Historia Icka Pomeranca, żydowskiego krawca :)

Wpis w ramach rozluźnienia i przekazania dalej genialnego dowcipu, zasłyszanego ostatnio na imprezie urodzinowej kumpla.

 Zdjęcie poglądowe na pierwszy rzut oka nie pasuje do historyjki, ale wg mnie Żydzi zawsze wygrywają. I taka jest właściwie puenta dowcipu 😉

Wyobraźcie sobie, jak poniższy tekst jest czytany ze stereotypowym żydowskim akcentem (vide ten skecz).

Czasy współczesne. Do pewnego sklepu wchodzi starszy pan, widać, że zamożny, amerykański Żyd – dobry płaszcz, buty jak na obstalunek, kapelusz, laseczka i te sprawy, mówi z silnym akcentem. Sprzedawca pyta, w czym może pomóc.

– Jest szef? – pyta starszy pan, poprawiając drogi zegarek na ręku.

– Szefa nie ma – odpowiada sprzedawca. – Będzie za dwie, trzy godziny.

Starszy pan myśli chwilę, zastanawia się, po czym oświadcza, że w takim razie przyjdzie za te dwie, trzy godziny. Tak też się dzieje, ale znowu spotyka się z odpowiedzią „Szefa nie ma”. Oznajmia, że przyjdzie następnego dnia.

Nazajutrz tenże Żyd przychodzi do sklepu, ale ponownie słyszy:

– Szefa nie ma, będzie za dwie, trzy godziny.

Pochyla się nad ladą i pyta sprzedawcę: – Panie, znasz pan historię Icka Pomeranca?

Sprzedawca zgodnie z prawdą odpowiada, że nie. Na to starszy Żyd do niego: – To słuchaj pan.

Dawno, dawno temu, na początku miniony wiek, w Warszawie żył sobie żydowski krawiec imieniem Icek Pomeranc. Szył suknie balowe i ślubne, kostiumy dla teatr żydowski, wspaniałe mundury – istotnie, piękne stroje szył Icek Pomeranc. Lecz pewnego dnia zdarzyła się bardzo przykra i nietypowa sytuacja: Icek Pomeranc zapadł na wstydliwa choroba.

Zebrała się rada w budynek gmina żydowska – co zrobić z Ickiem Pomerancem i jego wstydliwa choroba? Postanowiono: by pozbyć się choroba, trzeba uciąć wstydliwa część ciała Icka Pomeranca.

Naraz podniósł się gwar! Kantor rzecze, że nie można ucinać za życia człowiek żadne jego części ciała. Pan stworzył człowiek jako jedna całość i właśnie jako ta całość człowiek musi zostać pochowany po śmierci na cmentarz żydowski, by oczekiwać na sąd Boży.

Rabin zadumał się nad ta kwestia i rzekł, że w takim razie trzeba pochować wstydliwa część ciała Icka Pomeranca na cmentarz żydowski. Po śmierci krawca reszta ciało pochowa się w ten sam grób i wszystko będzie tak, jak trzeba, ciało Icka Pomeranca będzie mogło czekać na sąd ostateczny.

Jak rabin powiedział, tak się stało – lekarz uciął wstydliwa część ciała Icka Pomeranca, gmina żydowska postarała się o pochówek na cmentarz we Warszawa. I tak żył krawiec i pracował, oj, pracował ciężko. Szył suknie balowe i ślubne, kostiumy dla teatr żydowski, wspaniałe mundury – istotnie, piękne stroje szył Icek Pomeranc.

Przyszła pierwsza światowa wojna, straszne czasy dla gmina żydowska. Po wojnie przyszła odrodzona Rzeczypospolita, piękne czasy dla gmina żydowska i dla Icka Pomeranca. Krawiec szył suknie balowe i ślubne, kostiumy dla teatr żydowski i polski, wspaniałe mundury dla polskiego wojska – istotnie, piękne stroje szył Icek Pomeranc. Uszył mundury dla Marszałek Piłsudski, w trzydziestych latach zrobił mundur do trumny dla Marszałek Piłsudski.

Niestety, nastała druga światowa wojna – straszne, oj straszne czasy dla gmina żydowska. Czasy getta, gdzie zamknięto Icka Pomeranca, tam cierpiał straszliwy głód. Potem Icka źli Niemcy przewieźli do obóz i tam Icek został zgładzony, jego ciało spalone, a prochy rozsypane.

Po wojnie nastały czasy Bieruta – oj, straszne, ciężkie czasy dla gmina żydowska. Potem nastały czasy Gomułki – ciężkie czasy dla gmina żydowska. Potem nastąpił czas Gierka – oj, wspaniałe to były czasy dla gmina żydowska. Potem nastał rok osiemdziesiąt dziewięć, czasy współczesne, aż wreszcie wielki i sprawiedliwy Bóg zadecydował, że czas zstąpić na ziemię i nastał czas sądu ostatecznego.

Wielki Bóg zakrzyknął tak, że go było słychać na cały świat:

– Żydzi, wstańcie ze swoich mogił, wzywam Was na sąd ostateczny!

I Żydzi opuścili miejsca pochówek, wyszli z żydowskie cmentarze i udali się na sąd.

Wielki Pan liczy swoje duszyczki. Liczy, liczy, kilka duszyczki brakuje. Udaje się więc do Ameryka i woła:

– Żydzi, Żydzi, wstańcie ze swoich mogił, wzywam Was na sąd Boży!

Kilka spóźnione duszyczki zdąża na sąd. Bóg liczy, liczy, wciąż mu kogoś brakuje. Udaje się więc do Europa i woła:

– Żydzi, Żydzi, wstańcie ze swych mogił, wzywam Was na sąd Boży!

Odpowiada mu cisza. Po kolei udaje się do Anglia, Francja, Niemcy, efekt marny. Bóg przypomina sobie, że nie widział dusza Icka Pomeranca. Trafia do Polska, udaje się na cmentarz na warszawska Wola, staje nad mogiłą Icka Pomeranca.

– Icku Pomeranc! – woła wzburzony. – Wstań, wstań, wzywam Cię na sąd Boży!

Cisza, nic się nie dzieje. Woła raz jeszcze, bardziej gniewny: – Icku Pomeranc, wstań, wzywam Cię na sąd Boży!

Kiedy odpowiada mu cisza, nie wytrzymuje, uderza laska o kamień na grób Icka Pomeranca, aż ten zamienia się w pył. Zagląda w grób, by wyciągnąć dusza krawiec, ale tam nie widzi nic. Rozgarnia ziemia, aż nagle widzi, jak tam taki mały chujek powstaje i mówi:

– Szefa nie ma…

***

Za sprzedanie dowcipu pięknie dziękuję Andrzejowi. 🙂

 

Advertisements
Ten wpis został opublikowany w kategorii pozostałe, Uncategorized i oznaczony tagami , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s