O niedocenianiu Kielc słów kilka (7-9.08.2015)

Pojechałam do Kielc z mocnym postanowieniem znalezienia pozytywów w tym mieście.

Stwierdzicie pewnie, że oszalałam. Kuba stwierdził. Kilka dni przed wyjazdem usiłował wydusić ze mnie informację, co takiego jest w tych Kielcach, że postanowiłam Go zostawić na kilka dni samego w upalnej stolicy.

Dowcipnisiów nawiązujących do mojego ewentualnego zainteresowania pogromem kieleckim uprasza się o spokój i milczenie do końca tego wpisu. Udowodnię Wam, że nie pojechałam do Kielc tylko dlatego, ponieważ wydarzyła się tam tak wielka tragedia związana z moim ukochanym narodem.

Kielce są super i tyle!!! 🙂

Kielecka menora. #Kielce #czechożydek #jewsinpoland #cathrynekpodróżuje #summer2015 #menora #menorah

A post shared by Dorota Prószyńska (@czechozydek) on

Przede wszystkim – jest gdzie połazić. Pojechałam do Kielc z moim przyjacielem Konradem, rodowitym kielczaninem. Konrad od dawna chciał mi pokazać swoje rodzinne miasto, najciekawsze miejsca oraz warte uwagi knajpy. Kiedy wreszcie się zgadaliśmy i kupiliśmy bilety na autobus, ustalenie trasy zajęło nam masę czasu. Tyle bowiem było do zobaczenia!

Poza miejscami związanymi z przedwojenną społecznością żydowską (o czym możecie przeczytać kilka akapitów niżej) udało mi się m.in. wejść na Skałę Geologów, zwiedzić Kadzielnię, zahaczyć o cmentarz żołnierzy radzieckich oraz mogiły leśne niedaleko skoczni narciarskiej, wleźć na wspomnianą skocznię, zobaczyć niezliczoną ilość pomników, wpaść na moment do Komitetu (genialna knajpa w stylu peerelowskim, miejsce obowiązkowe dla każdego turysty!), obczaić niezwykły dworzec autobusowy pamiętający poprzedni ustrój, zjeść kebaba na rynku, podumać nad możliwościami ludzkimi w bazylice, obfocić co poniektóre popiersia na Skwerze Harcerzy… Długo by wymieniać.

Kielce są zarąbiste. Polecam, Czechożydek. #Kielce #cathrynekpodróżuje #czechożydek #missmokregopodkoszulka #summer2015

A post shared by Dorota Prószyńska (@czechozydek) on

W ramach przerywnika: powyżej macie zdjęcie mokrego Czechożydka. Poszliśmy całą ferajną na Plac Artystów, bym mogła zrobić kilka zdjęć okolicznych murali i zapytać o pocztówki w informacji turystycznej – chyba możecie sobie wyobrazić moją radość na widok zraszacza postawionego przez strażaków. Tego dnia były rekordowe upały… I tak sobie skakałam przez strumienie wody, a reszta towarzystwa miała ze mnie dziki ubaw. 😉 #nigdyniedorosnę #rusałkąbyć

W Kielcach mieszkają najbardziej gościnni ludzie świata. Powyżej zdjęcie z Bartkiem, moim gospodarzem i przewodnikiem (w tle stoi Konrad). Gdyby nie chłopaki (oraz dochodzący w miarę upływu czasu znajomi Bartka), nigdy nie zobaczyłabym tylu ciekawych miejsc oraz nie usłyszała tylko fascynujących historii – zarówno z dziejów miasta, jak i samych opowiadających. Nie wiedziałabym na przykład, że budyneczek, gdzie mieściła się prywatna synagoga, nie jest burzony, tylko przenoszony w inne miejsce. Warto znać Bartka, który ma wszędzie wtyki 😉

Ach, ten Franz. #franzkafka #czechożydek #jewsinczechrepublic #Kielce #poland #cathrynekpodróżuje

A post shared by Dorota Prószyńska (@czechozydek) on

Kielce są miastem przesyconym kulturą. Tak, już widzę śmiejących się niedowiarków… Nie pamiętam, gdzie ostatnio widziałam tyle pomników, tablic upamiętniających znane osoby ze świata kultury… Sam Skwer Harcerzy jest dowodem na moją tezę, że z Kielcami wcale nie jest tak źle. Polecam to miejsce, niejedno popiersie szczerze mnie zdziwiło swoją obecnością w tym miejscu.

Co tam pomniki – sama historia Kielc zdumiałaby niejednego człowieka. Podczas dwudniowego pobytu zobaczyłam większość miejsc związanych bezpośrednio z Żydami, którzy przed wojną stanowili znaczny odsetek mieszkańców tego miasta. Społeczność żydowską upamiętniono na różne, mniej lub bardziej udane sposoby.

Nie udało mi się, niestety, dostać na cmentarz żydowski – jest on co prawda udostępniany zwiedzającym, ale raczej wycieczkom niż osobom indywidualnym i bardziej w tygodniu. Niemniej jednak niezrażona stwierdziłam, że muszę chociaż zrobić kilka zdjęć, by nie odejść z całkowicie pustymi rękami. Kielecki kirkut (oraz wydzieloną część, gdzie znajduje się ohel cadyka Mordechaja Kuzmirera) oceniam na chwilę obecną dobrze – są to miejsca zadbane, wyglądające dobrze z zewnątrz. Przedstawiają sobą o wiele lepszy widok, niż kilkadziesiąt lat temu – zdążyłam posłuchać opowieści mieszkańców Kielc, oj, zdążyłam…

Obowiązlowy przystanek w Kielcach. #Kielce #cathrynekpodróżuje #czechożydek #jews #jewsinpoland

A post shared by Dorota Prószyńska (@czechozydek) on

…podobnie jak zdążyłam posłuchać o pogromie. Obowiązkowym przystankiem podczas zwiedzania był budynek, gdzie pogrom kielecki miał miejsce. Wydarzenie to (o którym pisze chociażby Jan T. Gross w Strachu) doczekało się upamiętnienia. Dom oraz mosty znajdujące się nieopodal zdobią przedwojenne zdjęcia kieleckich Żydów (umieszczone tam w ramach wystawy I ciągle widzę ich twarze), dodatkową sprawą są umieszczone tuż obok tablice z informacjami o tym, co się wydarzyło w 1946 roku. Wrażenie – mega. Uwaga, tę okolicę najlepiej zwiedzać z przewodnikiem, samemu można sporo przeoczyć.

Budynek po kieleckiej synagodze. #Kielce #synagogue #cathrynekpodróżuje #czechożydek #jewsinpoland

A post shared by Dorota Prószyńska (@czechozydek) on

W Kielcach znajdują się dwie synagogi. A raczej budynki po nich. O jednym wspomniałam – maleńki budyneczek przerobiony na magazyn jest obecnie przenoszony w inne miejsce, według mieszkańców najprawdopodobniej na cmentarz żydowski. Co z tego wyniknie, ciężko mi powiedzieć, zobaczymy. W drugim (widocznym na zdjęciu powyżej) do niedawna mieściło się archiwum państwowe. Z dawnej bóżnicy pozostała jedynie bryła budynku, wnętrze zostało kompletnie przearanżowane po wojnie.

Do tego wszystkiego dochodzą pojedyncze pomniczki, słynna kielecka menora oraz tzw. szalet miejski, moim zdaniem bardzo nieudany projekt.

Na ławeczce z Karskim. Zdjęcie zrobione znienacka. #cathrynekpodróżuje #czechożydek #karski #Kielce #summer2015

A post shared by Dorota Prószyńska (@czechozydek) on

Rzut beretem od kamienicy związanej z pogromem kieleckim jest ławeczka Jana Karskiego. Oj, takie pomniki to ja lubię. 🙂 Pomijam fakt, że często turyści robią sobie na nich głupie zdjęcia, kompletnie nie wiedząc, blisko czego (albo kogo) siedzą…

Przyjechałam do Kielc w piątek po pracy, wyjechałam w niedzielę wieczorem. Uroczyście oznajmiam, iż to miasto ma Czechożydkowy atest zajebistości. Bo na to zasługuje. Wbrew pozorom jest tam czysto, komunikacja miejska kosztuje grosze, powietrze jest bardziej czyste, niż w innych częściach kraju… Poza tym już na samą myśl, że czeka mnie jeszcze zwiedzanie innych lokalizacji poza Kielcami zaczynam tańczyć w miejscu z radości ^^’ Bo wiecie, mam już ustalony plan zwiedzania na przyszły raz 😉

Polecam taki weekendowy wyjazd – moim zdaniem każdy znajdzie w Kielcach coś dla siebie. I zostawi tam kawałek swojego serca.

Z Konradem :)#Kielce #czechożydek #cathrynekpodróżuje #summer2015

A post shared by Dorota Prószyńska (@czechozydek) on

Advertisements
Ten wpis został opublikowany w kategorii Podróże małe i duże, wątek czeski, wątek żydowski i oznaczony tagami , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s