Sara Shilo, „Krasnoludki nie przyjdą”

kranoludki Wydawnictwo Czarne, Wołowiec 2013
Tłumaczenie: Agnieszka Podpora
Liczba stron: 251
Źródło: pożyczone

Kobiecy los, czyli jak to śmierć małżonka może zmienić życie wdowy i jej dzieci.

Krasnoludki nie przyjdą przerabiałam na zajęciach prowadzonych w ramach Żydowskiego Uniwersytetu Otwartego Fundacji Shalom. Blokiem poświęconym współczesnej literaturze izraelskiej zajmowała się mgr Agnieszka Podpora, swoją drogą również tłumaczka dzisiaj omawianej pozycji. Tak na marginesie to polecam zajęcia prowadzone przez mgr Podporę. 🙂

Krasnoludki… to opowieść o Simonie, marokańskiej Żydówce, która po tragicznej śmierci męża została sama z dziećmi. Nagle z zadbanej gospodyni domowej musi stać się jedyną osobą utrzymującą swoją rodzinę, co zmienia ją zarówno fizycznie, jak i psychicznie. Wszystko odgrywa się w Izraelu, kraju narażonym na nieustanne ataki, co autorka regularnie podkreśla w swoim dziele.

Zajęcia w ramach ŻUO tylko przyspieszyły moją decyzję o sięgnięciu po tę książkę. Zapewne domyślacie się, że miałam ją już od dawna w planach (właściwie od momentu, kiedy tylko wyszła). Tym bardziej, że dotyczy ona tematyki praktycznie mi nieznanej – Żydów, którzy wyemigrowali do Izraela z krajów Bliskiego Wschodu czy Afryki Północnej. Ludzi niby zadomowionych w swojej nowej ojczyźnie, ale rzeczywistość nie do końca tak wygląda.

Kobiece losy potrafią być doprawdy zaskakujące i pełne zwrotów akcji. Taka historia przypadła w udziale Simonie – kobieta będąc nastolatką emigruje z rodziną do Izraela, na statku poznaje swojego przyszłego męża, w kilka lat później jest już szczęśliwą mężatką z kilkorgiem dzieci. Siła wyższa postanawia z niej zakpić, zabierając jej ukochanego w sposób nie do pozazdroszczenia; nagle Simona musi stać się głową rodziny. Zaczyna pracę w żłobku*, tyrając tam ponad ludzkie siły, jednocześnie próbując utrzymać swoje dzieci.

Wdowieństwo to okrutne doświadczenie, którego nie jestem w stanie sobie wyobrazić. Zwłaszcza, kiedy ma się małe dzieci. To coś, czego nie życzyłabym najgorszemu wrogowi, zwłaszcza, kiedy się kocha swojego współmałżonka. Jestem w stanie zrozumieć Simonę i to, co się z nią stało – stara się, jak tylko może, próbując nie popaść w to, co przydarza się innym wdowom. Można się kłócić, na ile stała się podobna do nich – wiecznie mających w pamięci swoich zmarłych mężów, niewychodzących ponownie za mąż, troszczących się o to swoje wdowieństwo.

Tragedia Simony, wdowy i matki, która w dodatku kilka miesięcy po śmierci męża rodzi kolejne dzieci, jest pretekstem do opowiedzenia o tym, jak radzą sobie w społeczeństwie emigranci z krajów Afryki Północnej. Niby są takimi samymi obywatelami, mają te same prawa, a jednak przez resztę współmieszkańców traktowani są jako ludzie trochę niższej kategorii. Mówiący innym, specyficznym językiem (hebrajskim z arabskimi wstawkami, co według mnie brzmi pięknie), mający swoje odrębne zwyczaje, postrzeganie świata. Obok punktu widzenia Simony pojawiają się jeszcze rozdziały pisane z perspektywy jej dzieci, co dodatkowo wzbogaca obraz o to, jak rzeczywistość widzą dzieci emigrantów.

Bardzo mnie ta powieść poruszyła. Zresztą, dałam się w nią wciągnąć wszystkimi zmysłami – podczas lektury czułam wręcz zapach falafela wyrabianego w knajpce prowadzonej przez męża Simony, miałam przed oczyma wszystkie opisane w powieści kolory, ba, słyszałam dźwięki wydawane przez pustułkę syna bohaterki. Coś pięknego, polecam.

Krasnoludki nie przyjdą to pozycja moim zdaniem wyjątkowa na rynku polskim raz, że dzięki tematyce Żydów-emigrantów (mało jest u nas książek dotyczących tego zagadnienia), dwa, że opowiada o tym, co może się przydarzyć każdej kobiecie. Doprawdy, niezbadane są wyroki boskie.

* w moich rodzinnych stronach krąży powiedzenie: Obyś cudze dzieci uczył, mające znamiona klątwy. W przypadku Simony można powiedzieć: Obyś cudze dzieci niańczył. I użerał się z nieciekawą szefową.

Advertisements
Ten wpis został opublikowany w kategorii literatura izraelska (po hebrajsku), Uncategorized, wątek żydowski i oznaczony tagami , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s