Krystyna Chiger, Daniel Paisner, „Dziewczynka w zielonym sweterku”

 Wydawnictwo Naukowe PWN, Warszawa 2011
Tłumaczenie z angielskiego: Beata Dżon
Liczba stron: 319
Źródło: Dedalus

Jestem książkowym hipsterem – czytałam to, zanim wybuchł boom medialny 😉

Nie mogę chodzić do bibliotek. Zwłaszcza tych miejskich, gdzie pracownicy mnie znają. W trakcie praktyk studenckich co i rusz wychodziłam z czymś megaciekawym, co albo polecił mi czytelnik, albo przyniosła jedna z bibliotekarek z zaznaczeniem, że to ludzie teraz czytają i że może mi się spodoba. Tak też było z Dziewczynką w zielonym sweterku – przeczytałam ją jakoś niedługo po premierze.

Nie mogę też chodzić do Dedalusa. Zwłaszcza tego na Chmielnej. Sami rozumiecie: zobaczyłam Dziewczynkę… oraz Świat w mroku (pamiętnik ojca Krysi) i od razu sobie powiedziałam, że nie wrócę przecież do domu bez tych książek. I kilku innych… ^^’

Przejdźmy do meritum.

Krystyna Chiger jest ostatnią z Żydów ocalonych przez lwowskiego kanalarza, Leopolda Sochę. Jako dziecko przeżyła częśc wojny w kanałach Lwowa, wraz z innymi zdana na łaskę i niełaskę losu oraz na pomoc kanalarzy, podczas gdy na powierzchni szalała wojna.

Historia opisana w książce wydarzyła się naprawdę. Zielony sweterek, zrobiony przez ukochaną babcię dziewczynki, dzisiaj znajduje się w waszyngtońskim Muzeum Holokaustu.

Krysia doświadcza okropieństw drugiej wojny światowej jako dziecko. Pochodząca z bogatej rodziny, w miarę postępowania antyżydowskiej polityki nazistów stopniowo popada w coraz większą biedę, aż wreszcie rodzice wraz z grupką innych osób decydują się na jedną z najbardziej ryzykownych opcji – by zejść do kanałów i tam szukać ocalenia. To przychodzi w osobie Leopolda Sochy i jego kolegów z pracy, przy czym nic nie wskazywało na to, że ten drobny złodziejaszek po pewnym czasie zdecyduje się bezinteresownie uratować życie kilku ludzi, w tym dwójki dzieci.

Książka robi wrażenie. Wmurowała mnie w fotel dwa razy – na praktykach i teraz w sierpniu, kiedy to zabrałam ją do Cieszyna. Nie sposób jest przejść obojętnie obok historii kobiety, która jako dziecko nie bardzo wiedziała, co się dokładnie wokół niej dzieje, natomiast zdawała sobie sprawę z jednej rzeczy – że może zginąć wraz z rodziną. Nie da się nie zatrzymać w momentach, kiedy było widać, że Socha przechodzi przemianę i staje się wybawcą dla „swoich Żydów”.

Olbrzymim plusem są zdjęcia i post scriptum, w którym opisane są dalsze losy bohaterów książki. Za pierwszym razem czytałam inne wydanie (nie to z filmową okładką) i nie przypominam sobie, by tam był ten drugi dodatek, dlatego też wręcz rzuciłam się na aneks w swoim egzemplarzu. Dalsze losy są przedstawione rzetelnie, szczegółowo, dołączono także zdjęcia.

O ile na przykład Dziennik Helgi był pisany na bieżąco, tak historia ocalenia Krysi i jej towarzyszy została spisana długo po wojnie. Jest inaczej opowiedziana, bo z perspektywy osoby dorosłej, która zdążyła przez lata uzupełnić swoją wiedzę o realiach, w jakich przyszło jej żyć w czasie okupacji. Co nie znaczy, że jest w jakiś sposób gorsza, wprost przeciwnie! Dla czytelnika nieczytającego zazwyczaj literatury o Holokauście Dziewczynka w zielonym sweterku jest dobrą lekturą na początek.

Cóż więcej mogę powiedzieć – pozycja obowiązkowa i tyle. 😉

Słówko o ekranizacji: Nie ma chyba osoby w tym kraju, której nie obił się o uszy tytuł filmu Agnieszki Holland. Zwłaszcza, że przeniesiona na ekran historia Krystyny Chiger była nawet nominowana do Oscara za najlepszy film nieanglojęzyczny.

Nie będę się odnosiła do dyskusji wokół W ciemności, powiem tylko, jakie są moje wrażenia. Otóż byłam na tym w wołomińskim kinie (Kultura ma to do siebie, że jak zapada tam ciemność, to od razu mam poczucie znajdowania się w małym pomieszczeniu, z którego nie bardzo wiem, jak się wydostać) i to był dobry wybór – nigdzie indziej nie wczułabym się tak w atmosferę. Zwłaszcza w scenie, kiedy woda zalewa kanały… Brr, aż mi dziwnie na samo wspomnienie.

Jestem zachwycona. Ogólnie do tej pory nie trafiłam na cokolwiek w reżyserii Holland, co by mi się nie podobało, W ciemności zaś stało się jednym z moich ulubionych filmów.

Przed seansem polecam jednak przeczytać książkę. Holland dodała od siebie sporo elementów (aktorzy mówili w gwarze lwowskiej lub w jidysz, czego w pierwowzorze nie ma), co według mnie wzbogaciło historię. Kawał dobrej roboty.

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii Ekranizacje, literatura o Holokauście, literatura wspomnieniowa (żydowska), literatura żydowska w innych językach, wątek żydowski i oznaczony tagami , , , , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

4 odpowiedzi na „Krystyna Chiger, Daniel Paisner, „Dziewczynka w zielonym sweterku”

  1. Elenkaa_ pisze:

    O! Nie wiedziałam, ze jest książka, myslałam, że tylko film. Muszę przeczytać 😉

    http://pasion-libros.blogspot.com/

  2. Lolanta pisze:

    Widze, ze to pozycja na pewno dla mnie. Pamiętam, jak było głośno o filmie, ale z przekory wtedy się nie interesowałam. Teraz jak szum ucichł, można się zapoznać 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s