Marcin Szczygielski, „Arka czasu”

Arka-czasu_Marcin-Szczygielski Wydawnictwo STENTOR, Warszawa 2013
Liczba stron: 288
Źródło: BUW

Kolejny dowód na to, że dane dzieło może mieć powiązania z pozostałą twórczością pisarza. Nie umiem przestać się zachwycać!

Z wrażenia nie wiem, od czego zacząć. Czy od linkowania Wam innych książek dla dzieci, których motywem przewodnim jest Holokaust, czy od chamskiej reklamy polecania wszystkiego, co Szczygielski napisał. Nie wiem, nie umiem, nie znam się, to mój ulubiony pisarz, wprowadził w moim umyśle zamęt!

Dobra, Dorota. Oddech. Wdech, wydech. Fangirl mode off. Łatwo powiedzieć, trudniej zrobić.

Im więcej czytam, tym bardziej utwierdzam się w przekonaniu, że trudno jest napisać dobrą powieść dla dzieci o czasach drugiej wojny światowej. Gdybym ja, lokalna grafomanka, miała usiąść i stworzyć coś, co nadawałoby się dla młodszych czytelników, to sto lat bym siedziała i nie potrafiła wykrzesać z siebie ani słowa. Jak bowiem osadzić historię dziecka w tak strasznych czasach? Jak przekazać współczesnym dzieciom, że istniało coś takiego jak Zagłada i że trzeba zrobić wszystko, by do niej nie dopuścić ponownie?

Bałam się tej książki. Znam przypadki, kiedy pisarzom udało się napisać coś, co jednocześnie odzwierciedla realia i nie przeraża czytelnika. Nie wiedziałam jednak, czy Szczygielski poradził sobie z wyznaczonym przez siebie zadaniem. Przy całej mojej sympatii do tego człowieka nie miałam pojęcia, czy nie zrazi mnie tą powieścią.

Okazało się, że (podobnie jak w większości przypadków) moje obawy były bezpodstawne.

Moi drodzy, poznajcie Rafała. Rodzice Rafała pojechali do Afryki budować dom, wskutek wybuchu wojny chłopiec stracił z nimi kontakt. Rafał zamieszkał z dziadkiem, który jest utalentowanym skrzypkiem. Przenieśli się do Dzielnicy, gdzie było biednie i gdzie nie było szkół. Dziadek Rafała chodził po ulicach i grał, w ten sposób zyskując jedzenie oraz pieniądze. Sam Rafał zastanawiał się nad tym, czy nie zostać szmuglerem, by pomóc dziadkowi. W międzyczasie w ręce Rafała wpadła książka pt. Wehikuł czasu, która fascynuje chłopca, później będzie miała zresztą spory wpływ na przebieg dalszych wydarzeń…

Pomijając mój fangirlizm* – to kawał dobrej pisarskiej roboty! Nie umiem przyczepić się do realiów historycznych, te bowiem zostały odwzorowane co do szczegółu (pamiętajmy, iż jest to książka dla dzieci, więc nie można zbytnio epatować okrucieństwem). Rafałowi przytrafiają się rzeczy niezwykłe (ucieczka z getta, pobyt na terenie warszawskiego ZOO, zaprzyjaźnienie się z dzikimi zwierzętami oraz innymi dziećmi), przypominające mi to, o czym sama czytałam najchętniej, kiedy byłam dzieckiem. Przygody! Wiele wydarzeń zostało sprowadzonych do poziomu przygody właśnie, czegoś, co dzieci lubią i w czym chętnie zazwyczaj uczestniczą. Budowanie arki, zdobywanie pożywienia… Wojna przeżyta w sposób dziecięcy, ale nie infantylny. Owszem, bohaterowi nie brakuje naiwności, aczkolwiek trudno z początku cokolwiek wymagać od dziesięciolatka.

Jako osoba dorosła chciałam skupić się przede wszystkim na tym, jak Rafał widzi wojnę, co autor pozwolił mu zobaczyć, a co zrozumieć. Cóż… Miałam duży problem ze skupieniem uwagi, ponieważ w Arce czasu roi się od nawiązań. Zarówno do postaci historycznych, jak i… Innych dzieł autora. Tego ostatniego nie zdradzę 😉 Natomiast jeżeli chodzi o przewijających się w tle prawdziwych osób to warto zwrócić uwagę na to, iż w pewnym momencie na scenę wkracza Bela Gelbard, czyli Izabela Czajka-Stachowicz. Przyznam szczerze, nie spodziewałam się jej tam! Reasumując: Arka czasu dla dorosłego i mającego rozeznanie w historii międzywojennej Polski może stać się lekturą przyjemną i pełną ciekawych odkryć.

Okrucieństwo jest, ale w stopniu moim zdaniem przyswajalnym przez dzieci. Przygody Rafała śledzi się bardzo dobrze, autor stworzył opowieść spójną, pełną szczegółów i odniesień. Nie dziwota, że ta powieść jest nagradzana w Polsce i za granicą.

Mogę polecić z czystym sumieniem Arkę czasu każdemu, a zwłaszcza rodzicom, którzy poszukują czegoś ciekawego dla swoich pociech.

PS Niedługo ukaże się tutaj wpis na temat najnowszej powieści Szczygielskiego pt. Bingo. Jest to trzeci tom cyklu Kroniki nierówności (zaraz po Berku i Bierkach). Ani to czeskie, ani żydowskie, ale kto Czechożydkowi zabroni o tym napisać? 😉

PS 2 Polecam Wam śledzić profil Marcina Szczygielskiego na Facebooku. Ostatnimi czasy jest on zasypywany różnymi nagrodami literackimi (pisarz, nie profil). Warto być z tym na bieżąco 🙂

A skoro o Szczygielskim mowa…

Poczet królowych polskich

* Wiem, że rzucam paskudnymi anglicyzmami, ale ten idealnie pasuje do mojej osoby.

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii literatura o Holokauście, wątek żydowski i oznaczony tagami , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

3 odpowiedzi na „Marcin Szczygielski, „Arka czasu”

  1. Z różnych odniesień warto wspomnieć też Inę Benitę, bohaterkę Pocztu królowych polskich:) Mnie się udało nawet znaleźć okładkę tego wydania „Wehikułu czasu”, który czytał Rafał.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s