie ma jeszcze tych dzikich tłumów wycieczek.

Poniżej zdjęcie bramy do Familienlager Theresienstadt, miejsca, gdzie umieszczono rodziny żydowskie przewiezione z Terezina. Było to miejsce szczególne, ponieważ dzięki niemu naziści mogli podtrzymywać swoją propagandę (wiecie, że Żydom w obozach nie dzieje się krzywda).

Uwaga praktyczna dla zwiedzających: weźcie nieprzemakalne buty. Nie żartuję, kalosze się Wam na bank przydadzą, jeśli będziecie w Birkenau pod koniec września. Rosa, ewentualne opady deszczu i wszędzie jest mokro, zwłaszcza rano. Mi buty zaczęły przemiękać po półgodzinie, a zwiedzanie obozu cygańskiego wyglądało tak, że podczas chodzenia szukałam najmniej mokrych skrawków ziemi.

Poniżej zdjęcie pomnika upamiętniającego Romów w Birkenau. Wszelkie komentarze o gruzie będą natychmiast usuwane.

Pomnik upamiętniający Romów w Auschwitz. #Auschwitz #Birkenau #cathrynekpodróżuje #romagenocide

A post shared by Dorota Prószyńska (@czechozydek) on

Widok komór gazowych zrobił na mnie wrażenie za pierwszym razem, teraz również tak było. Nie sposób przejść obok tego obojętnie – nieważne, ile książek na ten temat się przeczytało, ile filmów obejrzało, z iloma osobami rozmawiało, to zawsze porusza.

Poniżej zdjęcie pomników stojących w miejscu rozsypania prochów ofiar. Napisy są po polsku, angielsku, hebrajsku i w romani.

#Auschwitz #Oswiecim #Birkenau #cathrynekpodróżuje #czechożydek

A post shared by Dorota Prószyńska (@czechozydek) on

Wiecie, że to od tego miejsca właśnie wszystko się u mnie zaczęło? Całe poszukiwanie informacji, odpowiedzi na pytanie, jak jeden człowiek mógł zrobić coś takiego drugiemu tylko dlatego, że ten był inny. Dalej nie umiem tego pojąć, ale mogę Wam powiedzieć jedno – cieszę się, że byłam w Birkenau w liceum, bo od tego tak naprawdę zaczął się jeden z piękniejszych rozdziałów w moim życiu. Moja pasja. Dopiero wyjazd do obozu koncentracyjnego dał mi na tyle do myślenia, że zaczęłam czytać – wpierw o obozach, potem o Holokauście, przechodząc stopniowo do historii i kultury żydowskiej.

#Oswiecim #Auschwitz #Birkenau #cathrynekpodróżuje #czechożydek #poland

A post shared by Dorota Prószyńska (@czechozydek) on

Dlatego też tym razem nie mogłam sobie odpuścić zobaczenia ocalałej oświęcimskiej synagogi oraz małego muzeum, gdzie umieszczono ekspozycję dotyczącą lokalnej społeczności żydowskiej.

Szłyśmy na Stare Miasto od strony Auschwitz, dotarłyśmy na miejsce wykończone. Nie wiem, kto mierzył odległości, ale chyba mocno się pomylił przy obliczeniach… Teoretycznie między jednym punktem a drugim są dwa kilometry, szłyśmy sporo dłużej, niż się spodziewałyśmy. Do tego pod górkę. Może dały nam o osobie znać kilometry nabite w Birkenau i Auschwitz plus moje chodzenie po cmentarzu w Pradze dzień wcześniej…

Dodatkowo miałyśmy problem ze znalezieniem wejścia do muzeum. Uważam, że gdyby ktoś przy schodach na dziedziniec zainwestował w strzałkę, zapobiegłby frustracji u wielu zmęczonych turystów. 😉

Warto jednak było iść! Ekspozycja była bardzo ciekawa, czytelna, pełna przeróżnych drobiazgów i ciekawostek. Zadziwiające, jak wiele rzeczy się zachowało po oświęcimskich Żydach. Oczywiście, to bardzo dobrze, dzięki temu łatwiej jest przybliżyć zwiedzającym historię miasta.

#Oswiecim #synagogue #museum #muzeum #cathrynekpodróżuje #poland #czechożydek

A post shared by Dorota Prószyńska (@czechozydek) on

Sama synagoga sprawiała bardzo przytulne wrażenie – sala modlitewna jest nieduża, ale zadbana. W babińcu urządzono stałą ekspozycję. Synagoga służy dzisiaj już tylko przyjezdnym, ostatni oświęcimski Żyd zmarł czternaście lat temu.

Niewiele synagog zwiedziłam podczas swojego krótkiego życia, ale według mnie to dobrze, że miasto utrzymuje dalej swoją synagogę chociażby dla przyjezdnych. Naprawdę dobrze to o nim świadczy.

Aron ha-kodesz w oświęcimskiej synagodze. #Oswiecim #cathrynekpodróżuje #czechożydek #synagogue

A post shared by Dorota Prószyńska (@czechozydek) on

Koło muzeum funkcjonuje Cafe Bergson, przyjemnie wyglądająca kawiarnia, gdzie również odbywają się imprezy kulturalne. Niestety, nie mogłyśmy zostać tam na dłużej, ale przy kolejnej okazji z chęcią tam ponownie zajrzę.

Cóż, Oświęcim to miejsce, które zajmuje szczególne miejsce w moim sercu. Pewnie jeszcze nieraz tam wrócę. Wychodzę z założenia, że nie każdy musi pojechać do Auschwitz (bo nie każdy czuje się na siłach i ja to rozumiem), ale jeśli ktoś z Was będzie w tamtych okolicach, to niech zajrzy do synagogi – to największy dowód na to, że nazistom nie udało się zrealizować jednego z ich największych zadań. Bóżnica wraz z muzeum napełniła mnie optymizmem, czego i Wam życzę.

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii Podróże małe i duże i oznaczony tagami , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s