Bohumil Hrabal, „Balony mogą wzlecieć”

 Wydawnictwo Świat literacki, Warszawa 2009
Tłumaczenie: Katarzyna Kępka-Falska i Maciej Falski
Liczba stron: 117
Źródło: BUW

Kto chce żyć w Europie Środkowej, nie może wytrzeźwieć… Zbiór ostatnich tekstów Bohumila Hrabala.

Wybór dzieł Hrabala w tym Miesiącu Tematycznym jest dość nietypowy, przypadkowy i chaotyczny. Zdaję sobie z tego sprawę, jednocześnie trochę się tłumacząc tym, że moje życie też do uporządkowanych nie należy.

Za Balony mogą wzlecieć zabierałam się długi czas, nie wiedząc dokładnie, co mnie ciągnęło w stronę tej książki. Tytuł? Balony? To, że wydawca reklamował omawiane dzisiaj dzieło jako „Ostatnią książkę Bohumila Hrabala”? Nie mam pojęcia. Faktem jest jednak to, że – mając do wyboru zawartość dwóch półek w bibliotece uniwersyteckiej – sięgnęłam właśnie po Balony mogą wzlecieć. Jak się później okazało – jedną z najbardziej przygnębiających i skłaniających do refleksji pozycji w całej mojej czechożydołackiej karierze.

Za motyw przewodni uznaję stwierdzenie, że życie jest jak ten pet żarzący się w uchu – drobna rzecz, która sprawia mnóstwo bólu. Pisarz porównuje swoje ostatnie miesiące do sytuacji, kiedy ktoś włożył zwierzęciu tlący się jeszcze papieros do ucha, wywołując nieludzkie i bezsensowne cierpienie. Chyba przez to Balony mogą wzlecieć wywarły na mnie tak wielkie wrażenie.

Przede wszystkim nie wiedziałam, że w krótkich tekstach prozatorskich można zawrzeć taki ładunek zmęczenia – wywołanego chorobą, bólem, żalem i samotnością. Ostatnie lata życia pisarza były nie do pozazdroszczenia: opuszczony przez wszystkich, których kochał (jego śmierć zabrała na samym końcu), schorowany, zmęczony… Żyjący właściwie tylko wśród swoich kotów. Człowiek, do którego nawet wtedy mimo wszystko pasuje zdanie A ja jestem tym, który jest.

Głębsza recenzja i analiza książki wydaje mi się nie do końca mieć sens. Dlatego, że tak naprawdę każdy może ją odebrać inaczej. Moi drodzy, prawda jest taka, że nie ma dwóch identycznych wyobrażeń śmierci, dwóch takich samych postaw wobec tego, co nieuniknione. Pozwólcie więc, że odwołam się w tym wpisie do kilku rzeczy, które zwróciły moją uwagę do tego stopnia, że postanowiłam wyrazić na ich temat opinię.

Wątek pierwszy – alkohol. Wątroba w którymś momencie odmawia Hrabalowi posłuszeństwa, pisarz nie może już pić piwa; no cóż, tragedia dla Czecha*. Hrabal sam pisze, że został na lodzie, że stracił przyjaciela, jakim był dla niego alkohol – coś wprawiającego w dobry nastrój. Moje podejście do picia jest dość szczególne (nienawidzę pijaków, a sama lubię się napić, co jest swoistą schizofrenią, ale o tym innym razem), mimo tego mam wrażenie, że jestem w stanie zrozumieć, co Hrabal miał na myśli. Ile genialnych rzeczy przychodzi na myśl w stanie lekkiego upojenia, jaki świat może się wtedy wydać piękny, a jakie dziela powstały dzięki spożyciu czegoś z procentami!

Wątek drugi – koty, koty, koty (w tym Cassius, jeden z ulubieńców pisarza). Czasem staram się zapomnieć traumę, jaką wywołało we mnie przeczytanie Auteczka, ponieważ chcę się dokładniej przyjrzeć temu, co o kotach sądził Hrabal. Wnioski mam różne, przy czym najczęściej nasuwa mi się jeden – ten człowiek miał szczęście, mając w sobie wrażliwość i umiłowanie do zwierząt. Sama mam podobnie, tuląc do siebie kota rodziców i mając przy nogach jednego z czterech psów.

Wątek trzeci – zmęczenie. Wszechogarniające zmęczenie. I pamięć o tym, że pisarz pisał Balony… u schyłku życia, że to jego ostatnia powieść, że już nie miał siły, że go wszyscy opuścili, zostali jedynie upierdliwi fani i ból istnienia, jak ten pet żarzący się w uchu… Do tej pory nie zdawałam sobie sprawy z tego, jak bardzo mogło być mu źle na tym świecie. I tym bardziej przychylam się do teorii, że jego wypadnięcie ze szpitalnego okna mogło być jednak zamierzone.

A na koniec moje ulubione zdanie z tej książki. Tak do pozastanawiania się:

Powtarzanie jest matką mądrości, ale i debilizmu.

 

Inne książki związane z Bohumilem Hrabalem:

Pociągi pod specjalnym nadzorem

Sprzedam dom, w którym już nie chcę mieszkać

Czuły barbarzyńca

Postrzyżyny

Monika Zgustová, Bohumil Hrabal

Aleksander Kaczorowski, Gra w życie. Opowieść o Bohumilu Hrabalu

Tomáš Mazal, Praga z Hrabalem

* Wiem, jest to bardzo stereotypowe podejście, ale nasunęło mi się od razu i nie chcę się go pozbywać z tekstu.

Zdjęcie okładki wzięte z agaczyta.blox.pl

Advertisements
Ten wpis został opublikowany w kategorii literatura czeska, literatura wspomnieniowa (czeska), Miesiące tematyczne, wątek czeski i oznaczony tagami , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

3 odpowiedzi na „Bohumil Hrabal, „Balony mogą wzlecieć”

  1. naia pisze:

    Też się właśnie po tej i innych książkach Hrabala pisanych u schyłku życia, takich jak „Dobranocki dla Cassiusa”, przekonałam, że to jednak nie mógł być wypadek. Wcześniej nie do końca wierzyłam, że po prostu wyskoczył z tego okna, ale po lekturze tak ociekających wręcz goryczą i beznadzieją tekstów człowiek przestaje mieć wątpliwości.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s