Hannelore Brenner, „Dziewczęta z pokoju 28”

 Wydawnictwo Świat Książki, Warszawa 2013
Tłumaczenie z niemieckiego: Ryszard Turczyn
Liczba stron: 399
Źródło: wyprzedaż w Carrefourze

Pierwsza książka o getcie Theresienstadt, po którą sięgam, będąc już po wizycie w Terezinie. Niepowtarzalne wrażenia, ale i bez wycieczki bym takie miała podczas lektury.

Terezin oraz znajdujące się tam muzeum getta przybliżyłam Wam jakiś czas temu we wpisie opisującym moją wyprawę do tego miejsca. Coraz częściej zdarza mi się czytać opracowania naukowe dotyczące getta Theresienstadt, zwłaszcza, że praca nad magisterką wre (stan obecny: ponad 60 stron). Sięgnięcie po omawianą dzisiaj książkę uznaję za naturalny odruch, chociaż nie wiem, w jakim stanie psychicznym będę po napisaniu pracy i obronie, skoro tyle czasu poświęcam na dokształcanie się w kwestii Holokaustu… Ale nie o tym miało być…

Dziewczęta z pokoju 28 wpadły mi w ręce przypadkiem podczas jednej z moich ulubionych rozrywek, czyli grzebania w pudłach oznaczonych wielkim napisem WYPRZEDAŻ w Carrefourze. Szok wywołany znaleziskiem był wielki, nie spodziewałam się bowiem znaleźć książki, która była wydana raptem rok wcześniej (kupiłam ją w zeszłe lato). Cóż, miałam widocznie sporo szczęścia 🙂

O Hannelore Brenner można powiedzieć, że Bóg polecił jej bardzo ważne zadanie – zbadać historię dziewcząt-mieszkanek słynnego pokoju 28 w Domu dla Dziewcząt L 410 w getcie Theresienstadt (pisał o nim m.in. Arnošt Lustig w Niekochanej). Brenner wywiązywała się z tego zadania przez kilkanaście lat, zbierając materiały, jeżdżąc po świecie, rozmawiając z żyjącymi jeszcze kobietami, które przeszły przez Theresienstadt i miały do czynienia z ośrodkiem dla dziewcząt. Efektem wielu lat starań jest omawiana dziś książka.

Słyszałam same superlatywy o Dziewczętach z pokoju 28, jakiś czas temu nawet odbyło się spotkanie na temat tej książki niedaleko placu Grzybowskiego (niestety, nie dotarłam tam z powodu innych obowiązków). Cóż, nie usłyszycie ode mnie o wadach tej publikacji, ponieważ moim skromnym zdaniem nie ma żadnych. _^_

Byłam cholernie ciekawa, jak autorka poradziła sobie z tematem. Niezwykle trudnym, ponieważ ze wszystkich wychowanek ośrodka dla dziewcząt wojnę przeżyła ledwie garstka, rozsiana dziś po całym świecie. Książka pełna jest historii dramatycznych, ale – o dziwo – takżę dobrych wspomnień związanych z gettem. Wspominałam tutaj nieraz, że Theresienstadt było miejscem szczególnym, bowiem na terenie malutkiego miasteczka znaleźli się naukowcy, artyści, nauczyciele, wybitni przedstawiciele narodu żydowskiego. W wielu wspomnieniach można znaleźć informacje o tym, że w Terezinie żyło się względnie normalnie, mimo panującego głodu i ubóstwa. To ubóstwo było jedynie materialne, ponieważ w getcie rozwijała się działalność artystyczna, organizowano wykłady, przedstawienia, słowem – Żydzi starali się żyć, nie przetrwać. Podobnie było w przypadku młodzieży, dla nich bowiem dorośli pedagogicy starali się stworzyć w miarę znośne warunki życiowe, dzięki nim życie wielu zesłanych do getta dzieci toczyło się w miarę spokojnym torem.

Przyszła mi w pewnym momencie myśl, że podobna publikacja mogłaby powstać na temat Domu Sierot Korczaka, gdyby jego wychowankom udało się przeżyć wojnę.

Wiecie, trudno opisać, co czułam, czytając migawki ze współczesności, gdzie to byłe mieszkańki pokoju nr 28 spotykają się po wojnie, żartują, wspominają, ich przyjaźnie kwitną. Tego typu teksty umiem podsumować właściwie w jeden jedyny sposób – że nazistom się nie udało. Z pożogi zwanej Zagładą udało się ujść z życiem niewielkiej liczbie osób, ale mimo wszystko pewna grupa ocalała. Plan nie został zrealizowany do końca.

Dziewczęta z pokoju 28 to opowieść wielogłosowa. O przetrwaniu, przyjaźni, miłości, poświęceniu. To laurka i jednocześnie upamiętnienie tych, którzy robili wszystko, by dzieci umieszczone w Terezinie mogły się rozwijać. To hołd złożony także tym (zarówno dorosłym, jak i dzieciom), którzy nie doczekali wyzwolenia, ginąc w obozach zagłady.

Przeczytajcie, warto.

A skoro już mowa o Terezinie…

Arnošt Lustig, Niekochana

Lidia Ostałowska, Farby wodne

Helga Hošková-Weissová, Dziennik Helgi

Advertisements
Ten wpis został opublikowany w kategorii Literatura historyczna (o Żydach, diasporze, Izraelu), literatura o Czechach, literatura o Holokauście, Literatura obozowa, literatura wspomnieniowa (czeska), literatura wspomnieniowa (żydowska), wątek czeski, wątek żydowski i oznaczony tagami , , , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s