Evžen Boček, „Poslední aristokratka”

171914_big Nakladatelství Druhé město, Brno 2013
Liczba stron: 250
Źródło: pożyczone

Podupadający majątek, nieposłuszna służba, blaski i ogrom cieni bycia członkiem rodziny hrabiowskiej, do tego ciążące nad bohaterką widmo rychłej śmierci – poznajcie Marię, ostatnią arystokratkę z rodu Kostków oraz jej przygody w rodzinnym zamku. Ubaw po pachy gwarantowany!

Odzyskanie majątku, powrót rodziny hrabiowskiej do Czech, perspektywa mieszkania w zamku – nic, tylko porzucić dotychczasowe zobowiązania i korzystać z możliwości, które daje przyjazd do ojczyzny! Życie potrafi jednak skomplikować każdą najpiękniejszą wizję, czego dotkliwie doświadcza Maria III Kostka, główna bohaterka powieści Evžena Bočka. To ona właśnie jest tytułową ostatnią arystokratką z rodu Kostków: dziewczyna przyjeżdża z rodzicami do Czech, by zająć się świeżo odzyskanym majątkiem rodowym. Problemy i pech prześladują ją już od samego początku, kiedy to zajmowała się pakowaniem walizek w Stanach i zastanawianiem się z szaloną matką i znerwicowanym ojcem, jak przemycić do samolotu kota oraz prochy dwunastu zmarłych na obczyźnie członków rodziny (oczywiście, bez płacenia horrendalnych opłat lotniskowych). A potem czeka ją tylko coraz więcej i więcej absurdu…

Poslední aristokratku poleciła mi znajoma (o, dzięki Ci, wielka Anno!), jak również ona udostępniła mi tę zacną książkę. Nie macie pojęcia, ile radości przyniosło mi te dwieście pięćdziesiąt stron! Co ja mówię, nie tylko radości – także cichego chichotu, gromkiego śmiechu i szaleńczego rechotu, przerażającego Kubę i wszystkich wokół. To nie jest książka do czytania w komunikacji miejskiej, ryzyko wywołania popłochu wśród innych ludzi jest zbyt wysokie.

Boček postawił sobie za cel przede wszystkim rozbawienie czytelnika, przy czym ośmielę się stwierdzić, iż Poslední aristokratka zawiera w sobie humor zarówno prosty, oparty na absurdalnych i momentami szokujących sytuacjach (vide przewożenie prochów krewnych w puszkach po orzeszkach czy też prozac jako środek łykany na kilogramy w celu przeżycia kolejnego dnia w majątku Kostków, o namiętnym piciu orzechówki czy ślubie Heleny Vondráčkovej nie wspomnę), jak też rozbrajające nawiązania do czeskiej kultury, których polski czytelnik może nie znać. Nie wiem, jak to zostało rozwiązane w polskim tłumaczeniu, albowiem nie miałam go jeszcze w rękach. Mi momentami pomagała Wikipedia oraz próby przypomnienia sobie treści wykładów z historii Czech. Chcecie przykład? Książę Schwarzenberg i jego zachowania. Dla tych, co nie wiedzą: obecną głową czeskiej części rodu jest Karel Schwarzenberg, polityk, kandydat na prezydenta w ostatnich wyborach. Jako smaczek macie jedną z moich fotografii, powinna ona coś Wam powiedzieć na temat tej postaci:

Zbliżają się wybory. W Polsce takich plakatów jeszcze nie widziałam xD #Prażing #czechrepublic #cathrynekpodróżuje

A post shared by Dorota Prószyńska (@czechozydek) on

Mnie osobiście najbardziej rozbrajał humor polegający na podkreśleniu pierdołowatości ojca Marii oraz podejście samej arystokratki. Człowiek wykształcony, ewidentnie niemający żyłki do interesów, usiłuje zapanować nad własną rodziną, służbą, psami oraz przy okazji nie doprowadzić do całkowitego bankructwa i upadku rodu Kostków. Efekty jego starań są różne, zwykle kończą się kolejnym cholerycznym napadem złości. Sama Maria natomiast zachowuje nieziemski wręcz spokój; jest nie tylko obserwatorką, ale też komentatorką zastanej rzeczywistości. Nie próbuje się buntować, idzie z prądem, ba, wręcz świetnie pływa w odmętach absurdu dnia codziennego. Według mnie Maria odnalazłaby swoje miejsce w prozie Hrabala, jest bardziej czeska niż służba czy ojciec. Nie jest postacią tragiczną, ale też nie umiem nazwać jej karykaturą konkretnego typu ludzi. Maria jest bardziej ludzka niż większość osób pojawiających się w tekście. Widocznie jest już jej wszystko jedno, ponieważ wisi nad nią klątwa związana z jej imieniem…

Moja diagnoza dotycząca tej książki jest następująca: miałam do czynienia z lekturą bawiącą do łez, ale też mimo wszystko zmuszającą do chwilki refleksji. Można się bowiem śmiać z przygód Marii i jej rodziny, ale powiedzcie mi – jak Wy byście się zachowali, gdyby wróżono Wam rychłą śmierć w wieku dwudziestu lat, a przed tą śmiercią doświadczylibyście serii dziwnych wydarzeń z pogranicza nonsensu przyprawiającego o płacz z powodu swojej niewiarygodności? Owszem, śmiałam się nad tym dziełem, ale trochę przez łzy. Życie potrafi zaskoczyć…

Polecam. Pozycja obowiązkowa nie tylko dla czechofili. Chcecie sprawdzić, jak wygląda czeski film w wersji literackiej? Poslední aristokratka czeka.

PS Swoją drogą dzisiaj podczas śniadania naszła mnie myśl, że gdyby ktoś miał zekranizować tę powieść, mógłby się spokojnie opierać o poziom absurdu znany m.in. z tego filmiku.

Poslední aristokratka została wydana w Polsce jako Ostatnia arystokratka przez wydawnictwo Stara Szkoła  🙂

ostatnia-arystokratka

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii E-booki, literatura czeska, wątek czeski i oznaczony tagami , , , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

2 odpowiedzi na „Evžen Boček, „Poslední aristokratka”

  1. Lolanta pisze:

    Już mam, już mam! Może nawet w tym tygodniu się za nią zabiore, bo bardzo potrzebuję czegoś wesołego.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s