Bohumil Hrabal, „Aurora na mieliźnie”

 Wydawnictwo Świat literacki, Izabelin 2005
Tłumaczenie: Maciej Falski
Liczba stron: 175
Źródło: BUW

Niech pani spieprza ‚a priori’ – jedno z ostatnich dzieł Hrabala. Fascynujące i przerażające zarazem.

Aurora na mieliźnie przyciągnęła mnie tak naprawdę już samym swoim tytułem – u Hrabala nic nie jest przypadkowe. Byłam ciekawa, o co z tą Aurorą chodzi, co tym razem pisarz chce zaprezentować czytelnikowi (zaznaczam, że przed przystąpieniem do lektury nie wiedziałam, jaka jest zawartość omawianego dzieła).

Okazało się, że tytułowa Aurora to sanatorium w Třeboni, gdzie pisarz przebywał przez jakiś czas. Ale owo sanatorium nie jest jedyną lokalizację opisaną w tym zbiorze tekstów – oczywiście, pojawia się także m.in. hospoda „Pod Złotym Tygrysem”.

Aurora na mieliźnie stanowi zbiór Listów do Kwiecieńki (wg tłumacza numerowanych od 31. do 43). Spokojnie jednak można to czytać jako oddzielną całość, sama znalazłam tutaj masę ciekawych wątków.

Przede wszystkim Aurora na mieliźnie zawiera w sobie bardzo dużą liczbę wątków żydowskich. Do tej pory takowe spotykałam rzadko. Najwięcej znalazłam w powieści Vita nuova, cytuję piękne zdanie:

(…)od razu wiedziałam że siedział w kryminale bo miał więzienne oczy jak mają synowie rabina z Bełza jak mawiał o nim mój mąż(…)

Natomiast w Aurorze… aż się roi od nawiązań. Przede wszystkim zaskoczyła mnie historia pewnego żydowskiego lekarza, który otrzymał z powrotem domy należące kiedyś do jego rodziny. Ponadto w książce pojawiają się m.in. się nieśmiertelny Kafka (ach, ten Franz), żydowska kobieta, z którą Hrabal kiedyś siedział w „Pod Złotym Tygrysem”, Bohdan Chmielnicki (w kontekście pogromów), a wszystkie te wzmianki są dodatkowo okraszone żydowsko-galicyjską anegdotą.

Napisałam na początku, że Aurora… to pozycja fascynująca i przerażająca zarazem. Nie bez przyczyny – kiedy pominie się wątki żydowskie i liczne rozbrajające cytaty, zostaje dużo rozważań na temat śmierci i starości. To drugie obeszło się z Hrabalem w straszny sposób: widział, jak jego bliscy umierają po kolei, na końcu swojej drogi pozostał zupełnie sam, stary, schorowany, z myślami samobójczymi. Przemyślenia na temat przemijania i okrucieństwa życia przytłoczyły mnie. Czytałam tę książkę przez tydzień, dawkując ją sobie po trochu, nie byłam w stanie inaczej przyswoić tak przygnębiającej treści. Dorzućmy do tego koty Hrabala – co się z nimi stanie po jego śmierci, smutek pisarza po odejściu każdego z nich…

Autor Postrzyżyn wielokrotnie podkreślał, że jest „daun”, że jego możliwości postrzegania i rozumienia świata stają się z dnia na dzień coraz gorsze. Już przy pierwszym tego typu stwierdzeniu przypomniałam sobie inne, wymyślone sporo wcześniej – że ktoś jest czempionem, znakomitością i mistrzem świata. Zobaczcie, jak z wiekiem może się zmienić człowiek, stracić radość życia.

Last but not least – Aurora na mieliźnie zawiera tekst pt. Fuga naiwna. Jest to zbeletryzowana wersja ponoć autentycznych listów, pisanych przez niejakiego Kořínka do sądu.

Fuga naiwna jest aktualna po dziś dzień. Nam, Polakom, może się wydać szczególnie bliska. Listy Kořínka są wołaniem o pomoc – bohater to starszy człowiek, będący już na emeryturze. Poświęcił się dla swojego kraju, pracując kilkadziesiąt lat, oddając za darmo swój spory dom (nadmetraż). Jego problemem stała się niska emerytura, z której nie był w stanie się utrzymać, a co dopiero korzystać z nadmiaru wolnego czasu. Wszystko się działo w poprzednim systemie, w komunistycznej Czechosłowacji.

Znacie to skądś?

Polecam. To momentami trudna lektura, ale warta uwagi. I własnych interpretacji.

PS Żeby nie było, że piszę tylko o przygnębiających rzeczach. Poniżej znajdziecie jeden z moich ulubionych cytatów z tego zbioru 😉

Pan doktor Vydra, kiedy dopijał ostatnie piwo „Pod Złotym Tygrysem” i była z nim jego wierna żona, nie omieszkał z gromkim śmiechem powiedzieć: Kiedy zejdę, proszę, żeby na moim nagrobku wyryć: Tu leży Vladimír Vydra, który, zanim się ożenił, żył jak przyzwoity człowiek… I nigdy nie poznaliśmy całego tego tekstu na jego grobie, ponieważ jego żona także wołała ze śmiechem: Ty podły chłopie… I waliła go szczupłą piąstką w plecy.

Inne książki związane z Bohumilem Hrabalem:

Pociągi pod specjalnym nadzorem

Sprzedam dom, w którym już nie chcę mieszkać

Czuły barbarzyńca

Postrzyżyny

Monika Zgustová, Bohumil Hrabal

Aleksander Kaczorowski, Gra w życie. Opowieść o Bohumilu Hrabalu

Tomáš Mazal, Praga z Hrabalem

Balony mogą wzlecieć

Advertisements
Ten wpis został opublikowany w kategorii literatura czeska, Miesiące tematyczne, wątek czeski i oznaczony tagami , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

4 odpowiedzi na „Bohumil Hrabal, „Aurora na mieliźnie”

  1. natanna pisze:

    Samotność z wiekiem staje się coraz trudniejsza do uniesienia. I tu myślę bardzo pomaga wiara. Ludziom wierzącym łatwiej jest pogodzić się ze starością, samotnością i nadchodzącą śmiercią. Oczywiście jeżeli wierzą, że po przejściu na drugą stronę nie ma pustki.

    Czytałaś już tyle o Hrabalu i „Hrabala”, że z pewnością potrafiłabyś pokazać jak zmieniał się w ciągu swego życia. Może pokusisz się o taka syntezę…chętnie bym poczytała.
    Jak tylko odwiedzę bibliotekę przeglądnę co oferuje z prozy Hrabala.

  2. naia pisze:

    To była jedna z tych książek, które przekonały mnie, że jednak Hrabal nie wypadł z okna szpitala na Bulovce, ale świadomie wyskoczył.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s