Zapomniane recenzje (1)

Generalnie moje blogowanie podczas ostatniego semestru studiów zeszło na psy. Przyznaję się do tego ze wstydem, dalsze tłumaczenia w stylu praca magisterska/praca na infolinii/złośliwość losu/niemożność poukładania myśli we własnej głowie/niepotrzebne skreślić sprawiły, że nie miałam życia nie mają według mnie już żadnego sensu.

Dlatego też przejdźmy razem przez dwa wpisy hańby, gdzie zajmę się przeczytanymi dawno temu książkami. Na początek wzięłam na warsztat Vyhnání Gerty Schnirch Kateřiny Tučkovej oraz Świat w mroku Ignacego Chigera.

Wychodzę z założenia, że wracanie do raz przeczytanej powieści to często strata czasu (chyba, że chodzi o to, co napisał Szczygielski. ^^’), po prawdzie wolę ciągle zapoznawać się z czymś nowym. To taki mój literacki egoizm… Niemniej jednak nie chcę, by moje wrażenia pozostały jedynie gdzieś w otchłani czechożydkowej pamięci lub na Lubimy Czytać. To, że jestem leniem, nie oznacza, że nie macie prawa dowiedzieć się o istnieniu jakichś książek 😉

422

Vyhnání Gerty Schnirch zaczęłam czytać już na czwartym roku studiów w ramach przedmiotu o Niemcach sudeckich. Niektórzy z Was pewnie pamiętają, jak pisałam np. o Adelheid czy Cejch. Moja miłość do Żydów jest niezmierzona, niemniej jednak tematyka Niemców mieszkających w dużych czeskich miastach oraz na pograniczu zaciekawiła mnie już w momencie, kiedy po raz pierwszy otworzyłam właśnie Vyhnání Gerty Schnirch. 

Gerta Schnirch, córka Niemca i Czeszki, dwujęzyczna mieszkanka Brna. Po wojnie ją oraz wielu jej znajomych spotkał los nie do pozazdroszczenia – jako przedstawicielka znienawidzonej grupy, kojarzonej ze zbrodniami nazistowskimi, została wygnana z rodzinnego miasta. Traktowana gorzej od zwierzęcia, szła w kierunku granicy z Austrią, nie wiedząc, co ją czeka.

Długo brnęłam przez tę powieść. Nie dlatego, że mój czeski wtedy mocno kulał – powieść zawiera bardzo dużo wątków, w tym genezę zjawiska odsunu, czyli akcji przesiedleńczych. Oraz konsekwencje tegoż. To nie jest lekka i przyjemna lektura, niemniej jednak polecam się z tym zapoznać. Niestety, na chwilę obecną nie posiadam informacji o ewentualnym przekładzie na polski, także pozostaje Wam jedynie oryginał. Oraz sztuka teatralna, której trailer możecie zobaczyć tutaj.

Natomiast Świat w mroku jest jak najbardziej dostępny dla polskich czytelników. #oczywistaoczywistość

Pamiętnik ojca Krystyny Chiger, czyli dziewczynki w zielonym sweterku, jest lekturą zgoła odmienną niż książka, na podstawie której powstał film Agnieszki Holland. O ile historia rodziny Chigerów opowiedziana przez Ignacego nie zrobiła na mnie wielkiego wrażenia, tak sam opis wydarzeń, to jak autor postrzegał rzeczywistość, powaliło mnie na łopatki.

swiat-w-mroku-pamietnik-ojca-dziewczynki-w-zielonym-sweterku-b-iext3845438Ignacy Chiger zaznaczył we wstępie, iż nie miał żadnych aspiracji literackich, pisał prostym językiem i tylko po to, by przedstawić historię przeżycia jego, jego żony oraz dzieci. Swoją relację zestawił z tym, co opowiedziała jego córka tuż po wojnie, wtedy zaledwie ośmioletnia dziewczynka.

Nawet, jeśli nie miał wspomnianych aspiracji, Świat w mroku czyta się… Bardzo dobrze? Wiecie co, mam zagwozdkę, ponieważ nie umiem określić kilkoma słowami, jak mi się to czytało. To lektura straszna, mrożąca krew w żyłach, jak wiele innych relacji ocalałych z Holokaustu. Chiger jednak był wykształconym, oczytanym człowiekiem. Zwykły, przeciętny obywatel nie odwołałby się do Hamleta!

Dla mnie Świat w mroku to może nie literacka uczta, co zapoznanie się z wizją człowieka znającego literaturę, wrażliwego, próbującego zrozumieć otaczającą go rzeczywistość, żyjącego świadomie. Chiger bowiem widział nadciągające piekło wojny jako mrok. I w tym właśnie mroku pogrążał się świat, który znał.

Polecam czytać Świat w mroku nie jako uzupełnienie wspomnień Krystyny Chiger, tylko oddzielną całość. Historię Ignacego Chigera mogło napisać tylko życie i według mnie nie wolno patrzeć na nią przez pryzmat tego, co opowiedziała jego córka.

Na zakończenie podrzucam Wam jeden z moich ulubionych cytatów z książki Chigera, podsumowujących, co propaganda komunistyczna robiła z człowiekiem.

Zwiedzałem raz fabrykę papieru i przyglądałem się jego produkcji. Widziałem, jak do agregatu wchodziły szmaty i kawałki materiałów przędzalniczych – a z drugiego końca, po bardzo ciekawej i skomplikowanej procedurze, wychodził gotowy papier do pisania. W przypadku stosowania systemu sowieckiego wobec ludzi wynik jest odwrotny – zużywa się zapisany propagandą papier, a wychodzi szmata. (s. 43)

Advertisements
Ten wpis został opublikowany w kategorii literatura czeska, literatura o Holokauście, literatura polska o Żydach, literatura wspomnieniowa (żydowska), wątek czeski, wątek żydowski, Zapomniane recenzje i oznaczony tagami , , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

6 odpowiedzi na „Zapomniane recenzje (1)

  1. Lolanta pisze:

    Ooo, dzięki wielkie za Chigera. Bardzo byłam ciekawa tej książki, teraz wiem, że warto kupić. Jego postać była niesamowicie odmalowana przez Krysię, chciałam to skonfrontować.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s