Z innej beczki: Marcin Szczygielski, „Bingo”

348c881502828aaf002f1edef3de8848 Instytut Wydawniczy Latarnik, Warszawa 2015
Liczba stron: 416
Egzemplarz recenzencki

Doczekałam się! Opowieść o sprawie, którą wielu homofobów pomija w swoich dywagacjach oraz wrzaskach – że homoseksualizm nie jest wyborem. O coming oucie w sposób inny, niż byście się spodziewali.

Nie mogłam sobie odmówić napisania kilku słów na temat omawianej dziś powieści. Po prostu nie mogłam. Raz, że miałam możliwość szybkiego przeczytania najnowszego dzieła jednego ze swoich ulubionych pisarzy (nim posądzicie mnie o chamską reklamę, przeczytajcie resztę wpisu), dwa, że nareszcie wpadła mi w ręce rzecz traktująca o tym, iż człowiek nie wybiera sobie orientacji seksualnej, tylko się z nią rodzi. Z tego, co widzę, masa ludzi zapomina o tak prostej sprawie. Nie mogę powiedzieć, że komuś zdarzyło się oskarżyć moją skromną osobę o wybór bycia biseksualną*, ale kiedy ten dzień nadejdzie, z miłą chęcią podsunę swojemu rozmówcy właśnie Bingo. By coś sobie uświadomił.

Trzeci tom Kronik nierówności** koncentruje się na środowisku medialnym. Paweł Sieniawski jest prezenterem telewizyjnym, jego żona właśnie staje się celebrytką, pracuje jako scenarzystka popularnego serialu. Obydwoje są po czterdziestce, mają dorastającą córkę, dużo pieniędzy, własne mieszkanie, dostatnie życie – czego chcieć więcej? Rzeczywistość, w jakiej Paweł żyje, zaczyna się stopniowo rozpadać pod wpływem wielu niespodziewanych sytuacji. Mężczyzna zaczyna zdawać sobie sprawę z tego, iż być może cały czas żył w iluzji i nie wiedział, kim tak naprawdę jest.

Mogłabym napisać, że to opowieść o odkrywaniu siebie i swojej orientacji seksualnej (a co za tym idzie, również tożsamości), o rozpadzie rodziny, której założenie de facto było przypadkiem, o próbie odnalezienia się w świecie na nowo zarówno Pawła, jak i jego żony oraz córki… Mogłabym. Ale nie napiszę. Przynajmniej nie tyle, ile bym mogła.

Podczas lektury bardziej zastanawiało mnie, co sprawiło, że życie Pawła miało taki, a nie inny wygląd. Jakim, kurczę, cudem wiódł żywot heteroseksualnego mężczyzny, męża i ojca? Skąd wzięła się potrzeba zepchnięcia na bok własnej orientacji, o której bohater nawet nie miał nawet zielonego pojęcia, że istnieje? Moim skromnym zdaniem Bingo to nie tyle opowieść właśnie o odzyskiwaniu siebie samego, ale o całym procesie, przez który człowiek przechodzi, nim dojdzie do punktu zwrotnego i powie na głos: Jestem homoseksualistą. O tym, skąd się wzięła wyżej wymieniona potrzeba i dlaczego Paweł udawał kogoś, kim nie jest.

Szczygielski przedstawia historię Pawła z dwóch perspektyw: bohatera oraz jego żony. Sieniawscy przedstawiają swoje postrzeganie rzeczywistości na zmianę: Paweł spotyka na swojej drodze mężczyznę, do którego zaczyna żywić cieplejsze uczucia, natomiast Anna tworzy swoją pierwszą powieść, podglądając sąsiadów i nie podejrzewając, że coś się dzieje z jej mężem. Każde z nich z czasem zaczyna być coraz bardziej świadome, że ich życie zmienia się, tylko niekoniecznie tak, jakby sobie tego życzyli. Dochodzą do tego przebłyski z przeszłości, które dodają znaczenia i tłumaczą niektóre (ale tylko niektóre) postępowania małżonków.

Sieniawscy poznali się mniej więcej w tych czasach, kiedy przyszłam na świat. Początek lat dziewięćdziesiątych, przemiany w demokratycznej już Polsce, szalone czasy. Odnoszę wrażenie, iż wtedy ludzie dobierali się trochę na zasadzie przypadku. Pospotykali się przez chwilę, ona zachodziła w ciążę, ślub (bo przecież jak to bez ślubu?!), a potem weź żyj do końca swoich dni z człowiekiem, którego nie miałeś/miałaś okazji nawet lepiej poznać. Do tego wiek ludzi zawierających związki małżeńskie był wtedy sporo niższy, niż teraz. Powiedzcie mi: co tak naprawdę wie o sobie samym i rzeczywistości osoba w wieku, dajmy na to, dwudziestu jeden lat? Ja trzy lata temu byłam na drugim roku studiów – zabiegana, z początkiem stanów depresyjnych, dopiero tak naprawdę slawistyka zaczęła mnie bawić i cieszyć… W życiu nie dałabym się wtedy namówić na małżeństwo. Widziałam po swoich rówieśnikach, że też nie mieli zbytnio chęci na takie rzeczy. Ludzie w tym wieku niby są już po okresie dojrzewania, a moim zdaniem niektórzy chyba dopiero wtedy zaczynają widzieć świat własnymi, dorosłymi oczami. I odkrywać siebie. Tak też było trochę w moim przypadku.

Paweł Sieniawski miał ten problem, że nie dostrzegał zbyt wielu rzeczy w wieku tych dwudziestu kilku lat. Szczygielski w mistrzowski sposób pokazuje, jak wyglądała rzeczywistość bohatera w momencie, kiedy został mężem i ojcem, zaczął pracę w stacji telewizyjnej, której właścicielem był jego ojciec… Autor poprzez przedstawienie przeszłości swojego bohatera genialnie przedstawia nie samo zjawisko coming outu w wieku średnim, co właśnie przyczyny, czemu, ten coming out nie miał miejsca kilkadziesiąt lat wcześniej.

I na tym, proszę ja Was, polega tragedia Pawła Sieniawskiego. Nie na tym, że w ramach kryzysu wieku średniego wybrał sobie homoseksualizm, tylko na tym, że na wiele lat zapomniał o tak ważnej części swojej natury. #toniedokońcaspoiler

Znana jest moja sympatia do wszystkiego, co Marcin Szczygielski napisze (co poradzę), ale według mnie nie ma lepszej powieści o coming oucie w wieku średnim. Bingo mogę polecić wszystkim. Tak, panom też. Nie ma tu zbyt dużo ostrych scen erotycznych, także męska część moich czytelników spokojnie niech po to sięga. Bo warto. Powieść ostro daje do myślenia.

Za udostępnienie egzemplarza recenzenckiego pięknie dziękuję Instytutowi Wydawniczemu Latarnik 🙂

* Chyba jeszcze nikomu to do głowy nie przyszło… To tak samo, jakbym wybrała sobie bycie leworęczną. Absurd, co nie?

** Chcecie, bym napisała o pozostałych częściach, czyli Berku i Bierkach? Z przyjemnością przeczytam to po raz drugi 😉

 

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii Z innej beczki i oznaczony tagami , , , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

5 odpowiedzi na „Z innej beczki: Marcin Szczygielski, „Bingo”

  1. Lolanta pisze:

    Wiesz co, jeszcze nie czytałam nawet tej książki, co u mnie wylądowała z rowerem, ale jak tak patrzę na nią i te, co tu przedstawiasz, to stwierdzam jedno: Szczygielski ma fatalne okładki 😦

    P.S. Pisz po Berku i Bierkach – coraz bardziej jestem ciekawa tego pana (okładek niekoniecznie ;))

  2. natanna pisze:

    Interesujący temat i dobrze potraktowany jak widzę i przez Pana Szczygielskiego, a i przez Ciebie.
    Ja też uważam, że osoby homoseksualne, prawdziwie homoseksualne, takie się muszą urodzić. Piszę prawdziwie bo mam świadomość, że są tu również osobniki w jakiś sposób zdeprawowane i tym być może terapia by pomogła.

    Pisz o następnych częściach. Chętnie poczytam. A może z czasem sama sięgnę po prozę Szczygielskiego.

    • czechozydek pisze:

      Nie bardzo rozumiem, co masz na myśli, pisząc „osobniki zdeprawowane”, mogłabyś doprecyzować?

      • natanna pisze:

        Nie znalazłam w chwili, gdy pisałam komentarz odpowiedniego słowa. Chodzi mi o osoby, dotyczy to raczej mężczyzn, a może nawet chłopców, którzy zostają jakby sprowadzeni na drogę homoseksualną i wybierają taki styl życia……mam wrażenie, że tacy też są..chyba, że się mylę. Nie jestem tu ekspertem.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s