Petra Hůlová, „Czas Czerwonych Gór”

 Wydawnictwo W.A.B., Warszawa 2007
Tłumaczenie: Dorota Dobrew
Liczba stron: 322
Źródło: Dedalus

Uwielbiam patrzeć na inne kultury z czeskiego punktu widzenia.

Na pierwszym roku studiów odczuwałam wielkie wyrzuty sumienia z powodu niedoczytania (braków w znajomości literatury czeskiej). Odwiedzałam wtedy regularnie wołomińską bibliotekę, za każdym razem wynosząc stosy książek – w tym czasie przeczytałam prawie całą wydaną po polsku twórczość Kundery*, troszkę Hrabala oraz właśnie Czas Czerwonych Gór. Niedawno odświeżyłam sobie debiut Hůlovej, stwierdziłam bowiem, że nie może go tutaj zabraknąć.

Petra Hůlová jest absolwentką kulturoznawstwa i mongolistyki. Nic więc dziwnego, że tematem jej debiutu jest Mongolia – kraj, o którym sama osobiście mam lekkie pojęcie, chodziłam bowiem z Mongołką do klasy w podstawówce i sporo się nasłuchałam o jej rodzinnych stronach.

Na powieść składają się punkty widzenia pięciu kobiet z tej samej rodziny: trzech sióstr, ich matki oraz córki jednej z nich. Z ich opowieści wyłania się obraz Mongolii – miejsca naznaczonego biedą, ale także czymś w rodzaju magicznego klimatu, który nie pozwala przejść obojętnie obok jurt mieszkańców spoza Miasta. Miasto zaś to nienazwane Ułan Bator, stolica, do której uciekają ci, którzy nie mają ochoty na życie w biedzie.

Urzekła mnie przede wszystkim historia Dzai, jednej z trzech sióstr. Dzaja bowiem wyprowadza się do Miasta: pracuje wpierw w jadłodajni, potem zmienia zawód na inny (nie będę spoilerować). W jej opowieściach odnalazłam coś, czego się kompletnie nie spodziewałam – zrozumiałam, że nieważne, z jakich stron pochodzi dana kobieta, bardzo często kierują nią podobne motywacje, co np. kobiety europejskie. Nie, żebym tego wcześniej nie wiedziała, niemniej jednak powieść Hůlovej ponownie otworzyła mi oczy na to zagadnienie.

Przeczytałam Czas Czerwonych Gór (swoją drogą tłumaczenie tytułu jest, ekhm, dziwne, ponieważ w oryginale brzmi on Paměť mojí babičce – to ma się nijak do Czerwonych Gór, ale cóż…) podczas jednej zmiany w pracy. Jest to naprawdę fascynująca książka, według mnie właśnie od niej warto zacząć zapoznawanie się z twórczością Petry Hůlovej.

Zobacz także:

Plastikowe M3, czyli czeska pornografia

Spotkanie z Petrą Hůlovą

* I do tej pory mam przesyt, jeśli chodzi o tego pana ^^’

Advertisements
Ten wpis został opublikowany w kategorii literatura czeska i oznaczony tagami , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

4 odpowiedzi na „Petra Hůlová, „Czas Czerwonych Gór”

  1. barwinka pisze:

    Z chęcią przeczytam, lubię tego typu książki a literaturę czeską chcę poznawać, bo niewiele tytułów z tego kraju znam.

  2. starsza koleżanka bohemistka pisze:

    Bardzo przyjemna lektura, Hůlová to niezwykle utalentowana pisarka o szerokich horyzontach – i niezwykle sympatyczna osoba 🙂 Pozdrawiam.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s