Tuwim z miasta Łodzi pochodził! (9-10.06.2015)

Wybierałam się od wielu lat do Łodzi jak sójka za morze. Zdarzało mi się przejeżdżać przez to miasto, ale nie miałam okazji zatrzymać się tam na dłużej. Taki stan rzeczy denerwował mnie strasznie. Przecież w Łodzi czekało tyle ciekawych rzeczy! Ulica Piotrkowska, Manufaktura, Bałuty, synagogi, kamienice, tyle obiektów do zobaczenia!

Przyszedł wreszcie ten dzień, kiedy zwietrzyłam okazję do zostania w Łodzi na jedną noc. Impact Festival, na który pojechaliśmy z Kubą i jego kolegą ze studiów. Zwiedziliśmy jedynie ułamek tego, co to miasto ma do zaoferowania, ale i tak podczas spacerów nasunęło nam się kilka wspólnych wniosków.

Impact Festival! #impactfest #koncert #łódź #lodz #cathrynekpodróżuje #czechożydek #hollywoodundead #slipknot

A post shared by Dorota Prószyńska (@czechozydek) on

Zatrzymaliśmy się w hostelu La Granda, który znajduje się kilka minut spacerkiem od początku ulicy Piotrkowskiej. Polecam to miejsce zwłaszcza dlatego, że jest tam niezwykle cicho (mimo, iż sam hostel położony jest w środku miasta), spokojnie, a obsługa hostelowa zawsze i chętnie służy pomocą. Właśnie w hostelu dostaliśmy mapki Łodzi z zaznaczonymi zabytkami, także nie musieliśmy biegać po informacjach turystycznych. A, uprzedzam, hostel jest wegański – codziennie rano serwowane tam są wegańskie śniadania.

Obiekt, który koniecznie musiałam zobaczyć, był położony pomiędzy hostelem a Piotrkowską. Przedwojenna łódzka synagoga… Miałam okazję widzieć ją tylko na zdjęciach i nielicznych filmach. Trochę liczyłam na to, że będę mogła tam wejść, co niestety nie było możliwe do zrealizowania – bóżnica jest otwarta tylko w wielkie święta. Niemniej jednak będę próbować do skutku! I tak cieszę się, że ją znalazłam.

W Łodzi jest cała masa atrakcji związanych z żydowską społecznością tego miasta. Trzeba tylko wiedzieć, gdzie szukać. Nie zdawałam sobie sprawy z tego, ile kamienic miało żydowskich fundatorów lub właścicieli… Ciągałam Kubę i Darka praktycznie wszędzie, aż mieli mnie dość. 😉 Nasze zwiedzanie z braku czasu ograniczyliśmy do Piotrkowskiej, Manufaktury i okolic.

Ulica Piotrkowska, niestety, nie zrobiła na nas najlepszego wrażenia. Przede wszystkim ta część, po której spacerowaliśmy (od Placu Wolności do pomnika Jaracza) jest odnowiona tylko fragmentarycznie. Odnoszę wrażenie, iż ktoś nieumiejętnie gospodaruje funduszami w Łodzi, na spore odcinki deptaka nie dało się patrzeć. Kamienice w ruinie, zabite dechami lub zamurowane, pokryte malunkami… Słuchajcie, zdaję sobie sprawę z tego, iż renowacja tak dużej ilości budynków pochłania olbrzymie pieniądze, ale chyba rozumiecie, w jak wielkim szoku byłam, widząc wpierw piękną Manufakturę, a potem coś takiego. Spora część kamienic przy Piotrkowskiej była w dobrym stanie technicznym, ale brud i odpadający tynk przypominał mi prędzej warszawską Pragę niż coś, co oficjalnie jest uznane za wizytówkę miasta. Podczas zwiedzania patrzyliśmy po sobie i zastanawialiśmy się, jak to jest możliwe, że reprezentacyjna ulica tak dużego miasta wygląda, jak wygląda.

Pomnik Rubinsteina.#Łódź #Lodz #cathrynekpodróżuje #czechożydek #jewsoflodz #jews #travel #rubinstein

A post shared by Dorota Prószyńska (@czechozydek) on

Owszem, pomniki, niektóre odnowione kamienice robiły olbrzymie wrażenie. Momentami biegałam z jednego chodnika na drugi i robiłam zdjęcia, piszcząc przy każdym z zachwytu. Kiedy jednak przyszło co do czego i potrzebowaliśmy zjeść śniadanie na mieście, szukaliśmy otwartej knajpy przez prawie pół godziny. NA PIOTRKOWSKIEJ. O 11.30 RANO. Czy ja wymagam tak wiele? Wszystkie mijane restauracje były otwarte od dwunastej… Nasze trudy zostały jednak docenione, albowiem znaleźliśmy otwartą restaurację i zostaliśmy tam uraczeni dobrym śniadaniem w przyzwoitej cenie. Polecam Pozytyvkę przy Piotrkowskiej!

Kuczka. #sukkot #Łódź #Lodz #cathrynekpodróżuje #czechożydek #travel #blog #jewishhistory #jews #jewsoflodz

A post shared by Dorota Prószyńska (@czechozydek) on

Niestety, nie udało mi się również zajrzeć do drugiej łódzkiej synagogi, znajdującej się w siedzibie gminy żydowskiej. Powód był mocno zaskakujący – nie było nikogo, kto mógłby mnie wpuścić i upilnować, bym niczego nie zniszczyła. Środa, dwunasta w południe… Jedyną dostępną atrakcją był sklepik koszerny. Widocznie wszystko w Łodzi toczy się swoim powolnym rytmem.

Nie odpuszczę! Choćbym miała jeździć tam na raty, zwiedzę wszystko to, co chcę zwiedzić! Na pierwszy rzut oka Łódź jest potwornie zaniedbanym miastem, które moim zdaniem skrywa w sobie wiele tajemnic oraz ciekawych miejsc. Tak, jak powiedziałam wcześniej – trzeba tylko wiedzieć, gdzie szukać. I nie patrzeć na brudne tynki oraz okna pamiętające międzywojnie. Uprę się i znajdę pozostałości Ziemi Obiecanej, nie skreślam Łodzi!

W planach na przyszłość mam zwiedzanie budynków gminy żydowskiej, łódzkie cmentarze, muzea oraz Bałuty – dzielnicę, gdzie było getto. Z miłą chęcią nawiążę współpracę z przewodnikiem. Nie wierzę, że Łódź jest tylko smutnym, opustoszałym miastem.

 

 

Advertisements
Ten wpis został opublikowany w kategorii Podróże małe i duże, wątek żydowski i oznaczony tagami , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s